13 czerwca 2016

Karkonoski plener fotografii krajobrazowej.

10-12.06.2016 Schronisko na Szrenicy.
To był niezwykły, przynajmniej dla mnie jako prowadzącego - weekend w Karkonoszach. 
Z dwóch powodów. W plenerze brali udział niesamowici ludzie (nie pierwszy raz już zresztą...) i pogoda przez 3 dni nam dopisywała.
I w tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować: Ani, Marcie, Renacie, Agnieszce, Jagodzie, Karinie i Marioli oraz Tomkowi, Sławkowi, Jerzemu, Bartkowi i Maćkowi za tak wspaniałą atmosferę :) 

Dzień pierwszy

Wyjeżdżamy z Mariolą, z Zawoi przed 7-mą rano. Po drodze zabieramy Renatę i Agnieszkę. Podróż mija bardzo spokojnie i przed dwunastą "meldujemy" się w Szklarskiej Porębie. Ponieważ mam dwa plecaki, w jednym rzutnik i laptop, w drugim sprzęt foto, jeszcze przed wyjazdem zakładam że pojadę kolejką krzesełkową na Szrenicę. Przychodzi mi do głowy, o czym zresztą głośną mówię że kolejka może być nieczynna ale bardziej żartem... Dzwoni Maciek i mówi że Karina dojechała tylko do pierwszej stacji i nie ma prądu - jest awaria kolejki i trzeba iść na nogach! Ale chwilę potem brzmi to bardziej optymistycznie: "do dwóch godzin awaria powinna zostać usunięta...". I to mnie cieszy :) 
O 14-tej wsiadamy z plecakami, walizkami (!) na krzesełka. Po drodze łapie nas mały deszcz. Przed 15-tą jesteśmy w schronisku gdzie czeka na nas kilka osób - uczestników pleneru. 
Meldujemy się w schronisku, lokujemy w pokojach. Zaczynamy plener od wykładu teoretycznego o fotografii krajobrazu a potem udajemy się na zachód słońca. Początkowo miał być na Wielkim Szyszaku ale ostatecznie modyfikuję plan i "lądujemy" na Łabskim Szczycie.



Łabski Szczyt i przekaźnik TV nad Śnieżnymi Kotłami.
Pod Łabskim Szczytem.
Łabski Szczyt.
Widok w kierunku Liberca przed zachodem słońca...
W oczekiwaniu na zachód...
Przekaźnik nad Libercem.
Nad Śnieżnymi Kotłami...
Zgodnie z prognozami, zachód zapowiada się bardzo... kolorowo.
Czerwienie na chmurach, pomarańcze na niebie... A z lewej schronisko na Szrenicy.
Pięknie nam się rozpoczął ten plener...

Dzień drugi

Jak to u mnie bywa podczas pleneru, w nocy praktycznie mało co śpimy... Dwie godzinki snu i ruszamy na wschód słońca nad Śnieżne Kotły. Jest 2.45. Zachmurzone ale coś widać i nie pada przede wszystkim. Po dotarciu na miejsce, rozpraszamy się i niemal każdy szuka własnego miejsca do fotografowania. Zostaję przy najmniej doświadczonych by służyć pomocą i radą...
Początkowo pomysł był taki by po wschodzie, jak wyjdzie słońce, zejść i fotografować Śnieżne Kotły ale... Wschód, owszem był ale zaraz po, niebo zaniosło się chmurami i trzeba było plany skorygować... Niestety, kilka osób poszło wcześniej i nie zdążyłem ich poinformować o zmianie planów. Reszta ruszyła na czeską stronę, przez schronisko "Labska bouda" do Pancawskiego Wodospadu. Przepiękne miejsce! Ćwiczyliśmy tam długie czasy naświetlania za pomocą i z pomocą filtrów szarych. Potem przepyszne śniadanie w formie szwedzkiego stołu w Labskiej boudzie, które długo zapamiętamy... Za 20 zł można było jeść i jeść i... My oczywiście robiliśmy to z UMIAREM :) Dzięki czemu ciężko nam było dalej iść :) Ale poszliśmy jeszcze zobaczyć wodospad Łabski. Reszta w tym czasie już smacznie spała... 
Powrót do schroniska o 11. O 12 robię szkolenie z programu Lightroom 6. Przed czternastą jestem z powrotem na szlaku... Idę raz jeszcze pod wodospady z kursantami którzy rano tam nie poszli, tylko wrócili na nocleg :) Następuje zatem wymiana - Ci co byli rano, kładą się teraz do spania... Absolutnie nie narzekam i nawet się cieszę że idę tam ponownie :)
Marcie szwankuje aparat, dzień wcześniej Bartkowi psuje się obiektyw... Co jeszcze nas czeka? Na odpowiedź nie czekam zbyt długo... O dwudziestej wychodzimy na zachód słońca, przed schronisko. Kto był wie, kto nie - napiszę: spod schroniska jest przepiękny widok 360 stopni :) 
Zachód jest ładny, nie spektakularny ale ładny... Pojawiają się nawet mgły. Słońce zachodzi, ściągam osłonę przeciwsłoneczną z Sigmy i... filtr polaryzacyjny ląduje na skałach :( Rozmiar 95 mm, NISI... Miałem go kilka dni...


Kotlina Jeleniogórska o świcie...
Najważniejsze że znów widzimy słoneczko...
Śnieżne Kotły po wschodzie słońca.
Śnieżne Kotły i Wielki Szyszak.
Panorama złożona z 6 zdjęć.
Łaba.
Jagoda przy Pancavskim Wodospadzie.
Sławek w akcji...
Niestety, zachmurzyło się i światło pozostawia wiele do życzenia ale...
...
...
... nie poddajemy się :)
Po śniadaniu podchodzimy jeszcze pod Łabski Wodospad. Niestety, nie da się go zobaczyć w całości bo nie ma zejścia... Robimy więc "przed wodospad"...
Na Szrenicy czekamy na zachód słońca...
Kolorki ładne nad Świeradowem...
Nad Trzy Świnki nadciągają mgły...
... i nad Świeradów...
Czerwienie nad Górami Izerskimi i Świeradowem...
Zachodzi słońce, ściągam filtr i...

Dzień trzeci


Mimo iż wschód słońca "zarządzam" spod schroniska, zwykle w ostatnim dniu nie wszyscy go widzą... Tak jest i tym razem. Część śpi. Potem żałują bo wschód był wyjątkowy...
Działo się naprawdę dużo! Kolorki, światło... Brakło jedynie mgieł...
Śniadanie, pakowanie i zjeżdżamy kolejką do Szklarskiej Poręby. 3 osoby wracają do domu a reszta jedzie na zamek Chojnik. 
A ja mam już w głowie pomysł marcowego pleneru w tym samym miejscu...

W schronisku spotykam też dwóch wspaniałych fotografów, którzy tu pracują... Dzięki Sławek Podgórny i Wiktor Baron za kilka cennych miejscówek i miłe spotkanie! :)


Wychodzimy ze schroniska o 4 nad ranem...
Ech... te kolorki!
Budzi się dzień za Jelenią Górą...
...
Karina w akcji...
Przymykam przysłonę do f/22, by uzyskać efekt "gwiazdki"...
Brakło tu tylko mgieł...
... ale chwilę po wschodzie takie cuda się działy...
...
Światło - najważniejszy element w fotografii, nie tylko krajobrazowej...
...
...
Nawet w czerni i bieli wygląda to zacnie...
...
...
Kotlina...
Piękne światło...
I nawet komin nie przeszkadza a wręcz nadaje klimatu...
Ekipa plenerowa! Od lewej stoją: Jagoda, Ania, Marta, Renia, Aga, Tomek i Jurek. Z tyłu Bartek i Maciek. Na dole: Sławek, Mariola, Karina i Michał.
Niezwykli ludzie...
Zamek Chojnik. Rozbawieni po tym jak pewna starsza Pani zaproponowała że zrobi nam zdjęcie :))) Na zdjęciu były tylko nasze głowy :)))
Mój współlokator - Sławek.
Maciek (z lewej). Jeździ z niezwykle uzdolnionym synem - 16-letnim Bartkiem jako osoba towarzysząca. Był na trzech plenerach i pierwszy raz widziałem go z aparatem w rękach! :)
Karina jak... Lara Croft :)
Marta - modelka :)
"A ku ku!" - wydaje się mówić Mariola :)
"Gwiazda wieczoru" - Jagoda :)
Sławek w akcji...
Dziewczyny w czasie "szukania" kadru...
W drodze powrotnej z Mariolą, Agą i Renią, zatrzymujemy się na maki...
...
Dziewczyny są w swoim żywiole ale najbardziej przeżywa ten fakt... Renata :)
Ja testuję Sigmę 50-500...
...
...
...
...
Po godzinnej przerwie na maki, czas ruszać w powrotną drogę...


7 komentarzy:

  1. Widzę, że pogoda znowu dopisała. Zdjęcia piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny raz warsztaty przeprowadzone w sposób profesjonalny. Pogoda zamówiona, ludzie zgrani. Po raz kolejny polecam wszystkim warsztaty organizowane przez Michała. Ja zapewne ponownie wybiorę się na którąś z kolejnych edycji.

    OdpowiedzUsuń
  3. No faktycznie...pogoda wymarzona a widoki cudne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam
    Jestem jedynym uczestnikiem tego pleneru który nie robi zdjęć a wiec takie „piąte koło u wozu”. Oczywiście twardo uczestniczę w każdy wyjściu na wschody i zachody z pozostałymi. I pewnie ktoś może powiedzieć, że po co? .Jednak z samego słuchania , jak Michał mówi do fotografujących – tutaj takie światło, tam takie podświetlenie , tu znowu takie a takie kolory ( pozostałe informacje typu ISO , podnoszenie lustra jakieś tam czasy to dla mnie już czarna magia) nauczyłem się zwracać uwagę na szczegóły i mógłbym z tego samego miejsca widzieć wschód 10 razy i za każdym razem będzie inny.
    Moja opinia jako można powiedzieć obserwatora z boku jest bardzo , bardzo pozytywna, jestem już trzeci raz i za każdym razem jestem pozytywnie zaskoczony . Jeżeli chodzi o Karkonosze to muszę mocno zaznaczyć dobrą , zgraną ekipę , zaskakujące że nie wyspani , zmęczeni nie przestawali żartować . Całą grupę cechował niekończący się optymizm . Polecam wszystkim plenery z Michałem
    Pozdrawiam mocno uczestników pleneru w Karkonoszach . Maciek z Bartkiem 

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuje kolejny raz za rewelacyjny plener, który jak zawsze zorganizowany był na najwyższym poziomie. Pozdrawiam serdecznie całą ekipę fantastycznych osób, z którymi dane mi było spędzić 3 dni. Już nie mogę się doczekać kolejnego wypadu ;) Do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Plener zorganizowany perfekcyjnie, miejsca do fotografowania przemyślane. Prowadzący cierpliwy i opiekuńczy w stosunku do każdego uczestnika. Jak zawsze cenne u Michała Sośnickiego są elastyczność myślenia i zdecydowane podejmowanie decyzji. Zapisałam się już na następne plenery - wrześniowy w Zakopanem i październikowy w Bieszczadach, bo z każdym plenerem uczę się coraz więcej, przede wszystkim od prowadzącego, ale też od innych osób - uczestników pleneru. Rozmowy o fotografowaniu od świtu do nocy, spotkanie wspaniałych ludzi, to jest cenne. Przyjeżdżam do domu i wiem, co muszę poprawić, czego jeszcze się nauczyć. A najważniejsze, że odzyskuję, czasem zagubioną, RADOŚĆ FOTOGRAFOWANIA.
    Pozdrawiam wszystkich, którzy spędzili ze mną ten wspaniały czas na Szrenicy. Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  7. Reasumując plener w Karkonoszach należy zwrócić uwagę, iż toważyszła jemu miła, koleżeńska i bardzo ciepła atmosfera, za co dziękuję wszystkim uczestnikom. Dzięki Wam i prowadzącemu stały się to niezapomniane trzy dni w moim życiu. Zaangażowanie i pasja Michała widoczna jest na każdym kroku- uczestnicy wiedzą o czym mówię:-).
    Profesjonalizm a przy tym umiejętność zjednania sobie tylu indywidualności to zaleta dobrego nauczyciela, każde zrobione zdjęcie jest tego dowodem. Do zobaczenia na kolejnych plenerach. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń