05 marca 2018

Zimowe Karkonosze. Plener fotograficzny na Szrenicy...

2-4.03.2018 Szrenica.

         Można powiedzieć: "Do czterech razy sztuka!" Poprzednie plenery w okolicach Szrenicy, nie należały do udanych pogodowo... Ale, że jestem fotograficznie uparty, wiedziałem, że kiedyś musi przyjść przełamanie... I bardzo się cieszę, że stało się to już tej zimy...

        Pewnie niektórzy znów się uśmiechną czytając to zdanie ale co ja poradzę, że kolejny raz w moich warsztatach brali udział tak fantastyczni ludzie? Nauka - nauką, praca - pracą ale to, że można z tymi ludźmi rozmawiać o wszystkim, widzieć ich radość z obcowania z aparatami w górach - BEZCENNE! A do tego wszystkiego, każdy z nich jest sporą indywidualnością... Bardzo Wam dziękuję za ten wspaniały czas który sprawia, że człowiek chciałbym by plener trwał i trwał...

        W Szklarskiej Porębie, razem z Ewą i Agnieszką jesteśmy w samo południe. Spotykamy tam jeszcze Anię z Tomkiem oraz Michała. Jak byśmy się wcześniej tam umówili a to zupełny przypadek... W między czasie zadzwoniła do mnie Kasia z pytaniem czy przypadkiem nie będzie ktoś jechał przez Jelenią Górę bo ona właśnie czeka na dworcu PKS na autobus? Zrobiła to z ogromnym wyczuciem bo akurat wjeżdżaliśmy do... Jeleniej Góry :)

      Pogoda - marzenie. Zimno ale świeci słońce i jest dużo śniegu. Przynajmniej w okolicach Szrenicy... Część z nas idzie na górę pieszo ale większość wykupuje bilet na kolejkę krzesełkową. Jestem w tej drugiej grupie gdyż z dwoma plecakami ciężko by się wchodziło... Tak się super złożyło, że dla wszystkich były wolne miejsca noclegowe w schronisku na Szrenicy, dzięki czemu, nocujemy w jednym miejscu... Na zachód słońca wychodzimy przed schronisko... Coraz mniej widać ale od nocy pogoda ma się znacznie poprawiać... Oby! Pomagam w ustawieniach aparatów, mówię o kompozycji zdjęć... Jest coraz zimniej a że pogoda się popsuła, wracamy do schroniska. Wieczorem przeprowadzam wykład z teorii fotografii z naciskiem na fotografię krajobrazową. Kasia, jedyna w naszej grupie ma jeszcze chęć na nocne zdjęcia... I faktycznie realizuje swoje marzenia, naświetlając zdjęcia...50 minutowe... Efekt - bezcenny!

Budzę się przed budzikiem. Jest sobota, 4 nad ranem... Niebo bezchmurne. Naszym fotograficznym celem są dziś Śnieżne Kotły. Miejsce przepiękne ale zimą bardzo zdradliwe ze względu na nawisy śnieżne. Trzymamy się z dala od krawędzi... Jest też bardzo ślisko. O mrozie to nawet nie wspominam... Rozstawiamy statywy i czekamy na ten magiczny moment. To jest ta chwila kiedy człowiek jest tak szczęśliwy, że w trakcie robienia zdjęć nawet nie myśli o tym jak bardzo jest mu zimno... To przychodzi zaraz po... Chyba, że wcześniej kilka razy ściągniemy rękawiczki i poczujemy przenikliwe zimno w dłoniach... Wtedy ciężko nawet zrobić zdjęcie...

Po południu ruszamy na czeską stronę Karkonoszy. Naszym celem są Harrachovy kameny. Wcześniej jednak zatrzymujemy się w hotelu Labska bouda. Jeszcze wiosną zeszłego roku była tutaj bardzo sympatyczna restauracja. Teraz jest tylko bar szybkiej obsługi... Czy go zapamiętam? Na pewno bo za 3 parówki i pół litrowy soczek zapłaciłem... 27 zł! Normalnie nie przywiązuje wagi do tego ale tym razem cena "ścięła mnie z nóg". Ale zostawmy to już... :)
Ruszamy w stronę wodospadu Panczawskiego. Tym razem nie jestem zaskoczony, że jest zamarznięty a nawet go nie widać spod śniegu. Inni nie bardzo mogą mi uwierzyć i sobie wyobrazić, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w tej części Karkonoszy... Prognozy swoje a życie swoje - aplikacja pogodowa pokazuje, że na zachodzie jest praktycznie bezchmurnie a my "gołym" okiem widzimy tam zwał chmur... Jednak to co się potem wydarzyło kolorystycznie, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania... Nawet moje... Tak intensywnych żółci i pomarańczy na śniegu, dawno nie wiedziałem...

Niedzielny poranek spędzamy w okolicach schroniska. I znów trafiamy na piękny wschód słońca... Gdybym był uczestnikiem takiego pleneru pod względem warunków pogodowych - byłbym bardzo szczęśliwy. I byłem - mimo iż moja rola była nieco inna... :) Po śniadaniu część z nas rusza w dół a ja przeprowadzam jeszcze szkolenie z programu do obróbki zdjęć Lightroom. Po 11 tej jesteśmy już na kolejce i zjeżdżamy do Szlarskiej... W pełnym słońcu, rzecz jasna!

Pięknie dziękuję wszystkim uczestnikom a w szczególności "nowym", którzy od razu trafili na takie warunki pogodowe :) Ewa, Ania, Natalia i Tomek - oby nie ostatni raz! :) Kasia, Agnieszka jedna i druga, Adaś, Michał i Tomek - dziękuję za cierpliwość do mnie :) Zdjęcia grupowego na którym byliby wszyscy nie udało się zrobić bo zawsze był ktoś, kto w tym czasie był w innym miejscu :)

Pierwszy zachód nie należał do udanych...

... ale już Śnieżne Kotły o wschodzie słońca...

... nas zachwyciły...

Budzi się dzień...

...
Śnieżne Kotły...
Chata "muminków" jak ją ktoś kiedyś określił... Pięknie to wygląda w świetle porannego słońca...
Pierwszy test Pentax 200/2.8 *. Jest moc i to z ręki :)

...

Agnieszka w akcji...

Tomek też walczy z...zimnem :)
Szrenica.

Harrachovy kameny.

Z nadzieją, w oczekiwaniu na zachód...
Moment w którym wszystko inne przestaje mieć znaczenie...

... światło pomału robi się fantastyczne...

Zresztą po prostu zobaczcie sami...

...
Sprawca całego zamieszania...

Adaś w akcji...

...
...

Prawie jak na Marsie...

...

Spektakl pomału się kończy...
Szrenica przed wschodem słońca...

Szrenica.

Szrenica.
Szrenica. Słońce wschodzie za Śnieżnymi Kotłami...

Dzień dobry... Szrenica.

Natalia, Ania, Michał, Aga, Ewa, Kasia i Tomek. Na dole ja i Agnieszka. Na zdjęciu brakuje Adama i Tomka którzy w tym czasie działali bliżej schroniska...
My i efekt HALO za nami...

Wesoła, plenerowa ekipa :)






 

2 komentarze:

  1. Dziękuję Michale za plener. Zrobiłem dzień przerwy i dopiero dziś zgrywam karty.
    Pozdrawiam współuczestników i dziękuję Tomkowi i Ani za wsparcie w dłuuuugiej powrotnej drodze. Co do miejsca najfajniejszego światła o zachodzie w sobotę, to czy nie była to górka o nazwie nieopodal Harrachovy kameny. Adam

    OdpowiedzUsuń