22 maja 2017

Plener fotograficzny na Szrenicy.

19-21.05.2017 Szrenica - Karkonosze.
              Wiosenny plener odbywał się tym razem w okolicach Szrenicy w Karkonoszach. Punktem spotkań, wykładów i wyjść oraz powrotów z plenerów, było sympatyczne schronisko na Szrenicy. Miło że wszyscy uczestnicy sami sobie znaleźli zakwaterowanie w tym obiekcie, co znacznie ułatwiło nam pracę...
              Zajęcia rozpoczynamy w piątek na Szrenicy. Choć początkowo wydaje się że będzie kłopot z wjazdem kolejką na Szrenicę z powodu bardzo silnego wiatru, to jednak na całe szczęście - w momencie kiedy docieram na miejsce z Eleną, Kasią i Czarkiem, okazuje się że właśnie ją uruchomili :)

W Szklarskiej Porębie spotykamy nowych uczestników pleneru - niezwykle sympatycznych: Roberta i Darka. Zresztą, co tu dużo pisać - kolejny raz miałem wspaniałych ludzi na plenerze! Dzięki raz jeszcze Kasia, Elena, Robert, Darek i Cezary że byliście i mimo niesprzyjającej pogody na wschody i zachody słońca, było niezwykle sympatycznie :) I wielkie dzięki dla Sławka za wiele cennych rad i wspólne wędrowanie i fotografowanie :) I dziękuję za TORT urodzinowy wszystkim uczestnikom a zwłaszcza Kasi za świeczkę :)

Przez wszystkie dni pleneru wieje niesamowicie! Najgorzej jest w piątek po południu gdzie ledwo stoimy na nogach, próbując fotografować na statywach które ledwo utrzymują równowagę... 
W nocy z piątku na sobotę załamuje się pogoda i nie wychodzimy ani na wschód słońca, ani nie zobaczymy też zachodu... Udajemy się zatem pod Łabski wodospad a następnie Panczawski. Po powrocie następuje część teoretyczna warsztatów.

Na niedzielny poranek zapowiadają dobrą pogodę... Nastawiam budzik na 3.20 ale budzę się...4.27... Zaspałem! Uff... za oknem wieje jeszcze mocniej a widoczność na... 5 metrów... A więc znów nici ze wschodu :( Około 7 rano idę jednak na spacer wokół schroniska. I w końcu zauważam że zaczyna się coś dziać między chmurami...
W drodze powrotnej jedziemy wszyscy w stronę Wrocławia więc po drodze zatrzymujemy się przy polach rzepaku oraz zaglądamy do Wałbrzycha by zobaczyć zamek Książ...
Zobaczcie zdjęcia. Są jakie są ale warunki nas nie rozpieszczały tym razem...

W oczekiwaniu na piątkowy zachód słońca... Wiało niesamowicie!

Na zachodzie, nad horyzontem cały czas wisiała "czapa" chmur która nie pozwoliła zobaczyć nam samego zachodu słońca...

... ale po zachodzie, nad Szrenicą kolory się pojawiły...
Nocna fotografia przed schroniskiem, sprawiła nam ogromne problemy ze względu na mocno wiejący wiatr...

Sobotni poranek przy schronisku...

Wschód kompletnie się nie udał...

Nad schroniskiem na chwilę pojawia się nawet kawałek błękitu... "Fałszywy alarm..."
Pancavski vodospad.

"Taniec godowy" czyli Cezary do Kasi :)

Ciężko było uchwycić moment by na zdjęciu nie było ludzi...

Niedzielny poranek...
Widoków brak ale jest nadzieja...

... chmury zaczynają się "przewalać"...

Po czeskiej stronie zaczyna nieśmiało świecić słońce...
Przy Śnieżnych Kotłach też zaczyna się coś dziać...

...

...

Kasia, Czarek, Robert, Elena i ja. Darek jeszcze śpi...
Choć od wschodu minęło już blisko 1,5 h to wreszcie coś widać w tamtym kierunku i o dziwo - nadal jest delikatnie kolorowo...

Czarek zauważa niesamowitą strukturę chmur nad Śnieżnymi Kotłami...

Przez kilka chwil dzieje się tam naprawdę sporo...
...

Troszkę światła a cieszy jak nie wiem co ;)

Na wschodzie...

...
Okno pogodowe nad chatką Muminków :)

W drodze powrotnej zatrzymujemy się w polach rzepaku, podziwiając iście wiosenny krajobraz...

...
...

...

Szalona - plenerowa ekipa w całej okazałości :)

Zamek Książ z najpopularniejszego punktu widokowego...
Szybkie zdjęcia i trzeba zrobić miejsce innym turystom...

Półka z której zrobiłem to ujęcie ma 30 cm szerokości i... ileś set metrów przepaści... Tyle udało mi się uchwycić z tego miejsca...

Przy zamku Książ.
Na pewno nie w niedzielę i nie przy takiej pogodzie - myślę sobie próbując sfotografować go bez ludzi...

Ale samo miejsce jest niezwykle piękne i warto je było odwiedzić...


1 komentarz:

  1. Pierwszy - Nie ostatni !!! Witam, to był mój pierwszy plener z Michałem i wierzę głęboko, że nie ostatni. Cóż....jak każdy z fotografujących wie....zawsze mogą być lepsze lub gorsze warunki, na to nikt z nas wpływu nie ma(nawet organizator ;-), ale to spotkanie ludzi z podobną pasją było pod kazdym względem super. Atmosfera, wzajemna pomoc i współpraca, organizacja, wspólne pokonywanie problemów, od pierwszego spotkania czuje sie, ze jesteś "u siebie", "w rodzinie" :). Dobra, dosyć tych peanów pochwalnych, lepiej już myśleć o kolejnym spotkaniu, o wyborze miejsca i dalej w przód ku doskonaleniu siebie. Każde moje pytanie nie pozostało bez odpowiedzi, ale ponieważ zostało mi jeszcze kilka pytań...więc do zobaczenia niebawem. Dzieki Michał, dzieki Ekipo :)

    OdpowiedzUsuń