06 lipca 2016

Sarnia Skała.

5.07.2016 Sarnia Skała.

                    Od rana a właściwie to od poniedziałkowego wieczora byłem spakowany... W nocy zaspałem na Gorc więc chciałem pojechać na zachód słońca na Siwy Wierch. Prognozy jednak były kiepskie na wieczór. Po 17-tej, decyduję więc że jadę do Zakopanego. Wybór pada na Sarnią Skałę. Taki mały rekonesans przed wrześniem...

18.25 zostawiam samochód na parkingu, u wylotu Doliny Strążyskiej. Jako jeden z nielicznych idę... pod prąd :) Wielu turystów wraca, tym bardzo popularnym szlakiem, z Giewontu. Po 30 minutach jestem na Polanie Strążyskiej. Tutaj kończy się spacer i zaczynają się "schody" - dosłownie i w przenośni. Szlak czarny pokazuje że na Sarnie Skały jest 55 minut... Mozolne podejście i po kolejnych 30 minutach jestem na Czerwonej Przełęczy, skąd mam 10 minut do celu. Spotykam kilku biegaczy górskich i po chwili zostaję sam. Niebo zrobiło się prawie bezchmurne a jeszcze gdy wychodziłem na szlak, chmury szczelnie otaczały Tatry...


Sarnia Skała. Widok na Giewont z nieco innej perspektywy...

Koszysta w świetle zachodzącego za chmury, słońca...

Kominiarski Wierch a w oddali, po lewej - Rohacze.

Kominiarski Wierch.

Światło znów gra główną rolę...

Tatry Bielskie, z Hawraniem, Muraniem i Płaczliwą Skałą.

Osobita.
Słońce zachodzi za Pilskiem...

...

Pilsko i Jezioro Orawskie... Chyba koniec spektaklu...
... Odwracam się jednak i moją uwagę skupiają dwie "różowe łuny"...

Niebo staje się coraz bardziej niebieskie...

... a "róże" coraz wyraźniejsze...

Zerkam jeszcze na Zakopane...

... i czas schodzić. 22.15, czyli 45 minut po opuszczeniu Sarniej - jestem z powrotem przy samochodzie.

1 komentarz:

  1. ... dwie "różowe łuny"...

    Te dwie łuny to promienie przeciwzmierzchowe (anticrepuscular rays).

    Strumienie światła słonecznego przechodzą przez dziury w chmurach i przerwy między chmurami. Są do siebie praktycznie równoległe. Jednak na skutek perspektywy, gdy patrzymy w stronę Słońca, zdają się wybiegać z niego. Ich przedłużenia, również na skutek perspektywy, zbiegają się w punkcie położonym po przeciwnej niż Słońce stronie nieba.

    Gdy staniesz na prostych torach kolejowych, w obie strony widzisz zbliżające się do siebie szyny, chociaż w rzeczywistości są one do siebie równoległe.

    OdpowiedzUsuń