28 marca 2016

Lany Poniedziałek na Babiej Górze...

28.03.2016 Lany Poniedziałek na Babiej Górze. O wschodzie słońca...

Czasem tak mam... Byłem na Babiej w Wielki Piątek i pogoda nie dopisała. Wiedziałem już jednak wtedy że niebawem znów się tam zjawię...
Długo nie czekałem :) Prognozy na Wielkanocny Poniedziałek były optymistyczne więc nastawiłem budzik na 2.45, czasu letniego... O 4-tej jestem na Krowiarkach. Samochodów więcej niż w Wielki Piątek...
Ruszam w górę, czerwonym szlakiem. I już na początku żałuję że... zapomniałem raków :(
Idzie się "jak po lodzie" i o ile w górę jakoś dam radę, to zastanawiam się co będzie przy schodzeniu? 
Na Sokolicy jestem po 45 minutach więc, jak na te warunki - zadziwiająco szybko...
Nie spieszę się wcale gdyż moim celem nie jest dziś Diablak (najwyższy szczyt masywu Babiej Góry - 1725 m) a "dziki" teren, między Kępą a Gówniakiem. Bardzo lubię to miejsce, z licznymi krzakami kosówki... Dosłownie kilka metrów na południe od szlaku...
Szukam struktur na śniegu, ciekawych kosówkowych "postaci" i wypatruję Tatr... Niestety - nie tym razem... Dzień budzi się pomału do życia a ja znów jestem szczęśliwcem który może tu być :)
I na śniadanie jestem z powrotem w domu, w Zawoi...

Między Kępą w Gówniakiem, jestem na godzinę przed wschodem słońca... Zaczyna świtać.

Kolorki są jeszcze "zimne", czyli śnieg niebieski... Ale horyzont nabiera pomarańczowej barwy...

Nieśmiało bo nieśmiało ale jednak...

Na śniegu szukam ciekawych struktur... W oddali Tatr ale ich nie dostrzegam...
"Selfi" ;) Doświetlam swoją osobę, lampą błyskową zamieszczoną w dolnym lewym rogu zdjęcia.

Dobrze że choć na niebie pojawiają się delikatne - różowe chmurki...

...

Na wschodzie, nad horyzontem jest pas chmur...
...

Jezioro Orawskie w oddali...

Słoneczko przebija się przez chmurki i budzi się nowy dzień...

Piękny poranek, choć brakuje nieco mgieł i obłoczków na niebie...
Ale nie narzekam :)

Wschód w czerni i bieli, wygląda równie majestatycznie...

I moment który uwielbiam... Promyki słońca, zaraz po wschodzie mają przepiękne światło...

I choć Tatr nadal nie widać, napawam się jednak widokiem Orawy i "grą" świateł...
...

"Tworzę w głowie kwadratowy kadr..."

... i czarno-białe spojrzenie na "postaci" z kosówki...

Ostatnie zdjęcie i czas wracać do domu gdzie...
... przed wejściem, czekają na mnie krokusy :) Dwa światy: babiogórski surowy, mroźny, zimowy i zawojski - wiosenny :)
 



1 komentarz:

  1. Piękne widoki, wspaniałe zdjęcia. Ja w Wielki piątek byłem na Tarcnicy, trochę mniej śniegu, ale rok temu tam koszmar. Na podkarpaciu co roku jest podróżnicza droga krzyżowa

    OdpowiedzUsuń