29-31.12.2016 Zawoja i Łapszanka.
To był niezwykle udany plener fotograficzny, tym razem w bardzo kameralnym lecz niezwykle sympatycznym gronie :) Plener indywidualny, dla 3 osób.
Arleta, Gabrysia i Andrzej docierają do Zawoi przed południem. Kwaterują się w pokojach gościnnych, u zaprzyjaźnionych ze mną gospodarzy. Od rana zachmurzenie duże, z przejaśnieniami więc od razu zmieniam plan. Ruszamy o 13 nad wodospad Mosorczyk. W zimowej aurze wygląda nieco "skromniej" niż jesienią ale nam zależy na pracy z długimi czasami. Zachód próbujemy zobaczyć z wieży widokowej pod Beskidzkim Rajem ale niestety aura nam nie sprzyja. Ale od jutra ma być lepiej... Dzień kończymy wykładem z teorii fotografii, z naciskiem na krajobrazową.
4.45 ruszamy z Zawoi w stronę Krowiarek. O 5 "meldujemy" się na parkingu, który choć jest na nim kilka samochodów, to jednak świeci pustkami w dniu dzisiejszym... Dziewczyny mocno ruszają w górę a ja zastanawiam się czy nie przesadziły z tempem. Chwile potem zwalniają... Idzie się dobrze choć jest troszkę ślisko. Czas mamy bardzo dobry i zważając na fakt iż jest to ich pierwsze górskie zimowe wejście w ogóle, temperatura grubo poniżej zera, staram się tempo tak dostosować byśmy nie byli za wcześnie - zbyt wcześnie, przed wschodem słońca. Świtać zaczyna ok 6.30 - wschód 7.37. O 7 stajemy na szlaku, między Kępą a Gówniakiem z przepięknym widokiem na Tatry, Orawę, Gorce... Rozstawiamy statywy i przez blisko 1,5 godziny, "walczymy" z kadrami i przenikającym zimnem... 9.30 jesteśmy z powrotem na Krowiarkach. Śniadanie, przerwa i po południu ruszamy na zachód, raz jeszcze na wieżę widokową pod Beskidzkim Rajem. Tym razem o wiele ciekawszym niż dnia poprzedniego. Znów jest bardzo zimno i tym razem dwa aparaty odmawiają współpracy... Po obiedzie, prowadzę zajęcia z Lightrooma. Umawiamy się na 5 rano.
5.00 ruszamy w kierunku Orawy, Spisza by wschód słońca podziwiać z Łapszanki. 6.20 jesteśmy na miejscu. Zaczyna świtać i chwilowo jesteśmy sami. Z czasem jednak, fotografów jest coraz więcej... Kolejny piękny, choć bezchmurny wschód słońca. Po powrocie, śniadanie, utrwalenie programu Lightroom i czas kończyć plener. Mija dokładnie godzina 14 - ta. Sylwester 2016.
Arleta z Gabrysią i tatą, Andrzejem wracają do domu. Smutno się rozstawać ale mam nadzieję że jeszcze kiedyś się spotkamy bo to przesympatyczni ludzie, zdolni uczniowie i wspaniali kursanci, nie bojący się zadawać pytań :) A to się ceni!
 |
Świt, oglądany ze szlaku na Diablak, w masywie Babiej Góry... |
 |
Spojrzenie o świcie na Tatry i Orawę. |
 |
Beskid Wyspowy w pełnej okazałości... |
 |
Budzi się dzień... |
 |
Nie byliśmy jedynymi fotografującymi tego poranka... |
 |
Gorce w oddali... |
 |
Na Orawie cudowny spektakl przygotowały nam mgły i światło... |
 |
... |
 |
... |
 |
Orawa. |
 |
... |
 |
Orawa o poranku... |
 |
Arleta, Andrzej i Gabrysia - wspaniali kursanci. |
 |
Andrzej, Arleta i Gabrysia. |
 |
Sylwestrowy poranek na Łapszance... |
 |
Przez chwilkę pojawiły się na niebie, delikatne obłoki... Zniknęły jednak zbyt szybko... |
 |
Tatry podświetlane pierwszymi promieniami wschodzącego słońca... |
 |
Tatry... |
 |
... |
 |
... |
 |
Łapszanka. |
 |
Spojrzenie na Tatry... |
 |
Gra świateł i cieni... |
 |
Kursanci... |
 |
I ja miałem przyjemność sfotografować się z Arletą, Gabrysią i Andrzejem :) |
Szczęściarze.
OdpowiedzUsuńGratuluję.