10 kwietnia 2018

Krokusowe szaleństwo czyli wiosenny plener fotograficzny.

6-8.04.2018 Tatry i Podhale.

              W zeszłym roku o tej samej porze, krokusów już... nie było... Mimo iż pierwszy weekend kwietnia był szczytem krokusowego sezonu, w następnym tygodniu było gradobicie które zniszczyło kwiaty skutecznie a potem spadł śnieg...
Na dwa tygodnie przed plenerem w tym roku, krokusów jest już coraz więcej. Pojawiły się pod Babią Górą, na Orawie, w Gorcach i na Podhalu. Są też pierwsze informacje z tatrzańskich szlaków...

              W piątkowe popołudnie spotykamy się na zakopiańskiej Cyrhli. Jest pochmurno, w nocy w Tatrach spadł śnieg ale prognozy są optymistyczne... O 16.30 jesteśmy już przy pierwszym krokusach na Cyrhli. Im wyżej, tym więcej śniegu a na szlakach spore oblodzenia. W związku z tym dwie osoby które nie zabrały ze sobą raczków - zawracają. Słyszę tez od Pana Ryszarda, że nie ma po co iść gdyż pogoda marna... Doświadczenie i obserwacje pogody oraz kamer internetowych podpowiadają mi coś z goła innego... Na Polanie Kopieniec krokusy są ale..pod śniegiem. Spotykam się z uczestnikami na Wielkim Kopieńcu, godzinę przed zachodem słońca. W chmurach jest tylko mały prześwit na zachodzie. Tatr nie widać wcale. Im bliżej zachodu tym słońce jest niżej i w końcu wychodzi zza chmur by chwilę potem...zniknąć i nie pojawić się już wcale. Michał, kiedy dowiaduje się, że jest już pora zachodu, pakuje plecak i chce schodzić... Reszta wygląda podobnie. Zarządzam jednak, że czekamy jeszcze gdyż najpiękniejsze kolory robią się, 10-15 minut po zachodzie słońca... Choć niektórym ciężko w to uwierzyć, widząc że chmury są już wszędzie... I nagle, w pewnym momencie, wszystko zaczyna się odsłaniać! Giewont, Czerwone Wierchy, Kasprowy... Tatry Wysokie i Bielskie... A kolorystyka na niebie jest taka, że dobrze wiem, że ciężko na zdjęciach będzie w nią uwierzyć... 

O czwartej nad ranem na parkingu na Siwej Polanie jest całkiem sporo aut... Jest też parkingowy i czynna kasa do TPN! W sumie trudno się dziwić, wszak media od tygodnia informują, że polana "tonie" w krokusach więc spodziewają się tutaj prawdziwego "najazdu" turystów... Ostatecznie będzie ich 17 tys. (tak podały media...). Z uczestnikami spotykam się na Polanie Chochołowskiej przed 6 rano... Jest już sporo fotografów ale nie na tyle by był jakikolwiek problem ze znalezieniem sobie miejsca. W nocy był mróz więc krokusy są zmarznięte i nim się na dobre otworzą, upłyną jeszcze blisko cztery godziny... To był cudny poranek a potem zasłużone śniadanko w schronisku. Pełnym turystów. Kiedy wracamy w stronę Siwej Polany, mijamy już całe multum turystów i cieszymy się, że opuszczamy dolinę... 
Późnym popołudniem jedziemy na zachód słońca na sławetną już Łapszankę a po powrocie, w pięć osób na tzw. "Salamandrę" na nocne zdjęcia... O północy jestem już w łóżku...

3.30 dzwoni budzik. Słyszę go ale daje sobie jeszcze pięć minut... 4.30 budzi mnie... Witek :) Ruszamy ponownie na Łapszankę ale tym razem na wschód słońca... Po powrocie fotografujemy jeszcze krokusy w pobliżu pensjonatu a w drodze powrotnej zatrzymujemy się na Przełomie Białki. Plener kończymy pysznymi lodami i kawą na nowotarskim rynku, z Czarkiem i Witkiem...

Pięknie dziękuję za cierpliwość oraz wspólnie spędzony, mam nadzieję - owocny dla Was fotograficznie czas i wspaniały humor przez cały plener :) Ania, Monika, Kasia, Tadeusz, Ryszard, Mateusz, Marek, Cezary, Michał, Witek oraz Gabryś - dzięki bardzo! I żal tylko, że Agnieszce samochód odmówił posłuszeństwa w dniu pleneru i nie mogła być razem z nami...

Cyrhla. Pierwsze napotkane przez nas krokusy...

Przed zachodem słońca na Wielkim Kopieńcu.

Chwila kiedy w końcu pojawia się słońce i pięknym światłem podświetla dolinę Olczyską...

Cuda w które chyba nikt poza mną tak naprawdę chwilę wcześniej nie wierzył...
Piękna paleta barw nad Giewontem...

... oraz Kasprowym i Granatami...

Tatry...
Giewont...

...

Kasprowy Wierch.

I znów "śpiący rycerz"...
Spojrzenie na Zakopane...

Polana Chochołowska o świcie...

Wołowiec w pierwszych promieniach słońca...
Wołowiec.

Zmarznięte krokusy...

Marek próbuje je "obudzić"...

Spotkaliśmy też, chyba jako jedyni, biedronkę z... Biedronki :)
Polana Chochołowska.

Słońce już jest ale krokusy są jeszcze "zamknięte w sobie" nie tak jak...

... Narcyz wśród krokusów :)
To było bardzo miłe i niespodziewane spotkanie z Agnieszką, która raz brała udział w moich warsztatach...

...

Dzięki temu iż słońce operuje już bardzo mocno, mróz zaczyna "puszczać" i pojawia się rosa...
Rosa pięknie współgra z porannym światłem...

Krokusy bardzo nieśmiało zaczynają budzić się do życia...

A szałasy puszczają parę...

Makro zabawa z Pentaxem 100 2.8 który otrzymałem do testów z Ricoh Polska...
...

...

Krokusy...

"Obudzona w pączku..."
Klasyczne ujęcie polany...

"Dywany" krokusów w cudownej scenerii...

"Podglądnięte z balkonu". Przez przypadek zobaczyłem siostry zakonne wysiadające z busa...
... i fotografujące krokusy :)

Wieczorna Łapszanka...

... i piękny zachód słońca który niestety nie podświetlił nam Tatr...

Nocne Zakopane i Tatry z "Salamandry"
Poranne Tatry z Łapszanki.

...

Szalony Wierch, Płaczliwa Skała i Hawrań.
Nowy Wierch z Łapszanki...

...

Płaczliwa Skała i Hawrań.

Prowadzący, Kasia, Mateusz, Czarek, Michał, Witek i Tadziu - część ekipy plenerowej.
Ostatnie spojrzenie na Tatry i pora wracać...

Jeszcze tylko ekipa prawie w komplecie (na zdjęciu brak Marka i Ryszarda którzy chodzili własnymi ścieżkami...): Witek, Kasia, Michał, Ania, Czarek, Gabryś, Monika, Mateusz, Tadziu i ja.

Ostatnie krokusy...

... i czas warsztatów się kończy...

2 komentarze:

  1. Fajne macro. Oczywiście nie tylko. Brakuje mi tylko czegoś z magicznym bokehem, chociaż w macro jest blisko. Zbyt doskonałe szkło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marku. Bokeh to z Heliosa a ja manualnymi szkłami wcale nie pracuję😀 Wolę systemowy 100 2.8😀

      Usuń