08 grudnia 2016

Pośrednia Turnia.

7.12.2016 Pośrednia Turnia (Tatry Wysokie).

                  3.45 dzwoni budzik. A przynajmniej miał zadzwonić... Tak czy inaczej go nie słyszałem... Więc ze wschodu słońca nici tym razem... Może zachód się uda?

12.50 kupuję bilet na kolejkę na Kasprowy. W głowie mam dwie opcje miejsc z których chciałbym sfotografować zachód słońca. Wybieram kierunek - Świnica. 
Do Beskidu jest sporo ludzi. Turystów jest niewielu, za to tych którzy wyjechali kolejką by zobaczyć jak ten Kasprowy wygląda - sporo. Niektórzy jadący wagonikiem są święcie przekonani że Myślenickie Turnie to... Kasprowy Wierch i nie bardzo maja ochotę przesiadać się do kolejnego wagonika...

Od Beskidu idę już sam. Zakładam raki. Przełęcz Liliowe, Skrajna Turnia. To tutaj spotykam bardzo dobrze wyposażonego w zimowy sprzęt turystę który oznajmia mi że zgubił szlak na Świnicę i nie ma co tam iść... Niestety - uwierzyłem mu że zgubił szlak ale niepotrzebnie w to że nie da się wejść... Zostaję zatem na Pośredniej Turni (2128 m). Widoki piękne. Do zachodu słońca mam ponad godzinę. Szedłem bardzo wolno wiedząc że nie ma po co iść na Świnicę i... żałowałem. Okazało się bowiem że dwie osoby idą na szczyt i nie ma z tym najmniejszych problemów... Mam już jednak zbyt mało czasu...

Zachód jest bardzo kolorowy, jest w miarę ciepło do chwili gdy nie zrywa się wiatr... Myślę że w tej chwili odczuwalna temperatura spada grubo poniżej - 10 stopni... Ręce kostnieją. Druga para rękawic zimowych pomaga się zagrzać ale utrudnia - a nawet uniemożliwia, operowanie aparatem. Przyciskami w aparacie. Ale jakoś sobie radzę...

O 16-tej zaczynam schodzić w stronę Kasprowego Wierchu. Kilka zdjęć na Beskidzie i ruszam Doliną Gąsienicową, do schroniska Murowaniec a potem przez Boczań, do Kuźnic. 20.40 jestem przy rondzie w Kuźnicach. Jadę jeszcze zobaczyć na kościółek na Jaszczurówce i o 23 jestem w domu...


Tuż przed Przełęczą Liliowe, jestem równie zaskoczony jak ta kozica...
Spokojnie pozwoliła się sfotografować i zeszła w dół...

Beskid zostawiam za sobą... Od tej pory widać już tylko mało uczęszczaną ścieżkę...

Mija mnie jeden turysta... Choć nie do końca na takiego wygląda bo ubiór odbiega nieco od zimowych standardów...
Pośrednia Turnia.
Giewont i Pilsko w oddali...
Kopa Kondracka.
Obowiązkowe selfi ze Świnicą :)
...
Słońce jest coraz niżej...
... dzięki czemu, kolorki zaczynają być cieplejsze...
Świnica...
Świnica w zimowej szacie...
Szlak z Kasprowego na Czerwone Wierchy...
Promienie słońca na Pośredniej Turni.
Nieoczekiwanie rejon Skrajnej Turni "nawiedza" kozica...
Beskid, Kasprowy, Giewont i Pilsko. Ostatnie promienie słońca...
Goryczkowa Czuba...
Kasprowy Wierch. Stacja meteorologiczna.
A tymczasem na zachodzie...
...
... zaczynają się kolorki...
Krywań, czyli narodowa góra Słowaków.
...
...
Tatry Zachodnie.
Słońce chowa się za horyzont...
To ten moment po zachodzie kiedy zaczynają się najpiękniejsze kolory...
...
Czerwone Wierchy.
Kolor jest coraz mocniejszy...
I wreszcie czerwień jest bardzo intensywna...
Blisko godzinę po zachodzie słońca, kolory na niebie są nadal bardzo intensywne...
Robię kilka autoportretów...
...
I czas schodzić do Murowańca...
Kapliczka w Jaszczurówce.
Czas wracać...




3 komentarze:

  1. Michale, poza fotami to gratuluję samozaparcia. Pozdrawiam Adam Sz

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż za przepiękne widoki! Dech zapiera w piersiach :)

    OdpowiedzUsuń