26 września 2011

X Świtak - jubileusz na Wielkiej Raczy

24-25.09.2011 Wielka Racza

Dziesiąty, jubileuszowy Świtak przeszedł do historii... Szkoda bo był naprawdę fantastyczny!
Była piękna pogoda, fantastyczni ludzie, dobre humory, wspólna wędrówka... Ale po kolei...
Pomysł na podziwianie wschodu słońca z Wielkiej Raczy ( 1236 m n.p.m. ) pojawił się w mej głowie jakiś rok temu. Nie wiedziałem tylko czy będzie to zimą, wiosną, latem czy... jesienią. W końcu padło na termin 24-25.09.2011 roku.
Jak to zwykle bywa, kilka miesięcy wcześniej zacząłem "mejlować" z grupą zaprzyjaźnionych ludzi czy miejsce i termin im odpowiada gdyż przy grupie 15-20 osób zawsze trzeba wcześniej rezerwować miejsca noclegowe w schronisku a i każdy swoje osobiste i zawodowe plany tak stara się poukładać, by ten weekend spędzić wspólnie w górach.
Wyjeżdżam z Zawoi w sobotę o 9 by o 9.30 wspólnie z Basią ruszyć w drogę do Rycerki z Makowa Podhalańskiego. Pogoda piękna co akurat w trakcie Świtaków nie zawsze jest regułą...
Do Rycerki Koloni docieramy ok 11.30. Zostawiamy samochód na niestrzeżonym parkingu, tuż przy szlaku żółtym prowadzącym na Wielką Raczę. Parking zapchany jest maksymalnie i z trudem znajdujemy ostatnie wolne miejsce. Po krótkim namyśle, decydujemy że szlakiem żółtym nie pójdziemy, tylko postaramy się dotrzeć bez szlaku do... szlaku czerwonego, prowadzącego ze Zwardonia na Wielką Raczę. Na początek "uciekamy" z drogi gdyż pędzi na nas rozpędzony koń który ściąga drzewo z lasu. Koń również wydaje się zaskoczony naszą obecnością bo zatrzymuje się i dopiero kiedy zbliża się do niego właściciel, rusza dalej.
Idziemy do góry bardzo spokojnie, co chwila przystając, rozmawiając, podziwiając widoki. W końcu dochodzimy do słupów wysokiego napięcia które, mimo naszych usilnych starań by je "zgubić" - towarzyszą nam już do samego schroniska... Po około 2-godzinnym przedzieraniu się przez zarośla, w końcu docieramy do czerwonego szlaku. Dzwonię do Michała zapytać gdzie są z Marysią bo wiem że na WR idą dziś ze Zwardonia. Są przy słupku granicznym 173/14 co niestety, nic nam nie mówi gdyż na naszej mapie nie ma naniesionej numeracji słupków... A szkoda.
Do schroniska docieramy tuż po 15-tej. Jesteśmy pierwsi z naszej 16-osobowej ekipy.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z właścicielem schroniska, dostajemy klucze do 3 pokoi: 5, 7 i 6 osobowych. Za jakiś czas docierają: Marysia z Michałem, Dominika z Piotrkiem, Wiesia, Aga, Asia z siostrą Bogusią, Iza z Gosią oraz Edyta, Magda, Jadzia i Mariusz. Jesteśmy w komplecie. Brakuje tylko 3 osób które z przyczyn rodzinnych musiały zrezygnować.
Jak zwykle na początku przekazuję kilka słów "co i jak" będzie na Świtaku. Tym razem także każdemu uczestnikowi, wręczam pamiątkową przypinkę z datą i miejscem Świtaka ( projektu Dominiki, która także dla każdego upiekła po ciasteczku ) oraz przystępujemy do losowania kilku nagród. Tym razem są to "pendrajwy", książki Olgi i Piotra Morawskich oraz fotografia na płótnie, przedstawiająca Babią Górę z Beskidka. Po części "oficjalnej" wychodzimy na zachód słońca na platformę widokową która umieszczona jest na szczycie Wielkiej Raczy czyli jakieś... 30m od schroniska. Bliżej już chyba nie można. Jest to pierwszy Świtak na którym nie musimy praktycznie wychodzić dużo wcześniej, z plecakami:)
Jest bezchmurnie więc zachód jest niezwykle kolorowy i urokliwy choć jest bardzo zimno.
Wracamy do schroniska i tam spędzamy wieczór na rozmowach oraz jedzeniu ( choć to niestety w schroniskowej kuchni nie należy to najlepszych... ). Jak zwykle jest bardzo sympatycznie i wesoło choć akurat Agnieszce tego dnia nie jest do śmiechu... Ale staramy się ją rozweselić i pocieszyć najlepiej jak potrafimy:)

Nazajutrz budziki nastawiamy na 5.50 by ujrzeć jeszcze świt nim słońce wzejdzie. Cóż... Śpię tak mocno że nie słyszę że inny już wstali i wyszli, i dopiero Michał ( dziękuję! ) o 6-tej mnie budzi... Szybko się ubieram , pakuję sprzęt fotograficzny, statyw i idę na Wielką Raczę. Platforma jest już jednak zapełniona więc wybieram miejsce na polanie między schroniskiem a szczytem i zaczynam fotografować. To jednak był błąd by zmieniać aparat na nowy kilka chwil przed Świtakiem gdyż nie miałem czasu by go dokładnie poznać... Niestety, dobitnie widać to na moich zdjęciach...
Słońce wstaje o 6.40 i teraz wszystkie aparaty, komórki, itp. idą w ruch. Jest jednak bardzo zimno i jeszcze tylko zdjęcie grupowe i znaczna część ludzi wraca do ciepłego schroniska. Postanawiam jednak zostać i zerknąć jeszcze na stronę słowacką.

Kilka zdjęć i... widzę że pod krzyżem Magda, Edyta, Jadzia i Mariusz są w doskonałych humorach i piją szampana:) Szybko dowiaduję się co to za okazja: Mariusz właśnie oświadczył się Magdzie! GRATULACJE!!! Piękne miejsce na zaręczyny z widokiem na Małą Fatrę, Tatry Wysokie i Zachodnie, Niżne Tatry, w oddali majaczący szczyt Wielkiego Chocza, Góry Jabłonkowskie oraz Beskid Śląski i Mały. To, z tego co mi wiadomo, pierwsze oświadczyny podczas Świtaka i mam nadzieję że nie ostatnie!!! Ucieszyłem się bardzo i naprawdę tak wzruszyłem że po powrocie, wchodząc do pokoju, powiedziałem do reszty iż Mariusz oświadczył się... Edycie!:) Było trochę śmiechu ale mnie było głupio... Przeprosiłem Magdę i Mariusza za pomyłkę i już mi wybaczyli:)
Pakujemy plecaki, jemy śniadanie ( jajecznica akurat była dobra! ) i punkt 9 wyruszamy czerwonym szlakiem na Przegibek. Idziemy początkowo wszyscy razem ale dość szybko grupa się "rozciąga" i od tej pory idziemy małymi grupkami. Ja akurat idę z Dominiką, Piotrkiem i Michałem. Droga mija nam na miłym gaworzeniu o wszystkim i o niczym, a że szlak nie należy do zbyt uciążliwych to idzie się całkiem przyjemnie. Głównie lasem.
Do schroniska na Przegibku ( które wygrało w rankingu schronisk miesięcznika "n.p.m.", bodajże 2 razy ) dochodzimy o 11.45. Jest sporo ludzi ale bez problemu znajdujemy wolne stoliki na zewnątrz i zamawiamy posiłki. Powiem tylko tyle - nie dziwię się że schronisko zostało tak wysoko ocenione w rankingu bo jedzenie wyśmienite! Leniuchujemy tam blisko godzinę... Tutaj opuszczają nas Marysia z Michałem gdyż planują iść przez Bendoszkę Wielką do Soli, skąd mają o 16.30 pociąg do Żywca. Kilka minut później zbierają się Edyta, Magda, Jadzia i Mariusz którzy mimo iż tak jak my, schodzą do Rycerki Koloni gdzie zostawili samochód, idą wcześniej gdyż daleka droga powrotna przed nimi. Żegnamy się z nadzieją że szybko znów się spotkamy na szlaku a może nie tylko na szlaku...?:) Zejście do parkingu zajmuje nam około godzinki. Tutaj kolejne pożegnania i...
Niby nic wielkiego ale ten Świtak dla mnie nie kończy się zbyt wesoło... Wsiadam do auta, odpalam silnik, "psikam" płynem ze spryskiwacza na przednią szybę i... ktoś ukradł mi wycieraczki!!! Szkoda słów... Nawet nie wiem jak nazwać tego kogoś kto to zrobił... Dzięki Bogu, pogoda piękna i nie trzeba z nich korzystać. Nie chcę nawet myśleć co by było, gdyby padał deszcz... Pewnie musiałbym zostawić samochód i kiedyś po niego wrócić z piórami wycieraczek w plecaku... Szczęśliwie udało mi się je nabyć na stacji w Żywcu i tuż po 16-tej byłem w domu w Zawoi, przy mojej ukochanej żonie Danusi i synku Pawełku, za którymi bardzo się stęskniłem przez te 2 dni!
A w głowie już świta mi pomysł na kolejny... jedenasty Świtak. Zimowy...

W X Świtaku na Wielkiej Raczy 24-25.09.2011 udział wzięli:
Agnieszka Bożek, Izabela Gwiazdoń, Edyta Kawecka, Magdalena Majchrzak, Maria Matraszek, Michał Matraszek, Joanna Murzyn, Bogumiła Murzyn, Gosia Pająk, Wiesława Piergies, Mariusz Sołtysiak, Michał Sośnicki, Dominika Stadnicka, Piotr Stadnicki, Jadwiga Wilkowska i Barbara Wsół.