25 czerwca 2018

Warsztaty fotograficzne dla Ricoh Polska w Zawoi.

22-24.06.2018 
Warsztaty fotograficzne z Ambasadorem Ricoh Polska w Zawoi.

     Ambasadorem marki Pentax w Polsce zostałem w grudniu 2017 roku. Jednak dopiero teraz udało nam się przeprowadzić wspólne warsztaty fotograficzne dla Ricoh Polska. 

Warsztaty rozpoczęliśmy w piątek w pensjonacie w Zawoi. Przedstawiciel firmy Ricoh w Polsce, przywiózł dla uczestników drobne upominki ale przede wszystkim aparaty i obiektywy Pentax do przetestowania. Po krótkim wprowadzeniu i przedstawieniu się wszystkich uczestników warsztatów, rozpoczynam zajęcia teoretyczne. Po nich rozdajemy sprzęt do testów i spakowani, jedziemy na zachód słońca pod Beskidzki Raj. Pogoda nie jest najlepsza... Prognozy także ale jak okazało się kolejny raz, zawsze trzeba wierzyć i warto zaryzykować... Kolory tego zachodu słońca były naprawdę piękne... W trakcie podchodzę do każdego z uczestników, patrzę jak kadrują, jakie ustawienia w aparatach mają... Obserwuję, doradzam, pomagam...

1.45. Sobota. Ruszamy samochodami w stronę przełęczy Krowiarki. Chwilę wcześniej padał deszcz a teraz widać nawet niebo i kilka gwiazd... W mojej ocenie prognozy dają nam 50 % szans na udany wschód... 2.20 ruszamy z Krowiarek w towarzystwie licencjonowanego przewodnika w stronę Diablaka. Mgła i chmury są bardzo gęste... Ale nie pada... Zaraz na początku z wejścia rezygnuje jedna, chwilę potem następna osoba... Ostatecznie zawracają 3 osoby... To nie był ich dzień ale podziwiam za umiejętność podjęcia bardzo rozsądnej decyzji... Nic na siłę a góry przecież nie uciekną... Po drodze spotykamy 2 lub 3 ekipy które postanowiły zawrócić z powodu gęstej mgły i silnego wiatru w masywie Babiej Góry... Sokolica, Kępa, Gówniak... W każdym z tym miejsc sytuacja pogodowa jest identyczna... Wszędobylskie chmury i widoczność na kilkadziesiąt metrów. Cały czas mam wiarę, że choć na chwilę chmury się rozejdą... Dochodzimy na Diablak w potwornym wietrze. Robimy grupowe zdjęcie na szczycie i zawracamy... Tym razem Babia Góra nie okazała się łaskawa dla fotografów... 
Po powrocie do Zawoi - czas odespać "zarwaną" noc. Po 13-tej jedziemy na wodospad Mosorczyk. Znów zaczyna padać deszcz... Pod wodospad udaje nam się dotrzeć jeszcze na "sucho" ale kiedy zaczynamy robić zdjęcia (ćwiczymy "długie" czasy naświetlania), znów zaczyna padać... Zdjęcie - przecieranie obiektywu - zdjęcie - przecieranie... 

Na zachód słońca wybieram Koskową Górę w Beskidzie Makowskim. Prognozy są bardzo niepewne, wręcz kiepskie ale ryzykować zawsze warto, tym bardziej, że na Koskową podjeżdża się samochodem... Im bliżej celu - tym leje bardziej... Blisko godzinę spędzamy w samochodach w oczekiwaniu, że coś się wydarzy... I się wydarzyło! Choć muszę przyznać, że choć zawsze mam dużo wiary to tym razem zwątpiłem, że cokolwiek nam się odsłoni... Ale kiedy już zaczęło się dziać, to każdy szukał własnego kadru... Wyglądało to pięknie i dla takich chwil warto to robić...

3.45. Niedziela. Zachmurzenie całkowite... Prognozy złe ale... Ruszamy na wschód słońca na wieżę widokową pod Beskidzki Raj. Leje... Pod wieżę można podjechać samochodem więc warto zaryzykować... Historia podobna jak w sobotni wieczór z tą różnicą, że tym razem nic się nie odsłania... 
Po śniadaniu znów pada... Przestaje i jedziemy do Parku Czarnego Daniela do Podpolic. Świeci słońce i cieszymy się jak dzieci fotografując daniele, lamy i jelenia... Po powrocie przeprowadzam jeszcze zajęcia wywoływania zdjęć w programie Lightroom i tuż przed 14 tą kończymy warsztaty...

Pięknie dziękuję wspaniałym uczestnikom za cierpliwość, dopisujący humor i wiarę przez cały trzy warsztatowe dni oraz firmie Ricoh Polska za udaną współpracę. I mocno wierzę, że po wakacjach czekają Was kolejne edycje warsztatów, przy współpracy z Ricoh Polska :)

Polana widokowa pod Beskidzkim Rajem. Rozpoczynamy zajęcia w terenie...

Wygląda na to, że czeka nas bardzo ciekawy zachód słońca...

Kolorowy zachód słońca...

...
Taki...wschód słońca czekał na nas na Diablaku :)

Koskowa Góra. Niewiele wskazywało na udany zachód słońca...

...
...

...

Kolory zaczynają "wpadać" w doliny...

...
Zaczyna się...

Magia zachodzącego słońca...
...
...

Takich czerwieni o zachodzie nawet ja się nie spodziewałem...

Boczne światło wspaniale podkreśla wieloplanowość... Brakło tylko nieco lepszej przejrzystości powietrza ale nie ma co narzekać...
W Parku Czarnego Daniela...

"Nie podoba się?"

Od lamy lepiej stać w bezpiecznej odległości gdyż...pluje jak żadne inne zwierze...
Bawimy się całkiem dobrze - jak widać :)
Właściciel zagrody to prawdziwy pasjonata i może godzinami opowiadać o danielach...

... jeleniach i innych zwierzętach które hoduje w zagrodzie...

Prawdziwy pieszczoch... Aż mnie kusiło by się znaleźć na jego miejscu :)
...

...

Pentax w akcji...

Model jest bardzo cierpliwy...
... a warsztatowicze bardzo zaciekawieni...

...

...

Trafił swój na swego - Mateusz jest leśnikiem i uważnie słucha...
... ale ma też podzielną uwagę :)

...

Na warsztatach pracowaliśmy głównie Pentaxem i liczyliśmy na "nawrócenie" użytkowników innych systemów :)
Gustowne okulary z jedynym słusznym kogo... :)

Silver KP w akcji...

...
Pentax K1 + 70-200/2.8

...

Idealny zestaw...



19 czerwca 2018

Góry Stołowe. Plener fotograficzny...

15-17.06.2018 
Pasterka.

    Za mną kolejne warsztaty fotograficzne. Tym razem miałem przyjemność prowadzić je u podnóżna Szczelińca Wielkiego, w malowniczo położonej Pasterce. 
Rozpoczynamy w piątek o 17 w Szczelince. Jest nas kameralna grupa bo raptem 7 osobowa... Rozpoczynamy od wykładów teoretycznych. Znów w bardzo kameralnym gronie gdyż teorią zainteresowane są dwie osoby... Reszta, to stali bywalcy warsztatów więc znają te wykłady "na pamięć" :)

Po, wychodzimy na zachód słońca na Szczeliniec. Nad nami bezchmurne niebo ale na zachodzie... Często tak bywa, że kiedy idziemy na zachód to właśnie od zachodu jest dużo chmur... Podobnie bywa na wschodzie... Choć początkowo nawet mnie wydaje się, że są te chmury bardzo nisko i "zbite" i są małe szanse na widoczny zachód słońca to jednak im bliżej zachodu, tym warunki robią się lepsze... 
Po zachodzie idziemy jeszcze pod schronisko "Pasterka", poćwiczyć nocną fotografię... 

     Sobotni poranek... 3.30. Ruszamy na wschód słońca na Szczeliniec. Każdy swoim tempem... Spotykamy się na wieży widokowej. Niestety, w dolinach nie ma mgieł na który po cichu każdy z nas liczył... Na szczycie spotykamy Adma (uczestnika plenerów), który tym razem dołączył do nas samodzielnie. Bardzo miłe spotkanie... Po powrocie czas odespać zarwaną noc... 

O 13 tej ruszamy w stronę czaskiego Skalnego Miasta. Po drodze obiad w Radkowie. W drodze powrotnej szukamy maków w pobliżu Ratna... Trafiamy na pole ale nie jest ich zbyt dużo... Zachód słońca spędzamy wśród chabrów... 

Niedzielny wschód słońca znów witamy ze Szczelińca. Znów brakuje mgieł ale tym razem i... słońca... Robimy co się da... Po powrocie znów każdy idzie spać. O 9 robię zajęcia z Lightrooma dla Kasi i o 11 kończymy warsztaty i każdy rusza w swoją stronę...

Pięknie dziękuję całej ekipie za miło spędzony czas...

Szczeliniec Wielki. Przed piątkowym zachodem słońca...

Zachód słońca ze Szczelińca...

Zrobiło się naprawdę bardzo kolorowo...

Była cała paleta barw...
...

Pasterka w dole...

Nocna fotografia przy schronisku "Pasterka"
Sobotni wschód słońca ze Szczelińca...

Budzi się dzień...

Pojawiają się wreszcie kolory...

Okolice Ratna Górnego...
...

...

Gra świateł i cieni...
Wielowarstwowość...

Poranny Radków...

Radków...
Słońce coraz wyżej, nad Radkowem...
"Snajper"

Chwila odpoczynku...

Jezioro w Skalnym Mieście...

Pierwsze napotkane maki...

Makowy ludek...

... oraz kilka "makowych istot" w akcji...
...

...

Makowe pole...
Zachód słońca pośród chabrów...

...

Niedzielny poranek na Szczelińcu...

... z widokiem na Broumovske skały...
... Chmury były bardzo ciekawe...

W swobodnym kadrowaniu przeszkadzają tutaj wierzchołki drzew...

Nigdy nie usuwam takich elementów ze zdjęcia więc i tym razem postanowiłem się z nimi "zaprzyjaźnić"...
... Kolory były momentami aż "kiczowate"...

Świetni ludzie i fotografowie... Dziękuję!