17 kwietnia 2018

Rozlewiska Biebrzy i Narwi. Wiosenne warsztaty fotograficzne...

13-15.04.2018 Wizna.


            Kiedy byłem na rozlewiskach razem z Czarkiem dokładnie rok temu, nie śmiałem nawet marzyć o takiej pogodzie jaką mieliśmy na tych warsztatach...
O 5 nad ranem, razem z Dorotą i Anią ruszamy z Zawoi do Wiznej. Po drodze zabieramy jeszcze Dawida i Jolę z Wadowic. Przed nami blisko 600 km... Na miejsce dojeżdżamy po 13-tej. Prognozy są bardzo optymistyczne... Uczestnicy warsztatów są z całej polski i pomału wszyscy docierają na miejsce. 

Tak się pięknie złożyło, że wszyscy mieszkamy i nocujemy w tym samym miejscu, co znacznie ułatwia mi pracę. Po przywitaniu wszystkich znajomych (tak się tym razem ułożyło, że wszyscy uczestnicy to osoby które już brały udział w moich warsztatach...), wspólnym posiłku, ruszamy na zachód słońca na Górę Strękową. Fotografujemy w okolicy kaczeńce a na sam zachód idziemy właśnie na to wzniesienie. Wody jest znacznie więcej niż rok temu, dlatego Ci co mają wodery "wygrywają" na tym bo mogą wejść znacznie dalej niż Ci co mają "tylko" kalosze...  W nocy ćwiczymy jeszcze fotografię nocną...

Sobotni wschód spędzamy w okolicy wieży widokowej im. Wołkowa w Burzynie. Jest naprawdę pięknie... Choć to moja praca to jednak uwielbiam spędzać czas z tymi ludźmi, a z wszystkimi właściwie łączą mnie bliższe relacje niż tylko z klientem... I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze... No dobrze ale wróćmy do relacji... Po wschodzie jedziemy fotografować łosie na Carską Drogę. Niestety, tego dnia nie spotykamy tam ani jednego z nich... Wracamy zatem do Wiznej na śniadanie. Po, robimy sobie blisko 3 godzinną przerwę. Jedni idą spać, inni korzystając z pięknego i ciepłego dnia... opalają się :) Istna sielanka! Ale jako że jestem ten "zły", przerywam ten wakacyjny czas... Jedziemy do Mścich, do rezerwatu Biały Grąd. Po drodze zauważamy, że chmury który się tworzą, zdecydowanie należą do tych burzowych... Próbujemy przejść przez rozlewiska... Ci co mają wodery nie mają z tym problemu... Ci którzy ich nie posiadają - rezygnują z dalszej drogi. Zostaję z nimi i fotografujemy w pobliżu samochodów... Chmur coraz więcej i słychać pierwsze grzmoty... Zarządzam więc powrót. Na wieczorne zdjęcia jedziemy w okolice Giełczyna. W mało popularne miejsce, dzięki czemu jesteśmy tam zupełnie sami... Jedziemy taką drogą, że pewnie kierowcy pod nosem przeklinają moją osobę ale wierzę, że widoki wynagrodzą te niedogodności związane z dojazdem... I znów przydają się wodery... Woda miejscami sięga nam do pasa a nawet wyżej... Nigdy wcześniej nie zakładałem woderów i nie mogę się nadziwić jak działa na nie woda... "Przyklejają" się do nóg bardzo szczelnie... 
Późnym wieczorem wypływamy "Napalonym bobrem", o przepraszam... "Narwanym Biebrzykiem" by sfotografować bobry :) Podzieleni jesteśmy na dwie grupy. Jako prowadzący mam to szczęście, że wypływam dwukrotnie. A wszyscy mamy szczęście bo bobry się pojawiają i możemy je zobaczyć i fotografować... Choć samo fotografowanie w tak słabym świetle należy do naprawdę trudnych...

Niedzielny poranek. Zmieniam miejsce z którego będziemy fotografować wschód słońca. Tylko dlatego by mieć potem bliżej na Carską Drogę by zobaczyć łosie... Wybieram na wschód okolice mostu w Strękowej Górze. Prognozy pokazywały mgły o poranku... I choć mało kto w nie wierzył, to obserwując pogodę i nocną temperaturę, wiedziałem że mgły będą... To był naprawdę magiczny poranek, pełen kolorów, mgieł i świetnego humoru... I na samym końcu zobaczyliśmy nawet łosie (choć niektórzy tylko z daleka...).

Pięknie dziękuję wspaniałej ekipie warsztatowej za świetną atmosferę podczas całego pleneru! 
Dorotka, Ania, Jola, Renata, Marzena, Paulina, Ela i Kasia oraz Adam, Tadeusz, Michał, Witek, Sławek, Roman, Dawid i Cezary - dziękuję za wszystko...

Tym razem relację zaczynam od ludzi bez których warsztaty by się nie odbyły... Takich "uczniów" życzę każdemu bo tej atmosfery nawet nie potrafię opisać...
Góra Strękowa. Dawid fotografuje kaczeńce. Dobrze, że ma wodery...

Kaczeńce...

Szukając odpowiedniego ujęcia...

Rozlewiska Narwi przed zachodem słońca...
Góra Strękowa. Zachód nad rozlewiskami...

...

Choć brakło nieco chmurek to sam zachód był bardzo udany...
Nocne zdjęcia w Wiznej. To nim w sobotę popłyniemy w poszukiwaniu...bobrów.

...

Burzyn. Rozlewiska Biebrzy przed wschodem słońca...

Biebrza...
Nieodzowny element krajobrazu...

Po wschodzie słońca...

...
"Hmmm... spotkam tego łosia czy nie...?" - myśli Roman...

"A ja już go widzę..." - myśli sobie Sławek...

"Oj panowie, panowie... Ale z Was...łosie..." - myśli nieśmiało ale z przytupem Ela...

"A zając Wam nie wystarczy?" - myśli sobie Dawid... Zając.
Michał - nawet nie chcę wiedzieć co myśli...

Jak znam Jolę to myśli ma... :)

"Biały Grąd" a nad nim burzowe chmury... Adam też je fotografuje...
A Tadeusz przed nimi ucieka...

By zrobić to zdjęcie wszedłem do wody powyżej pasa...      

Rozlewiska Narwi w okolicy Giełczyna...

Kaczeńce...
Przed zachodem słońca...

...

Im słońce niżej, tym piękniejsze kolory...
...

Słońce zaszło więc pora by pomału wychodzić z wody...

Wieczorna toaleta czy przygoda z bobrami...

Z łódki ciężko odpowiednio skadrować zdjęcie...
"Igraszki" lub "walka" o terytorium...

"No i gdzie ja mam pyszczek?" :)

...
Strękowa Góra o poranku...

Wierzby w Strękowej Górze...

...

I znów wodery okazały się niezbędnym wyposażeniem...fotografa...
Ujęcie z mostu w Strękowej Górze...

...

Kolory poranka...
Witamy już dzień...

Mgły i wstające słońce - dla mnie raj fotograficzny...

Narew...

...
...

Zarysy...

Okazuje się, że wieloplanowość mamy nie tylko w górach...
Jeszcze panorama z mostu...

... i żeby nie było, że nie spotkaliśmy łosi wcale... :)