17 lutego 2017

Minčol (Góry Czerchowskie).

16.02.2017 Kyjov - Mincol 1157 m (Góry Czerchowskie)
         Na Mincol wybierałem się już od jakiegoś czasu. Nie byłem nigdy w tej części gór. Ba! Nigdy nie byłem w Górach Czerchowskich...
Planowałem wybrać się tutaj o wschodzie słońca ale wybór - jak się okazało - słuszny, padł na poznanie miejsca o zachodzie słońca.

         Decyzja o wyjeździe zapada szybko, spontanicznie. Jak się później ma okazać - zbyt szybko...
Przed 10-tą, wyjeżdżam z Zawoi, przez Jabłonkę, Nowy Targ, Niedzicę, Stara Lubovne do Kyjova. To stąd prowadzi najkrótszy szlak na Mincol. Całą drogę jadę w piękniej, słonecznej pogodzie przy bezchmurnym niebie. Ale kiedy dojeżdżam w rejon Kyjova, jakby na zamówienie - wjeżdżam nagle w potworną mgłę, gdzie widoczność sięga może 200 metrów. Mam nadzieję że wyjdę ponad te mgły - myślę. Samochód zostawiam przy samym wyjściu na szlak. Idę we mgle. Jest 12.30. Po 100 metrach - gubię szlak. Pięknie się zaczyna! Szybko jednak namierzam go z powrotem i bardzo łagodnym podejściem zdobywam wysokość. Chwilę potem wychodzę ponad mgły... Idzie się dobrze, spokojnie do góry. Dochodzę do rozstaju dróg. 4 różne drogi i żadnego szlaku! Nigdy nie mogłem pojąć że szlak na prostym odcinku jest znaczony na co drugim drzewie a kiedy sytuacja naprawdę tego wymaga - znika! Trafiam w dobrą drogę. Tym razem.
Znów docieram do miejsca gdzie spotykają się 4 a nawet 5 dróg i... zero oznakowania szlaku! Tym razem szlag mnie trafia. Wybieram jedną z dróg. Po 10 minutach, nie widząc oznaczeń szlaku - zawracam. Wybieram drugą - to samo. Idę więc ponownie drogą którą wybrałem za pierwszym razem. Ktoś tędy szedł - dawno bo dawno ale jednak są ślady. Zapadam się po kolana. I klnę pod nosem na swoją głupotę! 
Nie zabrałem ze sobą stuptutów, założyłem buty na górskie wędrówki o każdej porze roku, za wyjątkiem...zimy. Bardzo szybko okazuje się że zaczynają przemakać a dodatkowo sprawę komplikuje wpadający górą śnieg... Przez następne 7 godzin mam wodę w butach... A zimowe buty zostały na półce, w domu...
W końcu, jakimś cudem docieram do szlaku niebieskiego. Cieszy mnie to tak bardzo że zamiast skręcić w lewo, wybieram wariant w prawo a orientuję się że źle idę dopiero po 15 minutach... A więc - kolejny błąd. To nie jest mój dzień...
W końcu, choć droga na Mincol miała trwać 2 godziny, docieram na szczyt po ponad trzech... Widać Bieszczady, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Babią Górę, Tatry...
Widoki wynagradzają cały trud choć dociera to do mnie dopiero po zejściu do samochodu. Dlaczego? Ano dlatego że cały czas walczę z bólem palców u nóg, całymi stopami, które są skostniałe z zimna... Wszystko w butach "pływa" a mróz zaczyna łapać... Fotografuję ale myślami jestem gdzie indziej i pierwszy raz w życiu, mimo bezwietrznej pogody, marzę by zachód już się skończył, bym mógł schodzić i rozgrzać nieco stopy! 15 minut po zachodzie, chowam sprzęt i ruszam w dół. Mgła coraz większa i idę po swoich śladach. Po blisko 1,5 godziny siedzę w samochodzie, z włączonym na "maksa" ogrzewaniem na nogi i dochodzi do mnie że mogło się to skończyć naprawdę źle... 
Zobaczcie jak to wszystko wyglądało z Mincola:

Przełęcz pod Mincolem. 10 minut i...

... Mincol 1157 m. W butach "powódź" więc jest mi już wszystko jedno... Ale widoki przednie!

Na szczycie Mincola 1157 m.

Ani przez moment nie żałuję że tu jestem :)
Piękny krajobraz...

Beskid Sądecki z widoczną po prawej stronie Jaworzyną Krynicką.

Moja uwagę skupiają głównie Tatry i "morze" mgieł...
...

Wygląda to jak w bajce...

Zachodzące słońce podświetla już tylko Tatry...

...
Delikatne róże pojawiają się także na śniegu...

...

Słońce zaszło za... Nie mam pojęcia za czym :(
...

Czyżby Sławkowski Szczyt?

Ostatnie spojrzenie w stronę Tatr...

... Beskidów i pora wracać.


1 komentarz:

  1. Super fotki Michał! Tatry z trochę innej strony niż zwykle.
    Słońce zachodziło za Górami Lewockimi. Trzeci szczyt w prawo od słońca to Kuligura. A Tatry kolejno od lewej to Gerlach a przed nim zlewający się z tłem Sławkowski Szczyt, dalej taki ostry trójkącik to Pośrednia Grań, najwyższe to Łomnica i Baranie Rogi. Później dwa ostre szczyty to kolejno Kołowy i Jagnięcy Szczyt, a na końcu te dwa ząbki to Płaczliwa Skała i Hawrań.

    OdpowiedzUsuń