4-6.03.2017 Góry Stołowe.
Radków - Szczeliniec Wielki - Błędne Skały - Baszty - Skalne Miasto...
W dolinach wiosna, w górach zima... Tak było podczas trzy dniowego wyjazdu z żoną, w Góry Stołowe...
Pojechaliśmy na rekonesans przed wiosennym plenerem fotograficznym. Nocowaliśmy w Radkowie, u przesympatycznej rodziny, skąd jest 10 km do Karłowa, czyli serca Gór Stołowych.
Odwiedziliśmy schronisko "Pasterka", Szczeliniec Wielki, Narożnik, Błędne Skały oraz Skalne Miasto w Czechach. Mimo iż prognozy nie były najlepsze na te dni, to jednak "zawiodły" i większość czasu spędziliśmy przy bardzo dobrej pogodzie... Przede wszystkim nie padało a to już duży "plus" :)
Jechaliśmy z zamiarem poznania Gór, gdzie nigdy nie byliśmy. Nie był to wyjazd fotograficzny ale jeśli już pogoda dopisała to połączyliśmy jedno z drugim :)
W piątek zostawiamy dzieci u dziadków w Krakowie, idę na koncert Accept i Sabaton do Tauron Areny a w sobotę wcześniej rano, jedziemy. Po niespełna 4 godzinach jazdy, meldujemy się w Radkowie. Kwaterujemy i korzystając z pięknej pogody, jedziemy do Błędnych Skał. Spacerek od parkingu zajmuje nam godzinkę. Choć w powietrzu czuć wiosnę, to jednak przy Błędnych Skałach, zima nie odpuszcza - jest bardzo oblodzone. Zakładamy raczki. Czasem idziemy bokiem, innym razem kucając a jeszcze innym - prawie na czworaka... Jest tutaj tak ciasno że cieszymy się iż nie ma tutaj dużo ludzi.
 |
Danusia w Błędnych Skałach. Dobrze że już po pierwszym zdjęciu zorientowałem się że "coś jest nie tak" z ustawieniami aparatu... JPG, miast RAW i już nie da się uratować "przepaleń"... Ale pamiątka jest :) |
 |
Błędne Skały. |
|
Po wizycie w Błędnych Skałach, jedziemy w stronę Pasterki, skąd żółtym szlakiem udajemy się na Szczeliniec Wielki. Krótkie, aczkolwiek forsowne podejście (25 min) do schroniska i już możemy podziwiać panoramę spod niego. A konkretnie z platform widokowych. Do zachodu słońca jest jeszcze ponad godzina. Choć nad Szczelińcem piękna pogoda to niestety, na zachodzie chmur coraz więcej i właściwie już wiem że nie zobaczymy dziś zachodzącego słońca... Wychodzę więc nieco wcześniej na platformy by złapać nieco światła o tzw. "złotej godzinie"...
 |
Jak na Morawach! - pierwsza moja myśl gdy patrzę w kierunku na wschód... I te kolory ziemi - coś niesamowitego! |
 |
Góry Brumovske... |
|
Prognozy na niedzielę nie są dobre... Rano ma padać i faktycznie, kiedy wychodzimy z kwatery, pada słaby deszcz. W prognozie były też przejaśnienia i na nie liczę. Kiedy wchodzimy znów tą samą trasą na Szczeliniec, mijamy schronisko, platformy widokowe - niebo jest zachmurzone. Znów jest bardzo ślisko na odcinku szlaku, którego wczoraj nie poznaliśmy. Kiedy docieramy na tarasy południowo - wschodnie, jakby się przejaśnia... A potem robi się bardzo ciekawie, zwłaszcza pod względem fotograficznym... Choć nie lubię fotografować nie wiedząc co widzę, to w Górach Stołowych większą część tak właśnie działam... Wyjątkiem są charakterystyczne punkty jak np. Śnieżnik...
 |
Początkowo niewiele widać ale przebijające się światło... |
 |
... różowe światło, daje nadzieję że coś będzie się działo... |
 |
Chwilę potem światło staje się nieco żywsze i przechodzi w pomarańcze... |
 |
Łuny światła przebijają się przez chmury... |
 |
... co zawsze robi duże wrażenie... Kolorystyka jest "dziwna" tego poranka... |
 |
... od róży, przez żółcie, pomarańcze, zielenie, błękity, granaty i Bóg wie jakie jeszcze kolory... |
 |
Lecz dzieje się naprawdę dużo dobrego... |
 |
... choćby nad Śnieżnikiem... |
 |
Światło znów gra pierwszoplanową rolę... |
 |
... |
 |
Z żoną, o poranku :) |
 |
Choć tutaj tego nie widać, to jednak wiało bardzo mocno... Tym razem udało mi się złapać aparat na statywie, tuż po podmuchu wiatru... |
 |
Widok z platformy widokowej na Szczelińcu, w kierunku zachodnim. |
 |
Charakterystyczne urwisko po lewej to Brumovske Skały. |
 |
I znów powalający widok na przepiękne "morawskie" pola... |
 |
... i łąki... Choć to jeszcze zima, to kolorystyka zachwyca... |
 |
Wieś Pasterka i cień rzucany przez Szczeliniec. Z lewej, w rogu widać fragment liny. To część windy którą dostarczane są produkty do schroniska. |
|
8.30 jesteśmy z powrotem przy samochodzie i od razu jedziemy na Mszę do sanktuarium w Wambierzycach.
 |
Sanktuarium w Wambierzycach z wyraźnie widocznym za, Szczelińcem Wielkim. |
 |
Wambierzyce. | |
Powrót do Radkowa, szybkie śniadanie i dalej w drogę... Tym razem jedziemy do Czech. 40 km stąd, po czeskiej stronie jest przepiękne Skalne Miasto w Ardspach. Pogoda zaczyna się psuć ale akurat na zwiedzanie skalnych labiryntów, słońce nie jest potrzebne :) Wracając, "zahaczamy" jeszcze o Kudowę Zdrój.
 |
Skalne Miasto. |
 |
Danusia przy Gotyckiej Bramie. |
 |
Przy potoku Metuje. |
 |
Potok Metuje ma niesamowity kolor... |
 |
Pomarańczowy kolor bardzo ożywia to miejsce... Żona czuję się tu jak "ryba w wodzie" :) |
 |
... |
 |
Takie cuda natury to w Skalnym Mieście "chleb powszedni"... |
 |
Mały wodospad. |
 |
Wielki wodospad. Tu tutaj w sezonie letnim, przewodnicy przy pomocy...pilota, regulują natężenie wody spadającej z progu skalnego :) |
 |
... |
 |
W sezonie, pewnie ciężko tu się nawet dopchać a teraz jesteśmy tam sami... |
 |
... |
 |
Bez skojarzeń :) W drodze na Adrspasske Jezirko. |
 |
Jezioro Piskovna. Koniec wycieczki. |
|
Na ostatni dzień, czyli poniedziałek prognozy są złe. Postanawiamy więc w końcu się wyspać przed drogą :) Jednak, przed piątą rano zerkam za okno. Jest bezchmurnie nad nami i nieco chmurek na wschodzie... Żona śpi dalej a ja ruszam na Baszty. Nie mam pojęcia czy stamtąd coś widać ale ryzykuję. Tym bardziej że dojście na nie, zajmuje mi od parkingu...3-4 minuty :) Znów bardzo mocno wieje. Widoków na wschód nie ma bo drzewa zasłaniają ale i tak "trafia" mi się piękny poranek...
 |
Radków w porannych mgłach. |
 |
Tuż po wschodzie słońce zaczyna podświetlać chmury których tego poranka nie brakuje... |
 |
... ale to akurat bardzo dobrze :) |
 |
I znów ta plastyka i kolorystyka "morawskich" pól, tuż nad Radkowem... |
 |
... |
 |
Baszty. |
 |
Baszty raz jeszcze... |
|
Po śniadaniu jedziemy jeszcze na wodospady Pośny. O tej porze roku, choć wody nie brakuje, na mnie nie robią wielkiego wrażenia... Myślę że wiosną i jesienią jest tutaj dużo piękniej i mam nadzieję przekonać się o tym na własne oczy :)
 |
Wodospady Pośny... |
 |
... |
 |
Największy wodospad Pośny... |
Piękne zdjęcia, w każdym z nich widać pasję oraz miłość do gór. Szczególnie te wykonane w Tatrach są nam bliskie, gdyż są to rodzime strony naszych rodziców, jak: Zakopane, Poręba Wielka. Wielu ciekawych wypraw oraz pięknych ujęć życzą B.,R. Radków.
OdpowiedzUsuńJan stamtąd Michale. Pamiętam z dzieciństwa kaskadę Pośny - to był cud architektury ogrodowo-wodnej. Dziś nic prawie po tym nie zostało - raczej rumowisko. Woda przelewała się e się na tym planowanym plenerze w GS spotkamy. Pozdrawiam AdamSz
OdpowiedzUsuń