14 marca 2016

Plener fotografii górskiej w Pieninach.

11-13.03.2016 Pieniński plener fotografii górskiej.

Za mną kolejna edycja pleneru fotograficznego w Pieninach. Tym razem w warsztatach udział wzięło 8 osób. Super ludzie i naprawdę zdolni fotografowie.
Pogoda nie dopisała ale mimo to, udało mi się zrealizować część planu i zrobiliśmy nieco zdjęć...
Bazą wypadową było zaprzyjaźnione schronisko PTTK Trzy Korony w Sromowcach Niżnych.

 
Dzień pierwszy

Zaczynamy o 15. Choć prognozy są złe, wsiadamy w samochody i jedziemy na zachód słońca na górę Wdżar. Z nadzieję że odsłoni nam się niebo, rozstawiamy statywy, wyciągamy aparaty. Mówię na co zwrócić uwagę, jak fotografować, jakie filtry używamy. Zachodu nie było widać więc czekamy aż zapadnie zmrok, by fotografować nocą, światła miejscowości u podnóża Gorców. Na chwilę nawet pojawia się księżyc ale znika równie szybko...

Trzy Korony. Tak wyglądały w piątek, sobotę i... niedzielę...
Dzień drugi

4.15 wychodzimy ze schroniska i idziemy na wschód słońca na Trzy Korony. Zachmurzenie całkowite - zgodnie z prognozami. Liczymy jednak że będąc na platformie, choć na chwilę zrobi się "okno" pogodowe. Humory dopisują wbrew temu co oferuje nam aura a na Przełęczy Chwała Bogu nawet deszcz przestaje padać :)
Widoki jednak się nie pojawiają i po zrobieniu pamiątkowych zdjęć, ruszamy z powrotem Wąwozem Sobczańskim.
Po śniadaniu, zgodnie z planem, prowadzę część teoretyczną. Zmieniamy też plany na zachód. Mieliśmy iść na Lubań ale przy takiej pogodzie nie ma to sensu. Wybieram Wysoki Wierch. 
Wykorzystując fakt iż nie pada ani deszcz ani śnieg, rozstawiamy statywy i działamy. Głównie na Przełęczy pod Tokarnią, gdzie zostawiamy samochody i ruszamy w stronę pienińskiego Wysokiego Wierchu. Tuż przed, zaczyna się śnieżyca i chwilę potem zawracamy. Tutaj też powstaje pomysł by zamiast słońca "na żywo", zdjęcia "obrabiać w Pańcie" :) Mamy z tego ubaw do teraz :)
Po powrocie siadamy do wspólnego oglądania i oceniania fotografii, wybranych i przywiezionych przez uczestników na moją prośbę. Prosiłem o 5 najlepszych ale wzięli więcej :) I w sumie bardzo dobrze bo okazało się że wszyscy które je pokazali prezentują bardzo wysoki poziom! W sumie nic nie mówiłem o tym ale cieszyłem się że nie muszę swoich pokazywać bo różnie mogło być, na tle innych :)
Oglądając prognozy na niedzielny świt, zapada decyzja że nigdzie nie jedziemy... I jak się okazało - jedyna słuszna. 

Okrąglica ( Trzy Korony ) 985 m. Platforma... widokowa :) Od lewej stoją: Gabryś, Marek, Krzysiek, Marcin i Kasia. "Kucają": Michał, Renata, Ania i Krzysiek.
Wąwóz Sobczański. Zatrzymujemy się by ćwiczyć długie czasy z filtrem szarym.
Po powrocie do schroniska, przez moment widać nawet szczyt Trzech Koron :)
Po zajęciach teoretycznych w schronisku, ruszamy na Wysoki Wierch z nadzieją na widoki...
Okolice Spiskiej Magury...
... i przelewające się przez nie mgły, dają iskierkę nadziei na światło...
Gabryś na tle Wysokiej.
Marek patrzy z nadzieją w stronę zachodu... W oddali Wysoki Wierch.
"A kuku!" - można by rzec. Ania, Krzyś i Marcin w akcji.

Krzysiek i Marek. W tle Trzy Korony.
Krzysiek ocenia efekty swojej pracy na ekranie aparatu...
Ania "zerka na Tatry". A przynajmniej tam być powinny :)
Renata :)
"Co by tu robić?"
Marek i Krzyś.
Wschód, zachód? A może północ, południe? W obecnych warunkach nie ma to znaczenia... Każdy szuka choć troszkę światła, przebłysku... czegokolwiek!
Renacie dopisuje humor :)
... w drodze na Wysoki Wierch. Chwilę później nasze nadzieje "rozwiał"... padający śnieg. I to w tym momencie pojawił się pomysł że przecież "słońce możemy dokleić w Paincie" :)

Dzień trzeci

Pobudka o 4. Kolejna 5.30. Nadal za oknem nic nie widać poza chmurami, szczelnie zakrywającymi niebo. Przed 8, nadal nic ale mgły "przelewają" się przez Trzy Korony i okoliczne szczyty... Widzę że ma to "fotograficzny potencjał" więc ubieram się w kurtkę, czapkę, rękawiczki i ruszam na... balkon :) Wiem już że przy takiej pogodzie, zdjęcia widzę jako czarno-białe.

Po śniadaniu 4 osoby decydują że wracają do domu. Żegnamy się a reszta jedzie do Wąwozu Homole. Jedziemy ćwiczyć długie naświetlanie, podczas warunków dziennych. I to był bardzo dobry wybór :)

Na wschód nie poszliśmy nigdzie bo warunki były... A właściwie ich nie było... Skorzystałem więc ze schroniskowego... balkonu i zrobiłem kilka ujęć. Od razu z zamysłem "czerń i biel".
Działo się dużo ale zabrakło najważniejszego czyli... światła.
Mgły...
...
...
To tutaj zaczyna się spływ Dunajcem, a właściwie Przełom Dunajca.
Wąwóz Homole. W 5 osób wybraliśmy się tutaj by poćwiczyć długie czasy naświetlania...
Ćwiczymy na potoku Kamionka, z licznymi mniejszymi i większymi kaskadami...
...
Wodospad "odkryty i uporządkowany" przez Gabrysia.
...
...
Mostek tworzy "naturalne" obramowanie...
Kamionka jest niezwykle wdzięczna do fotografowania...
...
Czas szybko płynie - pewnie przez... długie czasy naświetlania :)
Marek z Krzyśkiem, w "walce" o lepszy kadr :)
Marcin.
Gabryś.
"Trzej przyjaciele z boiska..." - Marek, Gabryś i Krzysiek.
I jeszcze Marcin w "niepozowanym" ujęciu ;) i czas kończyć pieniński plener...

13 komentarzy:

  1. Fajnie. Wyciągnęliście z pleneru co się da na maxa. My byliśmy w niedzielę na Trzech Koronach, komentowanie pogody już sobie odpuszczę 😊 pozdrawiam, Justyna Perlowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie Was spotkałem w schronisku ok. 15? Było Was 5 osób chyba :)

      Usuń
  2. Nie. O 15 schodzilismy z trzech koron a bylo nas aż 26 ludków. Poszliśmy na Sokolice ale po drodze na rozstaju 5 osob sie poddalo i zeszliśmy do kroscienka do karczmy na herbatę 😊. Reszta grupy happy ze w ogole w tej mgle udalo im sie drzewko sfotografować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha :) No cóż, z pogodą tak bywa ale w takim razie szkoda że nie udało nam się spotkać... My o 6 byliśmy sami :)

      Usuń
  3. Pogoda jak widać nie rozpieszczała. Humor dopisywał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety - pogoda rządzi się swoimi prawami ale i tak wycisnęliście z niej na maxa. Zdjęcia z potoku - super.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała przygoda w świetnym towarzystwie ;). Polecam warsztaty fotograficzne u Michał Sośnicki Fotografia pełen profesjonalizm. Organizacja pleneru na bardzo wysokim poziomie, a prowadzący szczegółowo i baaardzo cierpliwie dzieli się swoim doświadczeniem i radami. Pomimo złej pogody nie odpuszcza i pokazuje jak nawet w brzydki dzień można się wiele nauczyć. Dziękuje wszystkim za cudownie spędzony czas. Zachęcam do udziału w kolejnych plenerach organizowanych przez Michała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała przygoda w świetnym towarzystwie ;). Polecam warsztaty fotograficzne u Michał Sośnicki Fotografia pełen profesjonalizm. Organizacja pleneru na bardzo wysokim poziomie, a prowadzący szczegółowo i baaardzo cierpliwie dzieli się swoim doświadczeniem i radami. Pomimo złej pogody nie odpuszcza i pokazuje jak nawet w brzydki dzień można się wiele nauczyć. Dziękuje wszystkim za cudownie spędzony czas. Zachęcam do udziału w kolejnych plenerach organizowanych przez Michała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oburącz podpisuję się pod tym co napisała Renata. Super plener, super organizacja i prowadzący. Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczna przygoda, z super prowadzącym.Polecam.
    Z tych nie najlepszych warunków próbowaliśmy wycisnąć co się da.
    Super ekipa, a dobre humory nas nie opuszczały.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny plener w doborowym towarzystwie :)
    Pogoda nas nie rozpieszczała ale prowadzący - Michał pokazał nam, że w każdych warunkach można zrobić świetne fotografie. Wyniosłem bardzo dużo wiedzy z tego pleneru i wiem, że warto było przyjechać aż z pomorza na te cenne lekcje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzień dobry.
    Jak zawsze spóźniony..
    Nie pogoda na zewnątrz ale pogoda ducha się liczy :-)
    W tak doborowym towarzystwie nie mogło być przecież inaczej.
    Dobrze było podglądać innych oraz ich punkt widzenia.

    Gabriel "Trębacz"
    Każda uwaga oraz wyjaśnienie ze strony Michała były bezcenne.
    Następny mój plener to bieszczadzka jesień..

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej
    Lepiej późno niż wcale ... Dzięki Michał za świetnie zorganizowane warsztaty i wiele cennych wskazówek dotyczących fotografii krajobrazowej. Obawiałem się co będzie w razie niepogody, ale szybko moje obawy zostały rozwiane i nie było czasu na nudę. Szkoda tylko, że dzień taki krótki. Będę się chyba powtarzał ale Michał nigdy nie odpuszcza i jest pełen optymizmu i wiary, że zawsze może pojawić się "dobre światło" tak potrzebne w tego typu fotografii.
    Dziękuję Michałowi i pozostałym uczestnikom za miłe towarzystwo i intensywnie spędzony weekend.
    Pozdrawiam i do zobaczenia
    Marek

    OdpowiedzUsuń