13 marca 2017

Plener fotograficzny na Szrenicy.

10-12.03.2017 
Schronisko na Szrenicy. Zimowe Karkonosze.

                Mówili: "U Michała na plenerach, pewna jest tylko pogoda" - i czar prysł... :)
Tym razem nie udał nam się żaden z zachodów oraz wschodów słońca. 
Rozpoczęliśmy w piątek od wjazdu kolejką krzesełkową na Szrenicę. Dzięki Bogu działała, choć wiatr zapowiadali na granicy dopuszczalnej prędkości... Droga z dwoma plecakami, walizkami itp. w zimowej aurze, szlakiem ze Szklarskiej Poręby - nie wszystkim odpowiadała :)

Im bliżej szczytu Szrenicy, tym widoczność coraz słabsza... Jeszcze tylko 15 minutowa droga od wyciągu do schroniska i jesteśmy. Z zachodu dziś nici, więc skupiamy się na zajęciach teoretycznych. Wierzę że w sobotę będzie lepiej...

Budzik dzwoni o 3. O 4 wychodzimy w stronę Śnieżnych Kotłów. Choć przez moment widać nawet gwiazdy, to jednak idziemy cały czas we mgle. Pod przekaźnikiem widać na kilkanaście metrów. Cały czas mam nadzieję na przejaśnienia lecz niestety, nie tym razem... Wracamy. Kilkadziesiąt minut po wschodzie, zaczynają pojawiać się "dziury" w chmurach a w nas nadzieja na światło... I w końcu jest! To najpiękniejsza chwila, pod względem pogody, podczas tego pleneru. 

Śniadanie w schronisku, przerwa i o 13 tej ruszamy na czeską stronę. Najpierw posiłek w Labskiej boudzie a potem Pancavsky vodospad. A na koniec zachód słońca w okolicy Harrachovskego Kamenia. Nie udany. Ostatnia nadzieja na niedzielny wschód słońca...

Część z nas zostaje na wschód przy schronisku a kilka osób ze mną, raz jeszcze próbuje niedzielny wschód słońca, przy Śnieżnych Kotłach. Cóż, choć znów o 5 tej widzimy gwiazdy, to jednak i tym razem nic nie widać. Widać mniej niż dnia poprzedniego. Zarówno u nas, jak i przy schronisku nic się nie udaje. Po śniadaniu omawiamy zdjęcia z pleneru i pracujemy z programem Lightroom. Przed południem siedzimy już na krzesełkach kolejki i zjeżdżamy do Szklarskiej Poręby. Tutaj jeszcze, spędzamy wspólnie bardzo miły czas na smakołykach w kawiarni i kończymy plener :)

W tym miejscu mógłbym zakończyć relację ale wtedy nie napisałabym o najważniejszym.O ludziach!

Pięknie Wam wszystkim dziękuję, każdemu z osobna czyli: Joli, Marioli, Marzenie, Kindze, Monice, Ani, Zuzi i Eli oraz Czarkowi, obydwu Piotrom, Sylwestrowi, Sebastianowi za - cierpliwość, wyrozumiałość, determinację i wspaniałą atmosferę podczas całego pleneru fotograficznego! Pasja to jedno a dobrzy ludzie to drugie - bezcenne!

Ekipa plenerowa z lat siedemdziesiątych :)

Piotr. Przeprosi się z czapką jak temperatura spadnie poniżej 20 stopni C :)

Ela.

Najlepsze przyjaciółki można by rzec patrząc na Marzenkę i Kingę :)
Piotr.

Kinga - uśmiech nie schodzi Jej z twarzy :)

Nie ma światła więc fotografujemy bez niego...
Bezcenne chwile dla fotografa czyli moment kiedy światło zaczyna przebijać się przez chmury...

... i można zacząć bawić się światłem przy pomocy naszych aparatów...

Mało go jest ale cieszy nas bardzo!

...
Kolory są delikatne a światło bardzo miękkie podczas takich warunków, kilka chwil po wschodzie...

Struktury śniegu...

I szukanie pierwszego planu...
...

Piękne światło...

Piotr przyjechał z nadzieję na prawdziwą zimę i ją...

... zastał w Karkonoszach choć w dolinach wiosna...
Szukając kadru i łapiąc światło...

W oddali widać nawet budynek schroniska na Szrenicy.

"Cienias" i autoportret w jednym :)
...

Na grzbiecie światło w dolinach mrok...

Zima...

...
Na wschodzie pojawiają się nawet "pomarańcze" :)

Twarożnik.

...
Wesoła ekipa plenerowa :)

45 minut przed zachodem słońca, była jeszcze nadzieja... Trwała góra 5 minut.



5 komentarzy:

  1. Jak zwykle nie mogłam doczekać się plenerowego weekendu (ten był moim czwartym) - i mimo, że wędrowaliśmy tym razem po zamglonych szlakach, gdzie widoczność momentami była... znikoma, bawiłam się fantastycznie ;) I tak przywiozłam kolejne spostrzeżenia i wskazówki. Michał się nie poddaje, więc mimo, że pogoda nie była tym razem obiecująca, nadal wierzyliśmy, że może jednak... i wyruszaliśmy w drogę, a okazje do zdjęć i tak się zdarzyły ;) Atmosfera oczywiście była świetna, w związku z czym dziś oglądając zdjęcia i wspominając śmieję się do monitora ;) jak zwykle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem całkiem. Mogło być gorzej. Gratuluję i zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem przyjemność po raz pierwszy w życiu być uczestnikiem pleneru fotograficznego. Zdecydowałem się na wyjazd po rozmowach z Piotrem, który już uczestniczył w takich warsztatach. Jestem mu bardzo zobowiązany, że mimo moich wątpliwości co do pogody udało Mu się wyciągnąć mnie na ten wyjazd. Wschodów i zachodów słońca, które były naszym celem było jak na lekarstwo. Ale nocne wyprawy zimą po górach z latarką na czole, statywem na plecach i ludźmi którzy mają taką pasję naprawdę warto przeżyć. A co ważniejsze na pewno warto powtarzać nie zależnie od pogody. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze w tym roku zaliczyć drugi taki wyjazd. Dziękuje i pozdrawiam wszystkich Uczestników tego pleneru.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, raz na dwadzieścia z hakiem Świtaków- światła trochę mało ,
    ale cieszcie się,że nie padało !
    Może po plenerze wzejdą kolejne Gwiazdy Fotografii?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny plener z Michałem zaliczony :) Tym razem niestety chmury i mgły nie pozwoliły nam na fotografowanie spektakularnych wschodów i zachodów słońca, ale za to "Śnieżne Ludki" były wdzięcznym materiałem do fotografowania :)No i jak zwykle - świetna organizacja i fantastyczni uczestnicy (z prowadzącym na czele ;)), pełni pasji i świetnego humoru to podstawa tych plenerów i coś co sprawia, że nie można doczekać się kolejnego wyjazdu :)Dziękuję i pozdrawiam wszystkich plenerowiczów :) Do zobaczenia w kwietniu na krokusach ;) :)
    Marzena

    OdpowiedzUsuń