01 marca 2017

Wielki Chocz zimową porą...

27.02.2017 Valaska Dubova (660 m) - Vel'ky Choc (1608 m) - Valaska Dubova

                 W lutym na Choczu, jestem drugi raz w tym roku. Wcześniej prowadziłem tutaj plener fotograficzny. Udał nam się wtedy zachód ale na wschód nawet nie poszliśmy z powodu złych warunków atmosferycznych...
Wiedziałem że niebawem tutaj wrócę by "wyrównać rachunki" z Wielkim Choczem :) 
Namawiam Ryśka, mojego szwagra w niedzielę wieczorem na nocny wyjazd. 1.45 ruszamy z Zawoi, przez Chyżne do Valaskiej Dubova. Przed nami 90 km... Niebo bezchmurne.

Tuż po 3 w nocy parkujemy samochód na parkingu przy Janosikowej Karczmie i niebieskim szlakiem ruszamy w stronę Pośredniej Polany, skąd zielonym na Wielki Chocz. czeka nas 1000 m przewyższenia. Praktycznie od razu zakładamy raki bo podejście jest zmrożone i bardzo śliskie. Idziemy zgodnie z planem czyli 1,5 h do polany a następnie godzinkę na Chocz. 5.40 jesteśmy na szczycie. Na wschodzie, nad Tatrami pojawiają się chmury które jednak - niestety, bardzo szybko znikają... Bezchmurne niebo - zero mgieł w dolinach. Pogoda, można rzec - niefotograficzna. Ale nie ma co narzekać :)
Wieje za to coraz mocniej. Rozstawiam statyw, mocuję aparat, robię kilka ujęć, odwracam się do plecaka i... słyszę huk. Uderzenie obiektywem o skałę nie róży nic dobrego... Początkowo wydaje mi się że winny jest wiatr i że nic się nie stało... Po chwili orientuję się że obiektyw jest bardzo mocno zniszczony, wgnieciony i nie działają pierścienie... W domu, kiedy szwagier ogląda zdjęcia które wykonał, okazuje się że głównym winowajcom... jestem ja. Źle rozłożyłem statyw a wiatr tylko dopełnił formalności... Obiektyw który lubię i cenię najbardziej - jest już w serwisie... Niebawem się ile będzie mnie kosztować ten błąd...
Od tego momentu nic nie jest takie same... Fotografuję, szukam światła, ujęć ale w głowie cały czas mam sytuację sprzed chwili. Choć zabrakło spektakularnych warunków, to zobaczcie jaki przyjemny był dzień w górach...
W drodze powrotnej zaglądamy jeszcze do Komjatnej - bardzo malowniczo położona wioska, między Górami Choczańskimi a Małą Fatrą.

Wielki Chocz (1608 m). "Niebieska" godzina z widokiem na tatrzańskie szczyty.

Tatry, Liptowska Mara i Niżne Tatry.

Główne wzniesienie Wielkiego Chocza. W oddali Kubińska Hola i Dolny Kubin.

Jeszcze chwila i słońce wstanie... Ostatnie zdjęcie opisywanym obiektywem...
Wielki Chocz w pierwszym promieniach budzącego się dnia...

...

Piękne światło zaraz po wschodzie słońca...
Spojrzenie z nieco inne perspektywy na budzący się dzień...

Z tego miejsca, pod skałami fotografowało się najlepiej gdyż miejsce było osłonięte od wiatru...

Podobne ujęcie ale prze kadrowane na potrzeby panoramy...

Im wyżej słońce, tym inna barwa światła...
Uwielbiam Chocz właśnie za takie trójwymiarowe widoki...

Spojrzenie na Tatry Wysokie.

Oraz w kierunku Babiej Góry...
Pierwsze promienie słońca w dolinach...

...

Plastyka Babiej Góry...

Słońce jest już na tyle wysoko że pora wracać...
Jeszcze tylko spojrzenie w stronę dwóch słońc...

... "selfi" ze szwagrem...

... i schodzimy. Na tej polanie zatrzymujemy się na krótki posiłek.
Jest już bezwietrznie, pięknie i coraz cieplej...

Jeszcze rzut oka na Niżne Tatry.

Komjatna. Bardzo urokliwa kapliczka z widokiem na Małą Fatrę...
A na północnym - wschodzie widać z zupełniej innej perspektywy Wielkiego Chocza.

Komjatna.

Panorama Komjatnej złożona z 7 poziomych ujęć...


1 komentarz: