28 października 2015

Zachód słońca na Kopie Kondrackiej.

27.10.2015 Kopa Kondracka (2005 m)- Tatry Zachodnie

Od jakiegoś czasu chciałem się wybrać na Kopę Kondracką na...wschód słońca :) 
Na wschód się nie udało ale ani trochę nie żałuję, bo zachód - choć z Kopy niewidoczny - daje taką poświatę nad Tatrami Wysokimi że... Jest pięknie! 

W planach tego dnia miałem wschód słońca na Babiej lub na Choczu ale jak to z planami bywa - nie zawsze da się je zrealizować... 
Ruszam zatem przez Krowiarki do Zakopanego. Widok jaki ukazuje się moim oczom, po przejechaniu Przełęczy Lipnickiej (Krowiarek), zapiera dech w piersiach! Ośnieżone szczyty Tatr wystające ponad mgły, które "przykrywają" szczelnie całą Orawę...

Po ciuchu liczę że po wieczór też w Tatrach się pojawią... Przeliczam się :)
Ruszam z ronda w Kuźnicach, do Kuźnic, przez Kalatówki na Halę Kondratową. Mimo iż dzień jest piękny, blisko południa, to ludzi "jak na lekarstwo". Osobiście bardzo mnie to cieszy :)
W schronisku na Hali Kondratowej, zjadam pomidorową - pierwszy raz w życiu z... kiełbasą :)
Wspominam też Świtak jaki miał tu miejsce 6 lat temu, kiedy to poznałem Marysię i Michała Matraszków... Pogoda była zgoła odmienna od dzisiejszej i nie udało nam się wtedy wyjść nawet ze schroniska, na wschód słońca na Kopę Kondracką... Niestety - Marysi nie będzie to już dane...

Przed 13-tą ruszam na Przełęcz Pod Kopą Kondracką. Cieszę się że zabrałem raczki, bo śnieg jest ubity i momentami - ślizgawica. Znów "podziwiam" rodziców którzy w takich warunkach schodzą z Przełęczy z dwójką dzieci - tak na "oko" może 6-7 letnich... Ślizgają się niesamowicie na butach, próbują zjeżdżać na "pupie", co w tych warunkach jest naprawdę bardzo niebezpieczne! Dzięki Bogu, udaje im się bezpiecznie zejść...

Na Przełęczy jestem o 14 - tej. Stąd na Kopę Kondracką mam 20 minut. A zachód jest przed 17-tą... Jestem jednak za wcześnie i na Kopie melduję się ok. 14.30. Ponad dwie godziny czekania mija mi na fotografowaniu, zastanawianiu się czy może jednak nie iść na 100 metrów wyższy szczyt Czerwonych Wierchów - Małołączniak... Decyduję się jednak pozostać. Im bliżej zachodu słońca, tym mam większe wątpliwości czy - fotograficznie, coś z tego będzie... Mgieł brak, chmurek też... 
Kolejny raz jednak okazuje się że warto czekać! W mojej ocenie był to piękny spektakl i aż dziw bierze że przeżywałem go sam na Kopie Kondrackiej... 

O 17-tej schodzę w dół by o 19.30 zameldować się w Zakopanem, przy samochodzie.

Hala Kondratowa ze schroniskiem PTTK.
Podejście na Przełęcz Pod Kopą Kondracką. Giewont z nieco innej perspektywy.

Przełęcz Pod Kopą Kondracką. Suchy Wierch Kondracki na pierwszym planie. W oddali - narodowa góra Słowaków - Krywań.

Kopa Kondracka 2005 m. Widok na Tatry Wysokie ze Świnicą, Rysami i Krywaniem na czele...

A na północy Babia Góra...

... i Giewont...

O tej porze roku nie ma na nim prawie nikogo... W wakacje stoi się w kilkusetmetrowym korku!

Kopa Kondracka 2005 m.
Pierwsze "selfi" z Babią i Giewontem ;)

Widok na Podhale, Orawę i Babią Górę - królową Beskidów.

"Selfi" z Krywaniem :)

Tatry Wysokie z górującym Krywaniem...

Jezioro Orawskie...

Krótka i Krywań a przed nimi, Wielka Koprowa Kopa i Goły Wierch.

Babia Góra...
Giewont...
Uwielbiam taką wielowarstwowość w górach :)

Kasprowy Wierch i Świnica...

Krywań...

Tatry Wysokie w blasku zachodzącego słońca...

Świnica "muskana" promieniami zachodzącego słońca...

Krzyżne Liptowskie...

Ramię Małołączniaka a za nim... W oddali - chyba - Beskid Żywiecki i Śląski.

A nad Tatrami tworzą się już przepiękne kolorki...
...

Panorama z 3 ujęć, od Świnicy, przez Krywań aż po Tomanowy Wierch Liptowski i Hliński Wierch.

Panorama z 6 zdjęć, gdzie dodatkowo jest także Krzesanica, Małołączniak oraz Babia Góra.

Trwaj chwilo - trwaj!

Dobrze że jest śnieg i ta siatka wystaje tylko fragmentami bo jakoś tak - psuje krajobraz...

Niewiele brakło a przegapiłbym wschód księżyca :)

Wielka Koszysta...

Tatry Wysokie...

Jeszcze ostatnie spojrzenie w stronę Orawy i Babiej Góry oraz Pilska...

W stronę księżyca...

I pożegnalne "selfi" na tle Małołączniaka ;) Wiem... cień jaki rzuca lampa błyskowa wbudowana w aparat to porażka ale... lepiej mieć takie zdjęcie niż żadne :) A tym razem z lenistwa nie zabrałem zewnętrznej :)




2 komentarze:

  1. oj warto było poczekać i pewnie wymarznąć ! świetne fotki

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia i wspaniałe widoki!!!
    Mama

    OdpowiedzUsuń