29 maja 2017

Pienińsko-gorczański plener fotograficzny...


26-28.05.2017 Pienińsko-gorczański plener fotograficzny.

         Ostatnimi czasy nad plenerami a właściwie nad pogodą na nich wisiało jakieś "fatum"...
Jadąc w Pieniny mocno wierzyłem że tym razem będzie nieco inaczej i uda nam się zobaczyć wschody i zachody słońca! 
W piątkowe popołudnie rozpoczynamy zajęcia przy wodospadzie Zaskalnik w Szczawnicy. Pogoda do tego typu ujęć idealna a do tego nie ma tam ludzi. W weekendy nie jest tu już tak "kolorowo" pod tym względem. Następnie jedziemy na zachód słońca do Czorsztyna.
W sobotę, po 2 godzinach snu, o 1.30 ruszamy do Kluszkowiec skąd udajemy się na wschód słońca na Lubań. Choć niebo bezchmurne to na Lubaniu...widoczność na 10 metrów...
Sobotni zachód spędzamy na Wysokim Wierchu w Pieninach a niedzielny wschód na pienińskim "klasyku"...I na Trzech Koronach czekała nas nagroda za wszelakie anomalie pogodowe :)

Pięknie dziękuję wspaniałej ekipie plenerowej: Elenie, Kasi, Kasi, Joli oraz Cezaremu! :)

Wodospad Zaskalnik w Szczawnicy. Idealne miejsce by poćwiczyć długie czasy naświetlania...

Zamek w Czorsztynie.

Elena i Jola w trakcie komponowania ujęcia...
Światło jeszcze nie to ale i tak warto zerknąć w stronę Spiskich Pienin...

... oraz zamku w Niedzicy.

Kluszkowce.

Gorce przed zachodem słońca...
W Czorsztynie...

Słońce zaszło za Gorcami...

Lubań. Takie prześwity mieliśmy dosłownie przez kilka sekund...

Niby nic ale w sytuacji kiedy nic nie widać, nawet taka mała rzecz cieszy :)
Szalona ekipa plenerowa :) Od lewej: prowadzący, Jola, Kasia, Cezary, Kasia i Elena.

Gorczańska przyroda...

...
Przed śniadaniem pora jeszcze odwiedzić miejsce skąd widać zamek w Czorsztynie i Niedzicy.

Elena z Kasią.

Czarka nie może zabraknąć na żadnym z plenerów :)

Przełęcz pod Tokarnią z Wysokiego Wierchu.
Droga do Leśnicy...

Cezary w akcji, na dwa aparaty...

Światło...
Niebawem słońce schowa się za Gorcami...

...

Szaleństwo sięgnęło zenitu! :)

Tatry i Spiska Magura z Wysokiego Wierchu o zachodzie słońca...
Pieniny z Trzema Koronami a po prawej Gorce, z Lubaniem...

Trzy Korony a w oddali Babia Góra i Pilsko...

Beskid Sądecki i Gorce po zachodzie słońca...
Czas powrotu...

Trzy Korony. Oj będzie się działo...

Nad Tatrami pojawiają się już delikatnie róże...

Komponując kadr nie zauważam że noga statywu również chce mieć swoje selfie... :)
...

Tatry podświetlane pierwszymi promieniami słońca...

Okolice Czorsztyna...
Pod mgłami tonie Jezioro Czorsztyńskie...

...

Morze mgieł po słowackiej stronie...

...
...

Sokolica...

Przełęcz pod Tokarnią...
...

...

...

Jest bajkowo choć jeden z fotografów twierdził że nic nie będzie i czeka na lepszy warun...
Widmo Brockenu rzucają Trzy Korony...

Słońce coraz wyżej - mgły coraz niżej - pora wracać...

Elena i Kasia na schodach przy platformie widokowej na Trzech Koronach (Okrąglicy).






 

22 maja 2017

Plener fotograficzny na Szrenicy.

19-21.05.2017 Szrenica - Karkonosze.
              Wiosenny plener odbywał się tym razem w okolicach Szrenicy w Karkonoszach. Punktem spotkań, wykładów i wyjść oraz powrotów z plenerów, było sympatyczne schronisko na Szrenicy. Miło że wszyscy uczestnicy sami sobie znaleźli zakwaterowanie w tym obiekcie, co znacznie ułatwiło nam pracę...
              Zajęcia rozpoczynamy w piątek na Szrenicy. Choć początkowo wydaje się że będzie kłopot z wjazdem kolejką na Szrenicę z powodu bardzo silnego wiatru, to jednak na całe szczęście - w momencie kiedy docieram na miejsce z Eleną, Kasią i Czarkiem, okazuje się że właśnie ją uruchomili :)

W Szklarskiej Porębie spotykamy nowych uczestników pleneru - niezwykle sympatycznych: Roberta i Darka. Zresztą, co tu dużo pisać - kolejny raz miałem wspaniałych ludzi na plenerze! Dzięki raz jeszcze Kasia, Elena, Robert, Darek i Cezary że byliście i mimo niesprzyjającej pogody na wschody i zachody słońca, było niezwykle sympatycznie :) I wielkie dzięki dla Sławka za wiele cennych rad i wspólne wędrowanie i fotografowanie :) I dziękuję za TORT urodzinowy wszystkim uczestnikom a zwłaszcza Kasi za świeczkę :)

Przez wszystkie dni pleneru wieje niesamowicie! Najgorzej jest w piątek po południu gdzie ledwo stoimy na nogach, próbując fotografować na statywach które ledwo utrzymują równowagę... 
W nocy z piątku na sobotę załamuje się pogoda i nie wychodzimy ani na wschód słońca, ani nie zobaczymy też zachodu... Udajemy się zatem pod Łabski wodospad a następnie Panczawski. Po powrocie następuje część teoretyczna warsztatów.

Na niedzielny poranek zapowiadają dobrą pogodę... Nastawiam budzik na 3.20 ale budzę się...4.27... Zaspałem! Uff... za oknem wieje jeszcze mocniej a widoczność na... 5 metrów... A więc znów nici ze wschodu :( Około 7 rano idę jednak na spacer wokół schroniska. I w końcu zauważam że zaczyna się coś dziać między chmurami...
W drodze powrotnej jedziemy wszyscy w stronę Wrocławia więc po drodze zatrzymujemy się przy polach rzepaku oraz zaglądamy do Wałbrzycha by zobaczyć zamek Książ...
Zobaczcie zdjęcia. Są jakie są ale warunki nas nie rozpieszczały tym razem...

W oczekiwaniu na piątkowy zachód słońca... Wiało niesamowicie!

Na zachodzie, nad horyzontem cały czas wisiała "czapa" chmur która nie pozwoliła zobaczyć nam samego zachodu słońca...

... ale po zachodzie, nad Szrenicą kolory się pojawiły...
Nocna fotografia przed schroniskiem, sprawiła nam ogromne problemy ze względu na mocno wiejący wiatr...

Sobotni poranek przy schronisku...

Wschód kompletnie się nie udał...

Nad schroniskiem na chwilę pojawia się nawet kawałek błękitu... "Fałszywy alarm..."
Pancavski vodospad.

"Taniec godowy" czyli Cezary do Kasi :)

Ciężko było uchwycić moment by na zdjęciu nie było ludzi...

Niedzielny poranek...
Widoków brak ale jest nadzieja...

... chmury zaczynają się "przewalać"...

Po czeskiej stronie zaczyna nieśmiało świecić słońce...
Przy Śnieżnych Kotłach też zaczyna się coś dziać...

...

...

Kasia, Czarek, Robert, Elena i ja. Darek jeszcze śpi...
Choć od wschodu minęło już blisko 1,5 h to wreszcie coś widać w tamtym kierunku i o dziwo - nadal jest delikatnie kolorowo...

Czarek zauważa niesamowitą strukturę chmur nad Śnieżnymi Kotłami...

Przez kilka chwil dzieje się tam naprawdę sporo...
...

Troszkę światła a cieszy jak nie wiem co ;)

Na wschodzie...

...
Okno pogodowe nad chatką Muminków :)

W drodze powrotnej zatrzymujemy się w polach rzepaku, podziwiając iście wiosenny krajobraz...

...
...

...

Szalona - plenerowa ekipa w całej okazałości :)

Zamek Książ z najpopularniejszego punktu widokowego...
Szybkie zdjęcia i trzeba zrobić miejsce innym turystom...

Półka z której zrobiłem to ujęcie ma 30 cm szerokości i... ileś set metrów przepaści... Tyle udało mi się uchwycić z tego miejsca...

Przy zamku Książ.
Na pewno nie w niedzielę i nie przy takiej pogodzie - myślę sobie próbując sfotografować go bez ludzi...

Ale samo miejsce jest niezwykle piękne i warto je było odwiedzić...