08 listopada 2013

Wschód słońca na Diablaku

08.11.2013

                    Pobudka o 2.15 - 3.15 jestem na Krowiarkach. Parking który w piękne weekendy pęka w szwach, tym razem świeci...pustkami. Moje auto jest jedyne. No tak... pora jakaś dziwaczna:)
Ruszam w stronę Sokolicy, a przede mną dwoje turystów. Idzie się przyjemnie, spokojnie, nie wieje, nie pada... Po cichu liczę na fotograficzne chmurki na Babiej... Na Sokolicy jestem o 4. Pięknie widać oświetlony Kraków, Skawinę i Nowy Targ. Gwiazdy świecą, więc zapowiada się piękny poranek:)
Kilkadziesiąt metrów za Sokolicą zaczyna wiać... Przy Kępie nadchodzą chmury w których widoczność spada do zaledwie kilku metrów... Przy Gówniaku wieje już tak, że ledwo można iść. Przez chwilę nawet myślę o odwrocie ale decyduję się iść dalej... Bardzo się cieszę że na Diablaku jest murek ochronny gdyż gdyby nie on - minąłbym wierzchołek nie zauważając go... 
O 5.15 wraz z dwójką napotkanych wcześniej turystów, jesteśmy na szczycie. Siadam za murkiem - osłaniając się przed wiatrem. Na kilka sekund widać Zawoję, Kraków i znów widoczność spada do kilku metrów... I tak "wkoło Macieju". 
Już wiem że jeśli będzie widać wschód słońca, to na zrobienie zdjęcia będę miał ułamki sekundy... I tak właśnie jest. Mam przygotowany aparat na statywie (obłożony kamieniami bo tak wieje że chce go przewrócić...). Fotografuje się bardzo ciężko bo wężyk spustowy przymarza, obiektyw paruje co chwilę (co widać na fotografiach...). Kolory, struktura chmur, co chwilę było inaczej. Warunki bardzo trudne ale myślę że mimo tych niedoskonałości - naprawdę było warto!!!








































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz