18 września 2017

Tatrzański plener fotograficzny.

13-17.09.2017 Zakopane, Podhale i Tatry.

           Był to zdecydowanie najtrudniejszy plener pod względem pogody... Kolejny raz potwierdza się też u mnie że WIARA CZYNI CUDA! :)

            Tydzień przed plenerem prognozy są fatalne. deszcz, deszcz i dla odmiany... śnieg. Prognozy wiarygodne pojawiają się dzień, góra dwa - wcześniej. I tego się trzymam!

We wtorek zerkam zatem na prognozy. Są znacznie bardziej optymistyczne. Niepokoi tylko jedno - huraganowy wiatr. Nigdy nie ryzykuję zdrowia ludzi i nie idziemy nigdzie za wszelką cenę. Tak jest i tym razem. Rezygnujemy z nocnego wyjścia na wschód w Tatry. Wiatr wieje tam z prędkością 130 km/h! Jest to bardzo niebezpieczne, nie wspominając już, że fotografowanie w takich warunkach to istne szaleństwo...

Warsztaty zaczynamy od zachodu słońca przy kościele na Cyrhli. Już w tym miejscu rzuca nami niemiłosiernie a statywy musimy trzymać blisko siebie. Ale kolorki na zachodzie dopisują...

Na warsztatach jest nas 10 osób. Nie sposób nie wspomnieć że są to fantastyczni ludzie, pasjonaci fotografii ale przede wszystkim świetni kompani podróży i wędrówek. Dzięki WIELKI Mariola, Ania, Kinga, Elena i Monika oraz Piotr, Tomek, Marcin i Cezary!

4.45 jedziemy na Łapszankę. Nadal wieje bardzo mocno. Widać połamane gałęzie na drodze. Widać Tatry a to dobrze wróży... Wschód na Łapszance dopisał.

Prognozy na późne popołudnie są złe ale kusi nas bezchmurne niebo. Na Palenicy Białczańskiej, jeszcze sporo przed parkingiem, zajmujemy ostatnie dwa miejsca. W środku tygodnia, poza sezonem? Fakt. We wrześniu a Tatrach nie ma już wycieczek, kolonii a są prawdziwi turyści. Ale że aż w takiej ilości?! Przed nami sporo dreptania. idzie się jednak bardzo dobrze. Zgodnie z przewidywanym czasem, wędrójemy Doliną Roztoki do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Przerwa obiadowa w schronisku i ruszamy na zachód w kierunku Szpiglasowego. Pojawiają się pierwsze chmurki... Zmieniam jednak decyzję i proponuję ludziom by szli jednak na Kozi Wierch. Rok temu podjąłem taką samą decyzję która - wtedy była słuszna. Tym razem ryzyko się nie opłaciło... Nikt nie wszedł na Kozi i dzięki Bogu, zawróciliśmy w porę. Dzięki temu zobaczyliśmy kilka świstaków oraz piękne światło na Tatrach Bielskich. Następne 3 godziny marszu chcielibyśmy wymazać z pamięci :) Napiszę tylko że po przyjściu do pokoju ani jedna rzecz z mojej garderoby którą miałem na sobie, nie była sucha...

5.oo ruszamy na wschód w okolice Białki Tatrzańskiej. Litwnika - Czarna Góra. Nico inna perspektywa na Tatry niż z Łapszanki. I znów szczęście nam dopisuje i mimo potwornego wiatru, wschód dopisuje i tego poranka... Patrząc znów na prognozy popołudniowe, decyduję że spróbujemy zobaczyć zachód z okolic Kasprowego Wierchu. Zerkam też na bilety na kolejkę na Kasprowy i ku mojemu ogromnego zaskoczeniu, zostało na dziś tylko kilka na 15.40... Kupując bilet przez internet płacimy znacznie więcej niż w kasie ale przynajmniej mamy pewny wjazd. Na Kasprowym dzieje się naprawdę sporo ale na sam zachód, chmury się podnoszą i nie widzimy nic... "Tradycyjnie jak na plenerach u Michała" - słyszę tylko :) Pojawiają się jednak przed, kilkunastosekundowe "okna" i Ci co mają refleks - łapią te ulotne chwile.
Schodząc widzimy także Giewont.

Sobotnia próba na "Salamandrze"... Krótko pisząc - wschodu nie było wcale. Za to deszcz - owszem. Ale ryzykowaliśmy tylko tym że może nie być nic widać a nie zmoknięciem. Tam robi się zdjęcia z samochodu.
... ciągle pada... Kiedy tylko przestaje, proponuję by udać się na zdjęcia do lasu. Są mgły więc to idealny klimat na tego typu ujęcia. Na zachód ruszamy na Wielki Kopieniec. Nad nami praktycznie bezchmurnie ale na zachodzie... Przed zachodem było pięknie.

Wg prognoz ostatnią noc ma lać cały czas... Widać czyste niebo i gwiazdy... Choć chyba tylko ja wierzę że wschód się uda, przekonuję resztę że warto pojechać. Wybieram Pawlikowski Wierch, nad Rzepiskami, na Spiszu. Fart i przeczucie - nie zawiodły i tym razem :) W trakcie wschodu zaczyna padać deszcz i kilka chwil po, nie widać już nic...
Na zakończenie jedziemy do Doliny Olczyskiej by fotografować Potok Olczyski na długich czasach naświetlania... Jest naprawdę pięknie a w mojej ocenie plener, mimo wszystko udany :)

Zachód słońca na Cyrhli z widokiem na Giewont.
Zakopane o zachodzie słońca...
Zakopane i Gubałówka. Ależ tutaj wiało!
Łapszanka. Będzie dobrze...
Tatry z Łapszanki.
Łapszanka.
Pierwsze promienie słońca na Łapszance...
Uczestnicy warsztatów w akcji...
Tatry Bielskie i Wysokie.
Tatry Wysokie.
...
Zabawy z kulką :)
Cezary.
Grupa w kuli...
Marcin, Elena, Tonek, Cezary, Monika, Piotr, Ania i Mariola oraz Kinga i Michał.
Dolina Pięciu Stawów. Miedziane...
Miedziane w pierwszych chmurach...
Kozi Wierch. Iść czy nie?
Dolina Pięciu Stawów.
Dolina Pięciu...
Jeden z trzech spotkanych przez nas Świstaków w drodze na Kozi...
Były też dwie kozice...
Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.
TatryWysokie. Jagnięcy Szczyt.
Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.
Litwnika - Czarna Góra. Spojrzenie na Tatry...
Widać że wieje nadal mocno...
...
Widać w oddali mgły po słowackiej stronie...
Przepiękne kolorki o wschodzie słońca, "opierają" się o Giewont i Czerwone Wierchy.
Bukowina Tatrzańska.
"Język" na Bielskimi...
Gdzieś tam kryje się przed nami Krywań...
Kasprowy Wierch z widokiem w stronę Krywania.
W Tatrach Zachodnich czuć już jesień... Tomanowa Dolina.
...
Cezary. Trudno uwierzyć że był to jego ostatni plener w tym roku. On jest zawsze!
Kinga, Elena i Ania. W oddali Krywań.
Tatry Zachodnie.
Marcin i jego "magiczna" kulka - czyli sprawcy całego zamieszania :)
Granaty...
Krywań z delikatnym światłem...
...
Tomanowa Dolina...
...
Światło, światło...
... a chwilę potem brak światła ale klimat nadal jest...
W czerni i bieli świat też potrafi zachwycić...
...
"Okno" pogodowe...
Jak dla mnie MAGIA - tatrzańska magia...
Ostatnie widoki i przyszły mgły...
Giewont. Po zachodzie słońca się nam pokazał...
Szczyt.
...
Przy zejściu. ISO 3200, f/2.8 - niestety niedoświetlone, stąd "ziarno"...
W lesie też potrafi być ciekawie...
...
...
...
...
Cezary :)
Polana Kopieniec.
Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt i Baranie Rogi.
Jagnięcy i Kołowy.
Jagnięcy i Kołowy.
Murań, Hawrań i Płaczliwa Skała.
Jagnięcy i Kołowy.
Zachód...
Pawlikowski Wierch. Okno pogodowe o wschodzie słońca...
...
Zaraz po - przyszły chmury i deszcz...
Dolina Olczyska. Potok Olczyski.
Dolina Olczyska. Potok Olczyski.
Dolina Olczyska. Potok Olczyski. Nawet pojawiły się delikatne mgiełki...
Dolina Olczyska. Potok Olczyski.
Dolina Olczyska. Potok Olczyski. Jesień...