25 marca 2012

Grześ, Rakoń - Tatry Zachodnie

24.03.2012 Dol. Chochołowska Siwa Polana ( szlak zielony ) - Polana Chochołowska - Grześ 1653 m  ( szlak żółty ) - Łuczniańska Przełęcz ( szlak niebieski ) - Rakoń 1879 m n.p.m. - Wyżnia Chochołowska Dolina ( szlak zielony ) - Polana Chochołowska ( schronisko ) - Siwa Polana

12 godzin na szlaku, słońce, wiatr, śnieg - momentami do pasa... To była piękna sobota w Tatrach Zachodnich!


Budzik nastawiam na 2.30... 3.30 wsiadam do Skody i ruszam do Zakopanego. Droga upływa bardzo spokojnie, ruch znikomy ( w końcu pora ciekawa :)).
5.20 dojeżdżam na parking przy Dolinie Chochołowskiej. Jest kilka samochodów... Ciekawe czy nocowali w schronisku czy też dotarli tutaj dziś rano?
Pakuje plecak i punkt 5.30 wyruszam szlakiem zielonym w kierunku Polany Chochołowskiej. Jest dosyć ciepło i robi się jasno a co najważniejsze pogoda szykuje się piękna :)
Pierwszy krótki postój robię sobie przy kapliczce, która stanęła w tym miejscu w którym w 1983 roku, wylądował helikopter z niezwykłym pasażerem na pokładzie - Papieżem Janem Pawłem II...


Po blisko 2 godzinach dochodzę do Polany Chochołowskiej i przez długi czas nie mogę oderwać oczu od widoku Tatr... Jest cudnie!




A co tam! - zrobię sobie pamiątkowe zdjęcie:)


Po drodze mija mnie kilka osób. Postanawiam nie wchodzić do schroniska ( zrobię to w drodze powrotnej )
Skręcam w prawo przed schroniskiem i już jestem na szlaku żółtym. Zastanawiam się czy zakładać raki? Decyduję się że póki co pozostaną w plecaku... Szlak pnie się delikatnie w górę, lasem... Śnieg jest dość ubity ale niezbyt zmrożony. W tyle zostawiam Bobrowiec, szczyt po słowackiej stronie Tatr:


Po półtorej godzinie od wyjścia spod schroniska, melduję się na Grzesiu ( 1653 m n.p.m. ). Nie ma na szczycie nikogo więc jest cicho a do tego widoki przecudne! Wyciągam aparat z plecaka i próbuję uchwycić te zapierające dech w piersiach widoki... i oczywiście robię sobie pamiątkowe zdjęcie:)






Ostatni rzut okiem na Grzesia:


... i dostrzegam że troje turystów za chwilę na nim będzie...



Idę w stronę Rakonia. Do tej pory szło mi się bardzo dobrze ale w tym miejscu zaczyna się "zapadanie" w śniegu. Po kolana ale jednak zapadanie... Zakładam stuptuty i idę dalej. W oddali widzę turystów którzy pomału docierają na Rakoń:



Poruszam się coraz wolniej, i zaczynam się zastanawiać: "co tyle waży w moim plecaku ?!". Ale co zrobić, dla takich widoków warto nosić nieco cięższy plecak a w nim dodatkowy teleobiektyw!




Po ponad dwugodzinnym marszu dochodzę w końcu na Rakoń... Jest już południe. Idealnie było by tu być o wschodzie lub zachodzie słońca bo teraz słońce tak mocno operuje że nie dość że spali mi głowę, to jeszcze kontrasty do zdjęć są... kiepskie... Ale co zrobić - wyjmuję aparat i znów kilka zdjęć, w tym - obowiązkowo! - pamiątkowe :) Pięknie widać stąd Rohacze, Wołowiec...






Przed 13-tą podejmuję - niestety, błędną decyzję, by schodzić szlakiem zielonym przez Wyżnią Dolinę Chochołowską... Gdybym miał narty!!! Idealne warunki... Gdybym miał choć rakiety śnieżne!!! Ale nic z tych rzeczy!!! Zapadam się w śniegu po pas i co chwilę muszę się odkopywać rękami by móc wyciągnąć nogę spod śniegu!!! Idzie się delikatnie mówiąc - beznadziejnie i z zazdrością patrzę na skituorowców...
Robię ostatnie trzy zdjęcia i na więcej nie mam już dziś ani sił ani ochoty...




Do schroniska docieram o 15.20, co i tak jest niezłym czasem ( wg mapy 2 h ). Piję czekoladę na gorąco i po 15 minutach znów jestem na szlaku, tym razem prowadzącym na Siwą Polanę.
W butach mam "jezioro", ale na szczęście mam w samochodzie rzeczy na przebranie i jest mi już suchutko:) Jeszcze tylko opłata za parking ( 20 zł/dzień ), telefon do żony i jestem w drodze powrotnej do Krakowa...

Galeria zdjęć:

Kapliczka w miejscu upamiętniającym miejsce w którym lądował helikopter z Janem Pawłem II na pokładzie, podczas pielgrzymki do Polski w 1983 roku

Tatry Zachodnie

Tatry Zachodnie, Wołowiec (?)

Grań Tatr Zachodnich

Tatry Zachodnie Rakoń

Polana Chochołowska z szałasami a w oddali od lewej Wołowiec, Rakoń i Grześ

Autor :)

Bobrowiec, widok ze szlaku żółtego na Grzesia

W oddali majaczy ośnieżony szczyt Babiej Góry

Bobrowiec 1658 m n.p.m.

Od lewej: Łopata, Wołowiec, Rakoń i Rohacze spod Grzesia

Jarząbczy Wierch, Łopata, Wołowiec, Rakoń i Rohacze


Widok z Grzesia na Rohacze, od lewej: Rohacz Płaczliwy, Smutna Przełęcz, Trzy Kopy

Grześ z tej perspektywy wygląda bardzo niepozornie...

Podejście pod Rakoń Długim Upłazem...

... i pod Grzesia

Grześ 1653 m n.p.m.

Grześ 1653 m n.p.m.

Autor na Grzesiu

Wołowiec 2063 m n.p.m.

Rohace: Dolina Łatana, Dolina Smutna, Trzy Kopy, Hruba Kopa, Banikowska Przełęcz, Pachola, Spalona

Wołowiec 2063 m n.p.m.

Rakoń 1879 m n.p.m.

Rakoń 1879 m n.p.m.

Ostry Rohac 2087 m n.p.m.


Wołowiec

Rakoń i Rohacze

Wołowiec i Rakoń

Na Rakoniu

Szczyt Rakonia, w tle Rohacze

Widok z Rakonia na Osobitą ( 1687 m n.p.m. )

Wołowiec, przełęcz Zawracie ( 1863 m n.p.m. ) a po prawej Ostry Rohacz i Rohacz Płaczliwy

Rakoń, z Wołowcem i Rohaczami: Ostrym i Płaczliwym, Smutna Przełęcz, Trzy Kopy

Rakoń, z Wołowcem i Rohaczami: Ostrym i Płaczliwym oraz Smutną Przełęczą

Rohacze

Zejście z  przełęczy Zawracie ( 1863 m n.p.m. ) między Rakoniem a Wołowcem

Zejście z  przełęczy Zawracie ( 1863 m n.p.m. ) między Rakoniem a Wołowcem








1 komentarz:

  1. Nadal zazdroszczę widoków. Zdjęcia świetne!
    Dominika

    OdpowiedzUsuń