27.02.2017 Valaska Dubova (660 m) - Vel'ky Choc (1608 m) - Valaska Dubova
W lutym na Choczu, jestem drugi raz w tym roku. Wcześniej prowadziłem tutaj
plener fotograficzny. Udał nam się wtedy zachód ale na wschód nawet nie poszliśmy z powodu złych warunków atmosferycznych...
Wiedziałem że niebawem tutaj wrócę by "wyrównać rachunki" z Wielkim Choczem :)
Namawiam Ryśka, mojego szwagra w niedzielę wieczorem na nocny wyjazd. 1.45 ruszamy z Zawoi, przez Chyżne do Valaskiej Dubova. Przed nami 90 km... Niebo bezchmurne.
Tuż po 3 w nocy parkujemy samochód na parkingu przy
Janosikowej Karczmie i niebieskim szlakiem ruszamy w stronę Pośredniej Polany, skąd zielonym na Wielki Chocz. czeka nas 1000 m przewyższenia. Praktycznie od razu zakładamy raki bo podejście jest zmrożone i bardzo śliskie. Idziemy zgodnie z planem czyli 1,5 h do polany a następnie godzinkę na Chocz. 5.40 jesteśmy na szczycie. Na wschodzie, nad Tatrami pojawiają się chmury które jednak - niestety, bardzo szybko znikają... Bezchmurne niebo - zero mgieł w dolinach. Pogoda, można rzec - niefotograficzna. Ale nie ma co narzekać :)
Wieje za to coraz mocniej. Rozstawiam statyw, mocuję aparat, robię kilka ujęć, odwracam się do plecaka i... słyszę huk. Uderzenie obiektywem o skałę nie róży nic dobrego... Początkowo wydaje mi się że winny jest wiatr i że nic się nie stało... Po chwili orientuję się że obiektyw jest bardzo mocno zniszczony, wgnieciony i nie działają pierścienie... W domu, kiedy szwagier ogląda zdjęcia które wykonał, okazuje się że głównym winowajcom... jestem ja. Źle rozłożyłem statyw a wiatr tylko dopełnił formalności... Obiektyw który lubię i cenię najbardziej - jest już w serwisie... Niebawem się ile będzie mnie kosztować ten błąd...
Od tego momentu nic nie jest takie same... Fotografuję, szukam światła, ujęć ale w głowie cały czas mam sytuację sprzed chwili. Choć zabrakło spektakularnych warunków, to zobaczcie jaki przyjemny był dzień w górach...
W drodze powrotnej zaglądamy jeszcze do Komjatnej - bardzo malowniczo położona wioska, między Górami Choczańskimi a Małą Fatrą.
 |
Wielki Chocz (1608 m). "Niebieska" godzina z widokiem na tatrzańskie szczyty. |
 |
Tatry, Liptowska Mara i Niżne Tatry. |
 |
Główne wzniesienie Wielkiego Chocza. W oddali Kubińska Hola i Dolny Kubin. |
 |
Jeszcze chwila i słońce wstanie... Ostatnie zdjęcie opisywanym obiektywem... |
 |
Wielki Chocz w pierwszym promieniach budzącego się dnia... |
 |
... |
 |
Piękne światło zaraz po wschodzie słońca... |
 |
Spojrzenie z nieco inne perspektywy na budzący się dzień... |
 |
Z tego miejsca, pod skałami fotografowało się najlepiej gdyż miejsce było osłonięte od wiatru... |
 |
Podobne ujęcie ale prze kadrowane na potrzeby panoramy... |
 |
Im wyżej słońce, tym inna barwa światła... |
 |
Uwielbiam Chocz właśnie za takie trójwymiarowe widoki... |
 |
Spojrzenie na Tatry Wysokie. |
 |
Oraz w kierunku Babiej Góry... |
 |
Pierwsze promienie słońca w dolinach... |
 |
... |
 |
Plastyka Babiej Góry... |
 |
Słońce jest już na tyle wysoko że pora wracać... |
 |
Jeszcze tylko spojrzenie w stronę dwóch słońc... |
 |
... "selfi" ze szwagrem... |
 |
... i schodzimy. Na tej polanie zatrzymujemy się na krótki posiłek. |
 |
Jest już bezwietrznie, pięknie i coraz cieplej... |
 |
Jeszcze rzut oka na Niżne Tatry. |
 |
Komjatna. Bardzo urokliwa kapliczka z widokiem na Małą Fatrę... |
 |
A na północnym - wschodzie widać z zupełniej innej perspektywy Wielkiego Chocza. |
 |
Komjatna. |
 |
Panorama Komjatnej złożona z 7 poziomych ujęć... |
Czuć już trochę wiosnę :-)
OdpowiedzUsuń