03 października 2016

Zawojski plener fotograficzny...

30.09-2.10.2016 Zawoja (Beskidek, Babia Góra, Twardzoszyn, Koskowa Góra)

                         Tym razem, kolejny już raz, organizowałem plener fotograficzny "u siebie", czyli w Zawoi. Noclegi jak zwykle w zaprzyjaźnionym pensjonacie na osiedlu Brzeg, w samym centrum.
Od razu pięknie dziękuję że byliście ze mną na tym plenerze! Karolina, Ewa, Ela, Asia oraz Sławek, Leszek, Michał, Jarek - DZIĘKUJĘ!

Planowo mieliśmy rozpocząć o 15-tej ale jak to bywa w piątki, część z uczestników utknęła w korkach więc rozpoczynamy nieco później. Ważne że wszyscy dotarli cało i zdrowo a czas nadgonimy.
Zaczynamy od zachodu słońca na Beskidku w paśmie Jałowieckim. To jedno z piękniejszych miejsc, z nieco innym widokiem na Babią Górę. Pogoda od samego początku zaczyna nam sprzyjać...

Po powrocie, robię krótkie wprowadzenie do pleneru, każdy z uczestników mówi nam o swojej pasji i idziemy spać...

Beskidek. To stąd mamy nieco inny widok na Babią oraz Mędralową.
Na niebie zaczynają dziać się cuda...

Z lewej widzimy Pilsko...

Nad Diablakiem pojawiają się róże...

...

Cuda nad Pilskiem...

...

Tego wieczora to chmury grają pierwszoplanową rolę...

Ostatnie spojrzenie w stronę Beskidów i czas wracać...

              Sobotni poranek rozpoczynamy o 3.30. Jedziemy samochodami na Przełęcz Lipnicką (popularne Krowiarki). Spodziewałem się wielu turystów i samochodów więc nie jestem zaskoczony, kiedy na parkingu zajmujemy jedne z ostatnich miejsc... O 4-tej ruszamy. Gdybyśmy mieli zamiar iść na Diablak, to byłoby za późno. Ale ja z premedytacją zabieram fotografów, w nieco inne, odludne miejsce, byśmy mieli spokój i ciszę w czasie fotografowania... Jesteśmy cały czas w masywie Babiej Góry ale nie na głównym wierzchołku... Pomału zaczyna świtać więc o 5.40 zarządzam postój w miejscu docelowym... Na niebie znów mnóstwo się dzieje a po wschodzie dzieje się również na nizinach... tego poranka nie ma z nami - niestety, Eli ale to pierwszy i ostatni raz kiedy pozwalam jej zostać :)

Nad Tatrami zaczyna świtać...
Nas interesuje jednak widok, nieco bardziej na wschód...

Przed samym wschodem na niebie jest różowo, czerwoni i niebiesko...

Orawa o poranku...

Cuda w dolinach...

Sławek z wrażenia prawie... gubi czapkę :)

Michał po wielu namowach jednak wsadza kartę do aparatu... :)

A Jarek zerka, to na mnie to na słońce...

Miny po tym jak informuję że śniadanie nam zaraz przywiozą na Sokolicę... Hmmm... Chyba nie tym razem :) Od lewej stoją: prowadzący, Jarek, Michał i Lechu. Na dole: Sławek, Ewa, Asia i Karolina.

                        Po powrocie, śniadanie a po nim, 2 godziny na odpoczynek. Miała być teoria ale patrząc na pogodę i prognozy na niedzielę, decyduję się plan nieco zmodyfikować. O 12-tej jedziemy na Mosorne, by stamtąd dotrzeć na wodospad Mosorczyk. Spędzamy przy nim blisko 2 godziny, ćwicząc długie czasy naświetlania. Tu też udaje mi się namówić Elę by skorzystała z mojego statywu. Szybko się przekonuje że to bardzo dobry pomysł i od tej pory zaczyna z nim fotografować, co mnie osobiście niezwykle cieszy :) Tym bardziej że ma ze sobą, własny statyw...

Na zachód słońca jedziemy na Słowację. Wybieram wieżę widokową w Twardzoszynie ale niestety... Widoczność kiepska, przejrzystości brak... Robimy kilka ujęć i tylko przez małą chwilę mamy dobre światło...

Jedyna chwila z ciekawszym światłem...

             Po powrocie przeglądamy zdjęcia z dwóch dni. A że są to RAWy, to też jest ich "setki". Oceniamy kompozycję i poprawiamy błędy ale także mówimy co jest bardzo dobre.

             Niedzielę rozpoczynamy dość późno bo o 4.45 :) Choć to i tak okazuje się ciut za wcześnie bo na Koskową Górę, w Beskidzie Makowskim docieramy ponad godzinę przed wschodem słońca... Na szczęście kolory znów nam sprzyjają i po chwili oczekiwania, możemy zacząć fotografować... Wschód nie jest spektakularny ale spojrzenie w kierunku Beskidu Wyspowego, z wyraźnie widoczną Mogielicą, robi na nas wrażenie... Wszyscy rozstawiają statywy, no może poza Karoliną która od dawna już leży na ziemi i fotografuje, jak większość czasu, z żabiej perspektywy :) A że robi to fantastycznie, to już zupełnie inna sprawa :)

Przedświt na Koskowej Górze. W oddali - Mogielica, najwyższy szczyt B.Wyspowego.

Jeszcze chwilka i słońce wyjdzie...

... zza gór...

... 

                   Po powrocie, "tradycyjnie" śniadanie i zaraz po wykład z teorii oraz praca z programem Lightroom. Przewidywałem że zajmie nam to ok 2 godzin a okazało się że trwało blisko... 4 :)
Część spakowana w drogę powrotną ale jedziemy jeszcze do Parku Czarnego Daniela. Właściciel danieli, jelenia, lam itp. - Sławek, to wyjątkowy pasjonat tych zwierząt. Może o nich opowiadać godzinami, z łatwością, humorem a że posiada ogromną wiedzę, to słucha się go fantastycznie! On mówi - my fotografujemy. Po 2 godzinach muszę to jednak przerwać, gdyż widzę że ludzie pomału chcieliby wracać bo przed nimi długa droga powrotna do domu...
Część jedzie jeszcze na obiad, na zawojskiego pstrąga i plener dobiega końca... Szkoda wielka bo zbyt szybko minęły te 3 dni...

Ewa w akcji...

Daniele chętnie pozują do zdjęć...

Są dostojne i...

... bywają zmęczone...

...

Daniel. Nie czarny ale jednak Daniel :)









8 komentarzy:

  1. Michał, dziękuję za wspaniałe 3 dni, świetną organizację i super miejsca. Zadbałeś o wszystko od świetnych Ludzi, wikt i opierunek po pogodę :-) Jeszcze raz dziękuję za super przygodę i niezapomniane przeżycia co tak ważne - a dzisiaj niestety już nieczęste - w tej naszej przygodzie fotograficznej. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne zdjęcia. Trafiliście super pogodę i jest tylko jedno " ale" , dlaczego mnie tam nie było? Może na następny plener w Zawoi uda mi się przyjechać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zacznę od tego że Michał jest świetnym przewodnikiem i fotografem :). I jakimś magicznym trafem ma szczęście i nosa do pogody. To już drugi plener na którym byłam, gdzie pogoda dopisała. A czekam jeszcze na Łebę, mam nadzieję, że tu też magia pogody zadziała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Góry i fotografowanie to dwie moje pasje :) Ten plener super zorganizowany no i zamówiona przez Michała pogoda pozwolił się nimi jeszcze mocniej nacieszyć :) Pozdrawiam wszystkich uczestników serdecznie i do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło popatrzeć...jak zwykle, świetna seria zdjęć.
    Serdecznosci.Bożenka Sz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Michale. Byłem po raz drugi z Tobą fotografować góry i na pewno nie ostatni. I właściwie jednej rzeczy nie rozumiem. Jak Ty to robisz z tą pogodą. Drugi raz pogoda była bajeczna i załamała się jakieś dwie godziny po wyjeździe. Reszta jest dla mnie jasna. To że wszystko było świetnie zorganizowane, to zasługa Twojego zaangażowania i profesjonalizmu. To że zabrałaś nas w doskonałe do fotografowania miejsca zawdzięczam Twojej wielkiej górskiej pasji i talentowi fotograficznemu. To że atmosfera była świetna to zasługa Twojej osobowości. Wszystko da się wytłumaczyć tylko nie wiem co Ty robisz z tą pogodą i trochę mnie to niepokoi :-). Pozdrawiam wszystkich współuczestników i ciebie Michale w szczególności.
    Michał Połowiński

    OdpowiedzUsuń
  7. To był mój trzeci plener z Michałem. Tak samo jak poprzednio było świetnie. Michał pokazuje zawsze fajne miejscówki, do których sami nigdy byśmy nie dotarli, a do tego zawsze jakimś dziwnym sposobem trafiamy na ekstra pogodę. Na pewno pojadę jeszcze nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To był bardzo udany weekend spędzony w Zawoi i okolicach z piękną pogodą, fantastycznymi widokami i w miłym towarzystwie a wszystko to za sprawą organizatora i prowadzącego plener Michała.
    Takiego miłośnika gór i świetnego fotografa jeszcze nie spotkałem.
    Zarówno wędrówkami po górach jak i fotografią zajmuję się czysto amatorsko, zwiedziłem już trochę nasze polskie góry, ale takich magicznych widoków jeszcze nie widziałem :) i pewnie bym nie zobaczył gdyby nie Ty.
    Organizacyjnie wszystko dopięte na ostatni guzik, w miejscu zakwaterowania można było poczuć się jak w domu, ładne pokoje, przestronne miejsce na pogawędki, wspólne oglądanie i omówienie zdjęć zrobionych podczas pleneru, posiłki również bardzo smaczne.
    Nad pogodą wszyscy się już zastanawialiśmy, ale pewnie to zostanie Twoją słodką tajemnicą jak ją załatwiłeś? :)
    Po pierwszym zachodzie słońca, który był spektakularny zastanawiałem się czy dasz radę jeszcze czymś zaskoczyć i długo nie musiałem czekać, bo świt z Masywu Babiej Góry był jeszcze piękniejszy, Tatry może trochę zawiodły ze względu na słabą przejrzystość powietrza, ale to, co działo się w dolinach było niesamowite. Jakby wschodów i zachodów było mało to był jeszcze czas na fotografowanie wodospadu i danieli w Parku Czarnego Daniela oraz wysłuchanie ciekawych opowieści o zwierzętach tam hodowanych.
    Cenne były Twoje uwagi dotyczące samego sprzętu i momentu wykonywania zdjęcia (dobranie parametrów, kompozycji itp. - indywidualne podejście do każdego uczestnika) oraz późniejszej obróbki zdjęć, ale też te bardziej prozaiczne, choć nie mniej ważne jak na przykład, co zabrać ze sobą i w co się ubrać na taką wyprawę.
    Krótko mówiąc plener uważam pod każdym względem za udany i do zobaczenia na następnym
    Serdecznie pozdrawiam Ciebie Michale i pozostałych uczestników - Jarek

    OdpowiedzUsuń