17.01.2026 Piątkowa Góra (Gorce).

 17.01.2026 Piątkowa Góra (przy zielonym szlaku: "zakopianka" - Rdzawka)

               Tej nocy miałem w planach by wyruszyć w Tatry... Myślałem o Kopieńcu lub Kasprowym. Potem przyszło mi do głowy by pojechać na Magurę Witowską gdzie nie byłem jeszcze o wschodzie słońca... Jednak złe samopoczucie w nocy i obudzenie się zbyt późno, zmieniły moje plany. Pojawia się więc pomysł: Sihelne, Nowy Targ, Łapszanka a może gdzieś w okolice "zakopianki" w Gorce? Wsiadam w samochód o 5.3o i po prostu jadę przed siebie... W Rabce jest jeszcze bezchmurnie, przy Piątkowej Górze pojawiają się pierwsze mgły. Przy zjeździe do Klikuszowej nie widać już kompletnie nic... Zawracam zatem w kierunku Rabki i zatrzymuję się przy kościółku blisko Piątkowej Góry. Nie do końca przekonuje mnie ta lokalizacja (fotograficznie...) a zatem znów jadę w kierunku Klikuszowej. I ponownie wjeżdżam w całkowite "ciemności" z powodu bardzo gęstej mgły. Przez chwilę nie mogę uwierzyć, że słońca zaczyna się przebijać, mocnym czerwonym światłem! Szybko jednak mój entuzjazm mija gdy dostrzegam, że to czerwone - rzekomo słoneczne światło - okazuje się być światłem...przekaźnika... Wracam zatem tam gdzie było coś widać czyli na Piątkową Górę. Tym razem w dole, w kierunku wsi Rdzawka, dostrzegam polne kapliczki - wyglądają jak kapliczki "drogi krzyżowej" prowadzącej z "zakopianki" do Rdzawki. Na bocznej drodze występuję mocne oblodzenie i mam nawet kłopot by wyjechać pod górkę ale ostatecznie się udaje. Samochód parkuje na poboczu i idę w kierunku kapliczek. I w tym momencie mgły które były nieco wyżej, zaczynają "spływać" w moją stronę. Czyżby nic z tego? Jestem jednak cierpliwy i czekam co się wydarzy. W zasadzie to...czekamy bo tuż obok mnie chodzi sobie lis i bacznie obserwuje moje ruchy. Gdy rozkładam statyw - idzie w swoją stronę, do pobliskiego lasu...

Jest mroźno ale tylko z lekkim wiatrem więc ogólnie jest bardzo przyjemnie. Przynajmniej na początku. Coś tam na niebie nieśmiało zaczyna się dziać... Im bliżej wschodu, tym robi się zimniej. Z doświadczenia wiem, że właśnie najzimniej jest w momencie gdy słońce pojawia się nad horyzontem. A u mnie zaczyna się spektakl który jak zwykle próbuję uwiecznić na zdjęciach... 














 




Komentarze

Popularne posty