31 grudnia 2017

Babia Góra w Szczepana...

26.12.2017 
Babia Góra - między Kępą a Gówniakiem...

         Dawno na Babiej nie byłem... Kiedy więc sprawdzając prognozy widzę, że zapowiada się piękny świąteczny poranek, długo się nie zastanawiam...
5.40 ruszam z przełęczy Lipnickiej. Na Krowiarkach jest już sporo samochodów. Wygląda na to, że na Diablaku będzie bardzo dużo ludzi... Nie martwię się tym gdyż od jakiegoś czasu na wschody wybieram lokalizację, nieco niżej... Tak jest i tym razem. 

Wieje bardzo mocno... Idę spokojnie, własnym tempem... Kilka osób mija mnie bardzo szybko ale... Zadyszki dostają bardzo szybko i w sumie do Sokolicy wygląda to tak: ktoś mnie mija - odpoczywa - ja mijam ich - ktoś mnie mija... W górach zawsze należy chodzić własnym tempem...

Z Sokolicy widzę już dokładnie, piękne barwy świtu... Niewiele za Kępą, zatrzymuję się, rozstawiam statyw Benro iFoto. Chmur "jak na lekarstwo", mgieł brak... Ale zima piękna więc nie ma co narzekać... Jest w miarę ciepło i choć spodziewałem się dużo mocniejszego wiatru, wieje jakby mniej niż na Krowiarkach... 

Schodząc "zaliczam" dwa upadki, zahaczając raczkiem o raczka... Spieszę się by zdążyć na Mszę o 9... 8.55 parkuje samochód pod kościołem w centrum Zawoi... Klękając, wyraźnie przypominam sobie jeden z upadków - kolano nieco boli...

Orawa i Tatry przed wschodem słońca...

Spojrzenie w stronę Ukochanej... Mogielicy i innych szczytów Beskidu Wyspowego...

Tatry...

 Beskid Wyspowy...
"Oko Saurona" zza Tatr...

...

O wschodzie słońca...

Statyw Benro iFoto w akcji...

Ćwilin w Beskidzie Wyspowym.

30.12.2017 
Gruszowiec - Ćwilin 1072 m - Gruszowiec

              Było to moje trzecie "podejście" do tego szczytu... Dwa poprzednie kończyły się na przełęczy Gruszowiec gdyż pogoda nie pozawalała na wejście... Wtedy próbowałem iść na zachód...
              4.20 wyjeżdżam z Zawoi. Piotr idzie na Mogielicę i wstępnie umówiliśmy się, że jeśli moje plany się zmienią, to 5.30 wspólnie wyjdziemy z Wyrębisk. Wiem już na pewno, że nie zdążę tam dotrzeć i wybieram wersję pierwotną czyli wschód słońca na Ćwilinie (-iu)... Teraz troszkę żałuję bo Piotr idąc pierwszy raz na Mogielicę, zgubił szlak i... nie zdążył na wschód słońca na Mogielicę...

              5.25 parkuję samochód na Gruszowcu, przy "Barze pod Cyckiem". Czekam jeszcze 15 minut z nadzieją, że może ktoś jednak przyjedzie... 5.40 ruszam samotnie szlakiem na Ćwilin. Po wczorajszych opadach śniegu, szlak jest nieprzetarty ale idzie się bardzo dobrze... W pewnym momencie trafiam na ślady... Idę po nich bo prowadzą w górę, czyli wydawałoby się, że ktoś tędy szedł na szczyt... Gubię szlak po raz pierwszy... Zdarzy mi się to potem jeszcze dwu krotnie ale suma sumarum, na szczycie jestem o 6.55 czyli dokładnie wg czasu jaki podają mapy... 
Jest bardzo zimno. Mroźno i wieje mocny wiatr. Piękna zima choć na niebie zero chmur a w dolinach brak mgieł... Pogoda jakby nie fotograficzna ale trzeba wykorzystać to co jest... A tak niewiele brakło a byłoby mi tutaj znacznie cieplej i lepiej... Rozkładam statyw (testowany przeze mnie Benro iFoto FIF28CIB2) i "szeroki" kąt... Na sam wschód przychodzi jeszcze grupa około 15 osobowa ale nie mają aparatów ani statywów. Jestem jednak nieco niżej od nich bo znalazłem swoje miejsce na ziemi (czytaj: fotograficzne). Jest tak zimno, że w pewnym momencie czuję, iż prawa dłoń jest tak zmarznięta, że nie mogę nic nią robić... Zakładam cieplejsze rękawice i przez 20-30 minut próbuję doprowadzić ją do sprawności... 
Schodzę nie gubiąc już szlaku i obserwując piękny, zimowy krajobraz... Niebawem tu wrócę bo miejsce ma potencjał także o zachodzie słońca...

Ćwilin 1072 m n.p.m. 30 minut przed wschodem słońca...
Gorce i Tatry...
Przedświt nad tatrzańskimi szczytami...
Ćwilin.
Coraz bliżej wschodu... Wyraźnie widoczna Mogielica, pod którą gdzieś tam krąży Piotrek...
Wschód słońca za Mogielicą 1172 m
Kocham... takie kolorki...
...
Beskidzka zima...
I znów wszedł mi w kadr...
Takiego światła w dolinach wypatrywałem przez cały czas...
... w końcu tam dotarło... Byłem ciekaw jak to wyjdzie w cz-b...
...
Gorczańskie doliny...
W drodze powrotnej...
Klimat cz-b zdjęć bardzo mi tu odpowiadał...
Wiedziałem o tym już na etapie robienia zdjęć...
Gdzieś tam w oddali... Luboń i Babia Góra...
Wsiadając do samochodu, odwróciłem się raz jeszcze w stronę Ćwilina i...szybko założyłem teleobiektyw, widząc te łuny nad szczytem...

13 grudnia 2017

Okolice Lipnickiej Przełęczy...

10.12.2017 Przełęcz Lipnicka (Krowiarki)

       "Trochę szczęścia"... Przewertowałem prognozy pogody i decyduję się jechać w "moje" miejsce w okolicy przełęczy Krowiarki. Jestem jedynym który zostawiając tutaj samochód, nie idzie na Babią Górę... Kilka osób które akurat ruszają w stronę Królowej Beskidów, w mojej ocenie jest święcie przekonanych, że mylę drogę... Oni podchodzą wydeptaną drogą w stronę Sokolicy a ja ruszam w stronę Zubrzycy... Dzień wcześniej sypał śnieg i liczyłem na "dziewiczy" krajobraz...
Ruszam... Śnieg po kostki, kolana... pas... Trasa która w normalnych warunkach (czyli przedeptanym szlakiem...) zajmuje 10 minut, mnie zajmuje w tych warunkach... trzy razy dłużej... Robię przerwy bo śnieg "nie odpuszcza" ale z drugiej strony prę do przodu bo już widzę, że na wschodzie, nad Tatrami, pojawia się kolorowy prześwit... Tuż przed siódmą rano docieram w "moje" miejsce na ziemi... Nie mam jeszcze teleobiektywu który jest w drodze do mnie ale mam za to statyw firmy Benro iFoto, który mam zamiar przetestować. Test wypada celująco o czym niebawem też napiszę na blogu...

Jest naprawdę pięknie a kiedy słońce podświetla śnieg na różowo, przenoszę się w inny świat... Bajkowy. Nierealny... Myślami jednak jestem zupełnie gdzie indziej... 

"Moje" miejsce na ziemi... Docieram tutaj gdy na wschodzie pojawiają się pierwsze kolory...

... choć w miejscu gdzie jestem trwa jeszcze "niebieska" godzina...

Nad Tatrami niebo zaczyna "płonąć"...

...
Nieśmiało, nieśmiało ale...

... w końcu pojawia się słońce...

MAGIA PORANKA... Różowy kolor powoduje, że świat robi się...
... bajkowy...

Idąc tutaj przeczuwałem, że coś takiego może się wydarzyć tego poranka...

Testowany przeze mnie statyw Benro iFoto...
... egzamin zdał celująco, mimo zimna i głębokiego śniegu...

Światło...

Obowiązkowe "selfie" choć nie z kijka a ze statywu...
Kocham... taką zimę...

... ale czy ta zima o tym wie?

To był naprawdę udany poranek...

04 grudnia 2017

Mogielica.

2.12.2017 Mogielica w Beskidzie Wyspowym.

          Jeszcze w piątek prognozy w mojej ocenie są 50/50, czyli mamy 50% szansa na piękny wschód słońca a 50%, że nic nie będzie widać... Niestety, Dawid z Tadeuszem nie dadzą rady, choć Dawid od dawna marzy o wschodzie na Mogielicy... Ale i tak idziemy mocną ekipą... 6 osób w tym, dwie fotografujące... 
Na parkingu przy Wyrębiskach Zalesiańskich jesteśmy 5.20. Czekamy jeszcze na Dorotę. 5.40 Dorota, Danusia, Paweł, Piotrek, Tomek i ja, ruszamy w górę. Śniegu bardzo mało choć w Zawoi jest go naprawdę sporo. Noc jest bezchmurna i mroźna... Jak zwykle idę swoim tempem i okazuje się, że przy tej ekipie, idę cały czas na...końcu. Razem ze mną idzie Dorota. Zawsze to raźniej...
6.50 docieramy na wieżę widokową na Mogielicy. Nie widać nic... Chmury podniosły się z dolin i szczelnie zasłoniły nam świat... Po wschodzie, którego nie było widać, schodzimy z wieży i idziemy do reszty ekipy, która w między czasie rozbiła namiot i rozpaliła w bezpiecznym miejscu, ognisko... Czekają na nas kiełbaski ale...

Nagle zaczyna się przejaśniać... Szybko z Dorotą wracamy na wieżę i... 
Zresztą, zobaczcie sami... Było bardzo zimno - 15 C ale bajkowo... I nawet jakby nic nie było widać to i tak byłoby pięknie...

Mogielica. Kilka chwil po wschodzie słońca...
Bajkowo...
Mogielica...
Raz było coś widać...
... innym razem tylko światło...
Mgły w dolinach...
... pomału odsłaniają się też Tatry...
Tatry...
Łopień jeszcze w chmurach...
Tatry...
Tatry...
Polana Stumorgowa wyłania się spod mgieł...
Dzięki Dorota za miłe towarzystwo...
Dorota w akcji...
Ostatnie ujęcie i pora wracać... Niestety...