13 lutego 2019

Ponidzie. Zimową porą...

7-8.02.2019
Ponidzie - magiczna kraina.

                  Na Ponidzie jakoś nigdy nie było mi po drodze... Kiedy jednak jakiś czas temu zaczęły pojawiać się zapytania "kiedy warsztaty na Ponidziu?", nie mogłem pozostać obojętny...
Pierwsze prowadzone przeze mnie warsztaty fotograficzne odbędą się w terminie 29-31.03.2019 (informacje i zapisy). Mimo iż Ponidzie najpiękniej prezentuje się właśnie wiosną, postanowiłem zrobić rekonesans wielu najciekawszych miejsc właśnie zimą... Choć śniegu już tam praktycznie nie ma... Kraina bardzo mnie urzekła i do złudzenia przypomina Morawy w Czechach czy włoską Toskanię... Zresztą zobaczcie sami...

Grodzisko Stradów o wschodzie słońca...

Grodzisko Stradów.

Bardzo charakterystyczna droga przy Grodzisku w Stradowie.

Stradów.
Kręta droga to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów widokowych Ponidzia.

Takie widoki nie należą w tym regionie do rzadkości...

Nawet w południowym świetle wygląda to bardzo ciekawie...
Most kolejki wąskotorowej w Skrzypiowie. W oddali widać pierwsze zabudowania Pińczowa...

Staw w Skrzypiowie.

Staw w Skrzypiowie.

Umianowice. Torowisko kolejki wąskotorowej.
Takie "cuda" można znaleźć w Nidzie...

Rzeka Nida.

... Nida...
Most na Nidzie...

Most na Nidzie...

Most na Nidzie przed zachodem słońca...

Okolice Umianowic o zachodzie słońca...

04 lutego 2019

Magiczny zachód słońca na Mogielicy...

31.01.2019
Zalesie - Mogielica - Zalesie

        Jest czwartkowy poranek... W głowie obmyślam plan na piątkowy wschód słońca... Wielki Chocz, Mogielica a może Babia? Obserwując jednak prognozy postanawiam zaryzykować... dzisiejszy zachód... I znów to samo: Babia, Ćwilin a może Mogielica?
Przepakowuję plecak pod kątem wyjazdu w góry. Wyjeżdżam przy pełnym słońcu by w okolicach Mszany Dolnej, poważnie się zastanowić czy aby nie zawrócić... Chmurzy się coraz bardziej. Szybki hot-dog na Orlenie i zapada decyzja: jadę jednak na Ćwilin. W okolicach Gruszowca, wracam jednak do pierwotnego planu i jadę do Zalesia, skąd ruszę na Mogielicę. Ostatni odcinek w Zalesiu, do parkingu, jedzie się nie najlepiej. Jest bardzo ślisko i na drodze występuje błoto pośniegowe. 

14.30 ruszam na szlak. Szlak jest bardzo dobrze ubity przez pasjonatów narciarstwa biegowego. Kiedy kończą się trasy narciarskie, szlak wchodzi wyraźnie ubitą ścieżką w las. Kluczy bardzo mocno ze względu na sporą ilość połamanych od nawału śniegu - drzew. Pogoda coraz gorsza, jednak od zachodu widać "pasek" nad horyzontem - ze światłem, który jest dla mnie nadzieją... Przy wieży widokowej na Mogielicy jestem o 15.50. Na szlaku nie spotykam ani jednego turysty czy narciarza... 
Wieża wygląda jak z krainy "śniegu i lodu"... Schody prowadzące na nią są mocno oblodzone. Najtrudniej pokonuje się ostatnią kondygnację. Ale udaje się i... Z dołu nie wyglądało że sam jej szczyt jest aż tak mocno zaśnieżony. Dosłownie - od zachodu, są tylko małe okienka śnieżne przez które coś widać... Robię kilka zdjęć przy bardzo słabym świetle, za nadzieją że ten prześwit na zachodzie, da mi takie światło o jakim marzę... Wiara czyni cuda - udało się! :)

Dla tej chwili warto było tam iść...
Mogielica. Przed zachodem słońca, niewiele się działo ale...

... nadzieję dawał ten pasek światła na zachodzie...

Okna na Mogielicy przez które można podziwiać świat...
... z nieco innej perspektywy niż zazwyczaj...

Byłem na wieży sporo razy ale chyba nigdy nie zauważyłem obrazka Matki Bożej...

Po pewnym czasie coś zaczęło się dziać...
... nad Babią Górą...

Światło zrobiło się bardzo miękkie i delikatne...

... a przed samym zachodem zaczęło nabierać różowego koloru...
Dla takich chwil warto żyć!

Polana Stumorgowa także otrzymała kilka promieni słońca...

Podobnie jak wierzchołki drzew od wschodu...
Jeszcze tylko kilka chwil i...

Światło gaśnie i spektakl się kończy...