26 stycznia 2017

Beskid w Tatrach Zachodnich...

25.01.2017 Beskid k/Kasprowego Wierchu.

           Kamery mówią wszystko - jadę! Wjazd kolejką na Kasprowy o 14-tej i oczekiwanie na zachód słońca na Beskidzie... Jestem ponad chmurami. Lód na szlaku, wieje mocno, mróz... Drugi raz w przeciągu tygodnia widzę widmo Brockenu... Trochę się martwię widząc te chmury w dolinach bo przecież trzeba będzie w nie "wejść"... Schodząc do schroniska "Murowaniec", widoczność jest na 2 metry ale idzie się dobrze bo na tak szerokiej nartostradzie trudno się zgubić... Cieszę się że nie wybrałem jednak Kopy Kondrackiej...
Zresztą co tu pisać - zobaczcie jeden z najpiękniejszych zachodów słońca w niesamowitej scenerii, jakie było mi do tej pory oglądać...

Beskid (2012 m). Dwie godziny przed zachodem słońca... Z lewej widmo Brockenu...

Raki są tutaj niezbędne bo lodowisko na każdym kroku... Świnica w oddali.

Uhrocie Kasprowe - raz je widać, za chwilę znikają pod chmurami...

Podobnie jak Giewont...
Goryczkowa Czuba...

Granaty nad chmurami...

Na Beskidzie jestem sam i choć wieje i jest mroźno to jednak widoki wynagradzają te małe niedogodności...
Stanowisko pracy. Teleobiektyw z body na statywie, szeroki kąt w ręce... Praca na dwa aparaty ma swoje zalety.

I znów prześladuje mnie widmo Brockenu... Drugi raz w przeciągu tygodnia...

Widok na Kasprowy Wierch.

Tatry Zachodnie i Tomanowa Dolina...
Godzinę przed zachodem chmury docierają coraz wyżej. Czyżby nici z widoków?

Zerkam w stronę stacji meteo na Kasprowym...

A chmur coraz więcej...
...

Kasprowego już nie widać...

A na zachodzie zupełnie inna sceneria... Słońce pięknie podświetla chmurki nadając im bajecznych kolorów...

A Giewont raz jest - raz go nie ma...
Taka ciciubabka :)

Chmury i struktura gór...

Dla mnie osobiście - ulubione klimaty i ujęcia...
I znów zerkam w stronę Giewontu...

Czerwone Wierchy z Kopą Kondracką i Małołączniakiem na pierwszym planie...

Słońce jest coraz niżej...

Na wschodzie tworzą się różowe i niebieskie kolory...
Nad Świnicą i Krywaniem także...

A nad Czerwonymi Wierchami i całymi Tatrami Zachodnimi, pomarańcze i czerwienie...

Ja jednak wolę zerkać w stronę Tatr Wysokich...
...

Gdzieś jeszcze nagle pojawia się żółtawa poświata...

I po zachodzie...

Po zachodzie zwykle niedoświadczeni fotografowie składają sprzęt i idą do domu... A to właśnie 10-15 minut po, zaczynają się przepiękne kolory i gra świateł...
Widok na Wielkie Szerokie (zejście z Kopy Kondrackiej w stronę Kondrackiej Przełęczy)

Ratrak w drodze na Goryczkową a w tle spogląda Giewont...

Kolory są naprawdę niesamowite i nawet nie trzeba żadnych filtrów używać...
Bajka!

Ostatnie spojrzenie w stronę zachodnią...

... w stronę Małołączniaka i czas ruszać w te mgły...




 

5 komentarzy:

  1. Michale, coś niesamowitego! Gratuluję i zazdroszczę ( zdrowo :) ). Witek

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaiste, niesamowicie...
    :)
    BAsia

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam 2 dni wcześniej i nie udało mi się złapać takiego morza mgieł, ale zachód słońca był kapitalny.Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń