19 lutego 2018

Zimowy plener fotograficzny na Morawach...

15-18.02.2018
Morawy Południowe (Kyjov i okolice)

             Pierwszy raz miałem przyjemność organizować i prowadzić plener fotograficzny na Morawach... zimą. 
Morawy wszystkim kojarzą się z rajem dla fotografów krajobrazu, którzy przyjeżdżają tutaj z całego świata... wiosną i jesienią... Zimą - praktycznie wcale... Prowadziłem w tym rejonie plenery i warsztaty wiosną i jesienią, i sam byłem ciekaw jak to wyjdzie zimą... Kiedy byliśmy tam wiosną, spotkaliśmy czeskiego fotografa który pokazywał nam zdjęcia zimowe i mówił, że prawdziwa zima trafia się na Morawach raz na... 10 lat. No to my ją trafiliśmy...

            Kiedy we czwartek jechaliśmy przez morawskie pola, było troszkę śniegu i świeciło słońce. Zakwaterowaliśmy się w hotelu w Hodoninie i pojechaliśmy na Aleję Kasztanową na zachód słońca... Niestety, światła już nie było... Zaświeciło nam jedynie w piątkowe popołudnie... Pogoda sprawiła, że choć cały czas "walczyliśmy" i próbowaliśmy znaleźć miejsca godne uwagi, to jednak zabrakło tego co na Morawach jest najważniejsze czyli światła... Ponieważ na moich plenerach nie ma jednak siedzenia i nic nie robienia, cały czas szukaliśmy miejsc ciekawych fotograficznie. Ale było też sporo czasu na zwykłe leniuchowanie i objadanie się w czeskich kawiarniach i restauracjach... :)

Pięknie dziękuję za udział w plenerze i fantastyczną atmosferę Renacie, Tadeuszowi, Witkowi i Czarkowi!!!

Morawskie pola...

Próbujemy je fotografować przed zachodem słońca ale brak światła powoduje, że wyglądają...

... jakoś tak...nijako...

Śniegu jest akurat tyle ile trzeba...
Słynna Aleja Kasztanowa bez światła nie prezentuje się tak okazale... I śniegu niewiele ale...

... w nocy i przez piątkowy ranek dosypało go aż za dużo... Tadeusz w akcji.

Cezary...
Cezary...

Chvalkovice. Mnie popularny wiatrak w zimowej scenerii...

Renia - jak każda Renia na moim plenerze... Renaty zawsze chodzą swoimi drogami...
Wiatrak.
Sesja zdjęciowa Tadeusza i Cezarego przy wiatraku... Pomału zaczyna się przecierać...

Przez krótkie chwile widać nawet fragmenty nieba...
Robimy pamiątkowe zdjęcie i jedziemy na zachód pod wiatrak w Kunkovicach... Niestety - nie udaje nam się przy nim zrobić ani jednego zdjęcia...
Okolice Stavesic, czyli najpiękniejsza część Moraw...

Śniegu jest nieco więcej niż dzień wcześniej...

Tutaj liczymy na troszkę słońca...

... i w końcu zaczyna nam świecić!
Wykorzystujemy te chwile maksymalnie jak się da...

...

To jedyny zachód jaki widzimy podczas tego wyjazdu...

... wschodu nie widzieliśmy żadnego więc nawet taki bezchmurny zachód nas cieszy :)
A do tego dwukolorowe, zachodzące słońce...

Kończy się dzień... W sobotę pogoda była tak kiepska, że nie byliśmy na wschodzie ani zachodzie...wcale...

Niedzielny poranek. Prognozy dawały nadzieję na słońce ale...

... fotografia czarno-biała też wymaga światła ale jak się nie ma co się lubi...
...

Najsłynniejsza kapliczka na Morawach, czyli kapliczka św. Barbary...

Zupełnie nie przypomina wyglądem kapliczki z wiosennym rzepakiem czy jesiennymi kolorami...
I znów jesteśmy z najsłynniejszej części Moraw... Gdzieś tam w oddali widać, że świeci słońce i stąd kolor na chmurach...

... samotne drzewo...

Drzewo i chatka...

...
Witek w akcji...

Cezary z Tadeuszem...

...
Nasz samochód dość dobrze komponuje się wśród morawskich pól...

Ostatnie ujęcie Cezarego i czas ruszać w drogę powrotną... Zatrzymaliśmy się raz jeszcze przy Alei Kasztanowej ale i tym razem nic się tam nie udało...

06 lutego 2018

Pilsko...

6.02.2018
Wschód słońca na Pilsku.

         - 25 C ale aura iście bajkowa... W swoim fotograficznym życiu wiele widziałem wschodów i zachodów ale nie pamiętam by któryś zrobił na mnie takie wrażenie jak ten... Ze względu na kolorystykę światła, piękną "dziewiczą" zimę oraz przejrzystość powietrza...

         Sypie przez ostatnie dwa dni... Na wtorek zapowiadają "okno" pogodowe. W poniedziałek kupuję rakiety śnieżne (aż dziw bierze, że chodzę po górach - zimą, od tylu lat i dopiero teraz to robię...). Dzwonię do Dawida, wiernego kompana górskich wypraw fotograficznych bo wiem, że jeśli tylko nie zatrzymają go ważne sprawy - zawsze chętnie się wybierze... Poza tym nie ukrywam, że świetny z niego kompan wędrówek ale i fotograf.
Przez chwilę stajemy przed dylematem, gdzie pojechać... Gorc, Mogielica... Wspólnie stwierdzamy, że po ostatnich opadach śniegu najwięcej śnieżnych "ludzików" spotkamy na Pilsku...

         3.45. Na Przełęczy Glinne zostawiamy samochód (środek tygodnia więc jesteśmy jedyni...) i ruszamy na Pilsko. Od razu zakładam rakiety bo chcę zobaczyć jak się w nich chodzi. Idę w nich całą drogę choć prawda jest taka, że owszem są potrzebne ale dopiero od...3/4 drogi... Nauka wygląda różnie bo kilka razy... ląduję w śniegu :) A po - wiem już, że nigdy bardziej, po żadnej wyprawie górskiej, tak bardzo nogi mnie nie bolały... Ale było faktycznie niezbędne i cieszę się, że je miałem...
Kiedy ruszamy na szlak, termometr wskazuje "tylko" - 16 C. "Tylko" bo na górze...

Jest piękna, bezchmurna noc... Niby pogoda nie dla fotografa bo nie ma chmurek ale my idziemy z konkretnym planem na zdjęcia... Tuż po szóstej "meldujemy" się na Pilsku. Rozstawiamy statywy i każdy z nas szuka swojego miejsca na kadry... Dłonie i stopy marzną bardzo szybko... Zmiana obiektywów nie należy do najłatwiejszych. Najpierw 15-30/2.8 Pentaxa by mieć szerszą perspektywę... Potem 24-70/2.8 także Pentaxa a na końcu 150-450/4.5-5.6. No i praca z niezwykle niezawodnym i wygodnym w obsłudze statywem Benro FIF28CIB2. Autofocus nieco wolnej działa w aparacie ale już wielokrotnie przekonałem się, że Pentaxa radzi sobie w bardzo niskich temperaturach...

Po wschodzie słońca widzę, że w miejscu gdzie fotografuje Dawid, zatrzymuje się dwoje turystów. Chwilę potem i ja tam jestem. "Dzień dobry". Przy mrozie grubo poniżej - 20 C, wszyscy są opatuleni szczelnie i twarzy rozpoznać się nie da... Ale wsłuchuję się w kobiecy głos i... "Agata?" - pytam trochę nieśmiało... Co za spotkanie! Kiedyś byliśmy razem kilka razy w górach, przesyłam jej często zdjęcia z wypraw ale by wybrać się wspólnie np. na Babią, zawsze jest nam "nie po drodze"... A tutaj taka miła niespodzianka... Robimy sobie wspólne zdjęcie, razem wędrujemy na główny szczyt Pilska (po słowackiej stronie) a potem wspólnie schodzimy na Przełęcz Glinne. To był naprawdę piękny i wyjątkowy dzień pod wieloma względami...

Dziękuję Dawid za Twoją pasję i Agacie za tak miłe i niespodziewane spotkanie.

Tuż po szóstej rano... Po przymknięciu przysłony a aparacie do f/11, spowodowałem, że księżyc stał się "gwiazdą"...

Babia Góra i Tatry z Pilska...

Mnie fascynowała delikatna barwa i struktury na śniegu...

A dla tych "śnieżnych ludzi" tutaj przyszliśmy...
Im bliżej do wschodu słońca, tym intensywniejsza barwa światła...

Tatry w oddali...

... i Babia Góra którą oglądam codziennie z perspektywy Zawoi a z tej - bardzo rzadko...
Jeszcze dosłownie chwila i wyjdzie słońce... Tuż przed samym wschodem barwa światła zawsze nieco przygasa by...

... o wschodzie słońca zrobić się ciepłym kolorem...
...

...
...

Szukam "dziury w całym" by pokazać słońce jako "gwiazdkę"...

Przy pomocy filtra polaryzacyjnego i niedoświetlenia "wyciągam" kolorystykę zdjęcia...
Robię to także poprzez "wywołania" ujęcia w czerni i bieli...

Słońce jest coraz wyżej... Babia Góra i Orawa.

Piękna gra świateł i cieni...
Szukam też ujęć "gwiazdkowych"...

Przyciemniam mocno niebo przy pomocy filtra polaryzacyjnego...

... w rzeczywistości niebo jest błękitne...
Przy pomocy teleobiektywu przybliżam świat bardziej odległy...

Zbocza Babiej Góry...

...

Orawskie "wyspy"...
Pamiątkowe "selfie" z Dawidem...

... oraz z Agatą...

Jeszcze "osły" robią... "orły" i czas schodzić bo Dawid na 14 tą idzie do pracy...

A tak wyglądaliśmy z perspektywy Agaty :) 
Fot. Agata Garlicka - dziękujemy :)