29 października 2018

Warsztaty fotograficzne w Pieninach.

26-28.10.2018
Pieniny.

                W miniony weekend miałem przyjemność prowadzić warsztaty fotograficzne dla firmy Ricoh Polska, w Pieninach. 
Spotkaliśmy się w piątkowe popołudnie w schronisku Trzy Korony. Tam nocowaliśmy i tam było nasze miejsce spotkań. Kamila rozdaje sprzęt Pentaxa do testów. Korpusy, obiektywy...
Zaczynamy od zachodu słońca nad jeziorem Czorsztyńskim w Czorsztynie. Ustawiamy statywy na polanie i zaczynamy. Po kilku dniach słabej pogody akurat w dniu w którym rozpoczynamy warsztaty, trafia nam się piękny zachód słońca... 
Po powrocie do schroniska idziemy jeszcze robić nocne zdjęcia z widokiem na Trzy Korony. 

W sobotę rano jedziemy na słowacką stronę. Samochody zostawiamy na Przełęczy Pod Tokarnią by stamtąd ruszyć na wschód słońca na Wysoki Wierch. Początkowo chmur jest bardzo mało ale im bliżej wschodu - tym jest ich więcej... Prognozy pokazują jednak chwilowe "okno pogodowe" a intuicja podpowiada że powinno być dobrze... I faktycznie Tatry mamy bardzo dobrze widoczne... I przez krótką chwilę pojawiają się na nich promienie słoneczne oraz kolorowe niebo i chmury nad nimi... 

Po powrocie i śniadaniu robię przerwę. Słońce świeci i część z uczestników postanawia wykorzystać ten wolny czas na spacer i fotografowanie, niż odpoczynek... Tym bardziej że na popołudnie prognozy są już bardzo złe... I niestety tym razem to się potwierdza... Nie jedziemy zatem nigdzie na zachód a czas ten wykorzystujemy przy wodospadzie Zaskalnik w Szczawnicy. Deszcz pada jednak coraz mocniej... Po wieczornej obiadokolacji, robię wykład teoretyczny na temat fotografii krajobrazowej. 

Niedziela. Pobudka o 3.10. A jeszcze wczoraj o tej porze była... 4.10... Ale tej nocy nastąpiła właśnie zmiana czasu z letniego na zimowy... Leje deszcz i niebo zupełnie zachmurzone... Mimo że u mnie nie ma siedzenia nawet w najgorszą pogodę, to jednak zmieniam nieco plany... Mieliśmy iść na wschód znacznie wyżej ale postanawiam że jedziemy samochodami na Spiską Magurę... Widoczność zerowa... Hanusovske sedlo - to samo. Ruszamy zatem na kacwiński wodospad. Pogoda nadal kiepska... Ale jak przez całe warsztaty, humory wszystkim dopisują... Po powrocie i śniadaniu, przeprowadzam szkolenie z programu graficznego dla fotografów - Lightroom. Kamila z firmy Ricoh, zaczyna zbierać wypożyczony uczestnikom na okres warsztatów - sprzęt fotograficzny Pentax. I w tej chwili właściwie warsztaty się kończą...

Ponieważ jednak prognozy na popołudnie są dobre, część z uczestników postanawia zostać nieco dłużej i idziemy sobie spacerowo na zachód słońca na Trzy Korony. Na górze wieje niesamowicie mocno i o rozstawieniu statywów musimy zapomnieć. Godzinę przed zachodem, jest jednak na tyle jasno i ciekawie, że robimy zdjęcia "z ręki"... Pół godziny przed zachodem słońce chowa się za chmury... 

To były naprawdę bardzo udane trzy dni. Mam nadzieję że dla uczestników bardzo owocne a dla mnie bardzo miłe. Pięknie dziękuję Kamili i Przemkowi z firmy Ricoh Polska za zorganizowanie warsztatów oraz wypożyczenie uczestnikom sprzętu foto firmy Pentax. 
Dziękuję także Ewie z Radomia i Ewie z Krakowa, Izie, Gosi, Kasi i Dorocie, Wioli, Natali oraz Sławkowi, Krzyśkowi, Mateuszowi, Grześkowi, Markowi za świetną atmosferę i wyrozumiałość :)

Czorsztyn. Pierwszy zachód słońca...

Wysoki Wierch z widokiem na Tatry. Pierwszy wschód słońca ale...

... wróćmy nad jezioro Czorsztyńskie bo kolory tego popołudnia były naprawdę piękne...

...

Jezioro Czorsztyńskie, zamek w Czorsztynie oraz Tatry o zachodzie słońca...

Ach te kolory...

...

Wszyscy uczestnicy pleneru w komplecie...

Świt z Wysokiego Wierchu.

Tatry w czasie "niebieskiej" godziny...

Widać już delikatny kolor nad nimi...

Tatry Wysokie i Bielskie w pierwszych promieniach słońca...

Panorama z 5 pionowych ujęć od Tatr aż po pienińskie Trzy Korony...
Ale wróćmy jeszcze na moment na Wysoki Wierch...
Przełęcz "Chwała Bogu" z widokiem na Spisz...

Dunajec i Czerwony Klasztor przed zachodem słońca...

Okolice Harklowej przed zachodem słońca...
...
...

Na pół godziny przed zachodem, słońce znika za chmurami...


25 października 2018

Kalendarz od firmy Yuupi.



         Od pewnego czasu współpracuję z firmą Cyfrowafoto.pl a od niedawna, z kolejnym ich "dzieckiem" czyli z firmą Yuupi. I to właśnie współpracę z tą ostatnią, rozpocząłem od wydruku kalendarza na 2019 rok...
Firmę Cyfrowafoto.pl zawsze traktowałem bardzo poważnie ze względu na ich profesjonalne podejście do klienta (nawet indywidualne). Jakość wydruków zawsze mnie i moich klientów zadowalała. Dlatego, szukając firmy która w tym roku wydrukuje mój autorski kalendarz na rok 2019, zdecydowałem się na wybór Yuupi.pl
Dlaczego i czy spełnili moje oczekiwania? Na stronie yuupi.pl wszystko jest bardzo czytelne. Są gotowe szablony by zaprojektować własny kalendarz. Wybór jest naprawdę bardzo imponujący. I to nie tylko kalendarzy... Osobiście zdecydowałem się na pionowy kalendarz A3 +, 13 kartkowy na w miarę sztywnym papierze. Wszystko pięknie połączone na spirali. Odwzorowanie kolorów miło mnie zaskoczyło choć może zdjęcia są nieco jaśniejsze niż w rzeczywistości ale to zapewne "wina" użytego papieru oraz technologii druku. Kalendarz jest bardzo czytelny, z zaznaczonymi ważnymi datami (można dowolne daty zaznaczać jako "ważne" samemu, w momencie projektowania kalendarza). Osobiście jestem z wydruku bardzo zadowolony i uważam że ma bardzo dobry stosunek jakości do ceny.














18 października 2018

Bieszczady, jesienną porą...

12-14.10.2018
Bieszczadzka jesień - plener fotograficzny.

     W piątkowy ranek ruszam w stronę Bieszczad. Umówiony jestem z Tadeuszem, że zabiorę go po drodze z Limanowej. W Limanowej jestem jednak znacznie wcześniej niż zakładałem w związku z tym , jadę jeszcze na pobliską Paproć by uchwycić piękne barwy jesieni... A jesień mamy przepiękną tego roku...
W bacówce pod Małą Rawką spotykamy się w piątkowe popołudnie. Każdy rusza swoim tempem na Wielką Rawkę gdzie spotykamy się o zachodzie słońca... Jest bezchmurne niebo. To rzadkość ale tak ma być przez cały weekend... Fotograficznie "uratować" nas mogą tylko poranne mgły i kolory bieszczadzkich lasów... Zachód nie jest spektakularny ale za to większość z bas, pierwszy raz w życiu może podziwiać tatrzańskie szczyty z tej perspektywy...

3.30 dzwoni budzik. Ruszamy. Każdy swoim tempem byśmy mogli spotkać się na Połoninie Caryńskiej o wschodzie słońca... Chmur znów nie ma ale za to są piękne mgiełki po ukraińskiej stronie, no i barwy jesieni... Statywy rozłożone, aparaty ustawione... Udzielam też ostatnich porad co i jak fotografować... To był najpiękniejszy moment podczas całego pleneru - mgły i barwy poranka...

Po południ jedziemy do opuszczonej miejscowości Krywe by tam spróbować "złapać" barwy jesieni. "Łapiemy" ostatnie promienie słońca w tym miejscu i wracamy do bacówki...

Ostatni poranek spędzamy na Połoninie Wetlińskiej. I o ile na Caryńskiej byliśmy praktycznie sami, tak na Wetlińskiej jest sporo ponad 100 osób... Przejrzystość powietrza jest jednak znacznie gorsza niż poprzedniego poranka i nie ma też takiego światła jak wcześniej... Ale szkoleniowo jest bardzo dobrze. 

Po zakończeniu pleneru, w kilka osób udajemy się jeszcze nad Jeziorka Duszatyńskie. Niestety, ludzi jest tak dużo, że ginie gdzieś przyjemność z obcowania z naturą oraz z fotografowania (gdzie by się nie ustawić - wszędzie ludzie...). Ale daliśmy radę i w bardzo dobrych humorach zakończyliśmy ten plener...

Pięknie dziękuję Joli, Bożenie, Monice, Ewie, Kasi oraz Adamowi, Tadeuszowi, Bogdanowi i Czarkowi za mile i owocnie spędzony czas :)

Połonina Caryńska. Na takie światło poranka czekaliśmy i warto było...
Paproć w Beskidzie Wyspowym. Widok o poranku w drodze w Bieszczady...

Barwy jesieni w Beskidzie Wyspowym.

Wodospad w Iwli (Beskid Niski).
Wodospad w Iwli.

Wielka Rawka. Widok na odległe o ok. 160 km Tatry tuż po zachodzie słońca...

Mała Rawka. Około 30 minut po zachodzie słońca kiedy barwy na niebie stają się jeszcze bardziej intensywne...
Połonina Caryńska. Poranne mgiełki nad Ukrainą...

Spojrzenie w stronę Ustrzyk Górnych...

Barwy poranka...
Wieloplanowość, kolory i mgiełki - spełnienie marzeń... Przynajmniej moich :)

...

... prawdziwa "polska złota jesień" choć po... ukraińskiej stronie Bieszczad... :)
...

Przestrzeń...

Poranne Połoniny...
Krywe.

Krywe.

Połonina Caryńska z Wetlińskiej. I to było najpiękniejsze światło jakie nas spotkało tego poranka...
Jesień na Przełęczy Wyżnej...

Jeziorka Duszatyńskie.

Jeziorka Duszatyńskie.