02 stycznia 2017

Zawoja i nie tylko... Plener fotograficzny.

29-31.12.2016 Zawoja i Łapszanka.

To był niezwykle udany plener fotograficzny, tym razem w bardzo kameralnym lecz niezwykle sympatycznym gronie :) Plener indywidualny, dla 3 osób.

           Arleta, Gabrysia i Andrzej docierają do Zawoi przed południem. Kwaterują się w pokojach gościnnych, u zaprzyjaźnionych ze mną gospodarzy. Od rana zachmurzenie duże, z przejaśnieniami więc od razu zmieniam plan. Ruszamy o 13 nad wodospad Mosorczyk. W zimowej aurze wygląda nieco "skromniej" niż jesienią ale nam zależy na pracy z długimi czasami. Zachód próbujemy zobaczyć z wieży widokowej pod Beskidzkim Rajem ale niestety aura nam nie sprzyja. Ale od jutra ma być lepiej... Dzień kończymy wykładem z teorii fotografii, z naciskiem na krajobrazową.

           4.45 ruszamy z Zawoi w stronę Krowiarek. O 5 "meldujemy" się na parkingu, który choć jest na nim kilka samochodów, to jednak świeci pustkami w dniu dzisiejszym... Dziewczyny mocno ruszają w górę a ja zastanawiam się czy nie przesadziły z tempem. Chwile potem zwalniają... Idzie się dobrze choć jest troszkę ślisko. Czas mamy bardzo dobry i zważając na fakt iż jest to ich pierwsze górskie zimowe wejście w ogóle, temperatura grubo poniżej zera, staram się tempo tak dostosować byśmy nie byli za wcześnie - zbyt wcześnie, przed wschodem słońca. Świtać zaczyna ok 6.30 - wschód 7.37. O 7 stajemy na szlaku, między Kępą a Gówniakiem z przepięknym widokiem na Tatry, Orawę, Gorce... Rozstawiamy statywy i przez blisko 1,5 godziny, "walczymy" z kadrami i przenikającym zimnem... 9.30 jesteśmy z powrotem na Krowiarkach. Śniadanie, przerwa i po południu ruszamy na zachód, raz jeszcze na wieżę widokową pod Beskidzkim Rajem. Tym razem o wiele ciekawszym niż dnia poprzedniego. Znów jest bardzo zimno i tym razem dwa aparaty odmawiają współpracy... Po obiedzie, prowadzę zajęcia z Lightrooma. Umawiamy się na 5 rano.

          5.00 ruszamy w kierunku Orawy, Spisza by wschód słońca podziwiać z Łapszanki. 6.20 jesteśmy na miejscu. Zaczyna świtać i chwilowo jesteśmy sami. Z czasem jednak, fotografów jest coraz więcej... Kolejny piękny, choć bezchmurny wschód słońca. Po powrocie, śniadanie, utrwalenie programu Lightroom i czas kończyć plener. Mija dokładnie godzina 14 - ta. Sylwester 2016.

           Arleta z Gabrysią i tatą, Andrzejem wracają do domu. Smutno się rozstawać ale mam nadzieję że jeszcze kiedyś się spotkamy bo to przesympatyczni ludzie, zdolni uczniowie i wspaniali kursanci, nie bojący się zadawać pytań :) A to się ceni!
            

Świt, oglądany ze szlaku na Diablak, w masywie Babiej Góry...
Spojrzenie o świcie na Tatry i Orawę.
Beskid Wyspowy w pełnej okazałości...
Budzi się dzień...
Nie byliśmy jedynymi fotografującymi tego poranka...
Gorce w oddali...
Na Orawie cudowny spektakl przygotowały nam mgły i światło...
...
...
Orawa.
...
Orawa o poranku...
Arleta, Andrzej i Gabrysia - wspaniali kursanci.
Andrzej, Arleta i Gabrysia.
Sylwestrowy poranek na Łapszance...
Przez chwilkę pojawiły się na niebie, delikatne obłoki... Zniknęły jednak zbyt szybko...
Tatry podświetlane pierwszymi promieniami wschodzącego słońca...
Tatry...
...
...
Łapszanka.
Spojrzenie na Tatry...
Gra świateł i cieni...
Kursanci...
I ja miałem przyjemność sfotografować się z Arletą, Gabrysią i Andrzejem :)


1 komentarz: