02 lutego 2015

18. Świtak - Śnieżka.

18. Świtak, 31.01/01.02.2015
Dom Śląski - Śnieżka (Karkonosze)




Sobota, 31 stycznia…

0 2 w nocy budzi mnie dźwięk budzika. W nocy sypało i w Zawoi jest naprawdę prawdziwa zima. 3.30 jestem na Widłach, skąd zabieram Basię i ruszamy przez Przysłop, w stronę Żywca…
W Żywcu czekają już na nas Marysia z Michałem. Teraz kierujemy się na Bielsko, Katowice, Wrocław a na końcu, Jelenia Góra i Karpacz. Od Bielska jedzie się już bardzo dobrze bo droga odśnieżona a od Katowic – zupełnie sucha… Kontaktuję się z Natalią, która z Asią i dwoma Pawłami wyjeżdża właśnie z Tarnowa w śnieżycy… Trudne warunki mają aż do Krakowa…
Do Karpacza, pod świątynię Wang docieramy kilkanaście minut po dziewiątej. Jest piękna pogoda choć cel naszej wyprawy – Śnieżka, „tonie” w chmurach… Kierujemy się szlakiem do Samotni. Ludzi naprawdę sporo i widać że nie dość że ferie, to weekend… Wędrujemy spokojnym krokiem, gdyż nigdzie nam się nie spieszy a do tego, pozostali uczestnicy Świtaka są jeszcze 
w drodze… Po ok.30 minutach marszu, zaczyna wiać coraz mocniej, nadciągają chmury… Pocieszam się że dopiero rano ma być pogodnie, na sam Świtak a teraz pogoda nie ma znaczenia… Teraz wiem jak bardzo się myliłem…
Do schroniska „Samotnia” docieramy przed 12-tą. Jadalnia tętni życiem i nie ma wolnego stolika… Przysiadamy się więc naszą czwórką do, w połowie zajętego stolika. Wreszcie można coś zjeść i się napić… Zamawiam ser smażony z żurawiną. Tego mi było trzeba! Od Samotni idzie mi się znacznie lepiej choć dobitnie odczuwam braki kondycyjne… Ostatni raz w górach, pieszo, wędrowałem blisko 5 miesięcy temu… też na Świtaku, tyle że na Rysach… Zmiana pracy, małe dzieci więc nie było ani jak, ani kiedy… 


„Strzechę Akademicką” mijamy przy wietrze i widoczności zaledwie na kilkadziesiąt metrów… Idziemy dalej niebieskim szlakiem choć tak naprawdę, widzę go tylko raz na kamieniu który wystaje ponad śnieg… Trasę wyznaczają tyczki, czyli zimowy wariant szlaku. Dochodzimy do Spalonej Strażnicy, skąd kierujemy się w stronę przełęczy Pod Śnieżką. Wieje coraz mocniej… Mróz też nie daje za wygraną i skutecznie oblepia nam rzęsy… Przed 15-tą docieramy do „Domu Śląskiego”. I tutaj, na małą chwilkę, przebija się słoneczko i choć po części odsłania nam się Śnieżka… Piękna gra świateł!
„Dom Śląski” nie należy do najbardziej urodziwych miejsc noclegowych w górach ale „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”. W sumie to nie jest schronisko (nie honorują w nim żadnych zniżek!), tylko raczej… kwatera prywatna… Warunki w nim są bardzo skromne ale nie narzekamy… Jest ciepła woda a to spory komfort w… zimnym „schronisku”! Okna, choć nowe, plastikowe, nie są w stanie oprzeć się wichurze na zewnątrz… Niefortunnie, chcą jedno z nich domknąć, otwieram je i… mnóstwo śniegu ląduje w naszym pokoju. Więcej tego nie próbuję robić…
0 17-tej na miejscu jesteśmy już w komplecie, czyli 12 osób. Jak zwykle jest bardzo miło i choć większość do stali bywalcy Świtaków, to mamy w naszym gronie tym razem, pięciu „nowicjuszy”.
Po popołudniowej toalecie, zaspokojeniu pragnienia i żołądków, wygłaszam kilka słów o planach na poranny „atak” szczytowy. Po, losujemy nagrody od przyjaciół i sympatyków Świtaków. Tym razem są to książki oraz chusty wielofunkcyjne od Ryśka Pawłowskiego, wybitnego himalaisty (chciał wziąć udział w Świtaku, jednak plany zawodowe tym razem mu nie pozwoliły), Zbyszka Piotrowicza – twórcy festiwalu Filmów Górskich w Lądku, Gosi Szumskiej – podróżniczki, Tatrzańskiego Parku Narodowego, Wydawnictwa Stapis, Wydawnictwa „W górach jest wszystko co kocham”, Portalu Górskiego oraz Magazynu „npm”. Wszystkim pięknie dziękujemy!!!


Prognozy pogody na „światkowy” poranek na Śnieżce są bardzo optymistyczne: słońce, niemal bezchmurnie i wiatr ma zelżeć… Jednak góry to góry… Prognozy zmieniają się w ciągu kilku chwil… W nocy budzę się 2-3 razy i zerkam za okno. Księżyc, gwiazdy! „Jest idealnie” – myślę sobie, mając nadzieję że pogoda dopisze nam tym razem… I ten stan towarzyszy mi do 6.30, kiedy 50 m przed szczytem, pogoda zmienia się diametralnie! 



01.02.2015 „Świtak”
Pobudka 5.30. Zerkam przez okno z korytarza i… oczy przecieram ze zdumienia! Karpacz, Jelenia Góra i Czechy! Niesamowita widoczność! Dzielę się tą wspaniałą wiadomością z przyjaciółmi. I nawet wieje jakby słabiej niż poprzedniego dnia…
Ustalona godzina wyjścia, przesuwa się o blisko kwadrans i ostatecznie wychodzimy z DŚ, 6.15. Wieje bardzo mocno ale idzie się dobrze. Wieje nam nieco w plecy. Pięknie widać szczyt Śnieżki przed nami… Myślę by wyciągnąć aparat i statyw ale rezygnuję licząc na widoki spod szczytu… Czas letni dojścia z przełęczy Pod Śnieżką na szczyt, to 30 minut. Przewidywałem że zimą przedłuży się do 40-45… A my po…25 min jesteśmy na Śnieżce… Jeszcze 50 m przed, wyraźnie widziałem światła Jeleniej Góry by kilka sekund później, szczyt spowiła gęsta mgła… Wschód 7.27, 6.40 jesteśmy. I wiem już że świtać nie będzie na pewno a i wschodu nie zobaczymy… Część z nas chowa się przed zimnem i wiatrem w kaplicy św. Wawrzyńca. Robimy na tle wysokogórskiego obserwatorium meteorologicznego pamiątkową fotografię wszystkich uczestników i ruszamy w dół. Już nie zwartą grupą a każdy w sumie indywidualnie.
Jakieś 200 m przed Domem Śląskim, nagle chmury się „rozchodzą” i na krótki moment pojawi się… światło! Piękne, pomarańczowe! Rzucam plecak, odpinam klapę, wyciągam aparat, statyw i… zapominam zamknąć plecak… Potem żałuję bo mam w nim sporo nawianego śniegu ale dla takich chwil, warto się poświęcać! Przepiękny spektakl! Dla takich chwil warto żyć!
Na szczycie myślałem że znów nie dopisała nam pogoda i pewnie moi przyjaciele czują się nieco zawiedzeni… Ale Świtak, to jak mówiłem i będę powtarzał zawsze – LUDZIE którzy go tworzą a pogoda jest na drugim planie! I jej nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć a mimo to, spotykamy się od 10 lat, i za nami już 18 edycji Świtaka a przed nami kolejne…
 

 

W drodze do Samotni... Basia pierwszy raz bierze udział w Świtaku...

... od Karpacza jest słonecznie i niemal bajkowo...

W tym miejscu szlak odbija w stronę Pielgrzymów i Słonecznika.

Schronisko Samotnia...

...

Przy Domu Śląskim przez chmury przebija słońce i odsłania się Śnieżka...

... lubię takie klimaty!

I zmianę kolorystyki światła...

Dom Śląski. Miejsce naszej "bazy"...

...

... Przed 7-mą już wiemy że ze wschodu słońca "nici"....

Obserwatorium meteorologiczne i kaplica na Śnieżce...

A nam humory i tak dopisują ;)

... Na takie chwile warto czekać! Schodząc ze szczytu, rzucam plecak, wyciągam aparat, statyw i... jestem szczęśliwy bo wiem że zaczyna się spektakl...

... gra świateł...

... kolorki...

...
 
Chmurki i kolorki są piękne...

A jednak dopisało nam szczęście!

Ostatnia fotografia i czas wracać...

Wiesia i Przemek w drodze do Karpacza...

...

Chwila przerwy...

I znów pogoda zachwyca...

... a słońce przebija się przez chmury...

... i znów ten delikatny błękit...

Bajkowo!

Marysia też to wszystko dostrzega i robi piękne fotografie...

Schronisko, Strzecha Akademicka... Czas wracać do Karpacza a potem do Zawoi...

Oficjalny znaczek Świtaka na Śnieżce:

W Świtaku uczestniczyli:
Asia Szajnowska, Basia Bałos, Marysia Matraszek, Natalia Bednarczyk, Wiesia Piergies oraz Krzysiek Urbańczyk, Paweł Gomółka, Paweł Kubarek, Przemek Golonka, Michał Matraszek, Michał Sośncki i Rafał Wolański.

 

3 komentarze:

  1. Przepiękne ujęcia. Na Śnieżce nie tak łatwo o wymarzoną aurę, ale różnego rodzaju światło-cienie można tam wyłapać o każdej porze roku. A już jesienne inwersje w Karkonoszach, są po prostu pięknem niewysłowionym. Osobiście kocham Sudety i staram się bywać tam najczęściej jak mogę. Swego czasu ogromne wrażenie zrobiły na mnie Pana fenomenalne fotografie z Masywu Śnieżnika. Mam nadzieję, że i w Karkonosze zawita Pan nie raz :)

    P.S. Świetny blog. Chylę czoła przed opanowaniem fotograficznego rzemiosła i zazdroszczę wyczucia, oraz wspaniałego zmysłu obserwacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne zdjęcia i ta zima, fantastyczna. Z przyjemnością przeczytałam ten post. Ciekawy blog - zapraszam do jego bezpłatnej promocji na mojej platformie (rejestracja zajmuję chwilę) - bo jest tego wart. Najciekawsze posty udostępniamy również na naszym profilu na facebooku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego się nie da nawet komentować, bo nie ma takich pięknych slow, które oddawałyby piękno tych zdjęć. Przepiękne ujęcia wschodu słońca. Przepiękny zimowy górski krajobraz. Gratulacje dla organizatora i uczestników tej wyprawy. Smutek pozostaje, że nas tam niema.
    Pozdrawiamy: Bożenka i Tadeusz

    OdpowiedzUsuń