27 czerwca 2017

Pienińsko-spiski plener fotograficzny.

23-25.06.2017 Pieniny i Spisz.

           W miniony weekend miałem przyjemność, ostatni raz przed wakacjami, prowadzić plener fotograficzny. Tym razem w bardzo skromnym gronie uczestników. Ale jak to mówią - nie ważna ilość a jakość. Dlatego też od razu pragnę podziękować Ania, Asi i Czarkowi że byli i wierzę że są zadowoleni :)
Plener rozpoczynamy o zmiany planów :) Tradycja - rzekli by stali uczestnicy... Jedziemy do Kacwina na wodospady. Jeden z nich, znajduje się w samym centrum wsi, tuż za kościołem. Niestety, choć jest dużą atrakcją turystyczną, nie prowadzi do niego ŻADNA droga! Właściele działki blokują dojście do niego. Zobaczcie artykuł.
Nam udaje się przekonać gospodarzy, w sobie wiadomy sposób i możemy zobaczyć 7 metrowej wysokości wodospad, szeroki na 10 metrów...

Kacwin. Wodospad 7 m. Niedostępny dla turystów :(

Kacwin.
Kolejnym punktem gdzie się zatrzymujemy, jest wodospad pod Upłazem w Kacwinie. Próbujemy znaleźć drogę by był lepiej widoczny, od naszej strony, od słowackiej ale na nic nasze próby...

Kacwin. Wodospad pod Upłazem.
Przejeżdżamy przez granicę polsko-słowacką i chwilę później mijamy Osturnie, Łapszankę (Tatr nie widać...). Zatrzymujemy się jednak nieco dalej bo naszą uwagę zwracają pięknie skoszone pola... Tatr nadal nie widać...

Łapszanka na Spiszu przed zachodem słońca... którego nie zobaczyliśmy.
Pogoda psuje się coraz bardziej. Mimo iż mamy marne szanse na udany zachód, nie poddajemy się i jedziemy na Przełom Białki. Niestety, nie dziś - wydaje się mówić do nas pogoda... Na sobotę prognozy wydają się być lepsze...

Tyle było widać zachodu na tle Cisowej Skałki...
2.30 jedziemy na słowacką Przełęcz Pod Tokarnią. Stąd udajemy się na Wysoki Wierch. Kultowe miejsce jeśli chodzi o fotografów. Znów pogoda marna ale nie tracę nadziei że zobaczymy słoneczko! Wschód jest jaki jest ale za to po, słońce pięknie operuje, podświetlając pienińskie dolinki z mgłami w oddali... Przez chwilę widać też Tatry, słabo bo słabo ale jednak...

Wysoki Wierch. Blisko godzina do wschodu słońca...

Wysoki Wierch.

Słońce już wstało ale samego momentu kiedy to robi, nie było widać... Dobrze że pojawiły się kolorki!

I takie obłoczki było główną atrakcją po stronie południowej...
Gdzieś tam w oddali, zaczyna być widać Tatry...

Ale nas bardziej interesowały wschodzie doliny...

Kwiaty...
...

Osobiście kocham takie klimaty :)

...
Nawet w Pieninach spotyka się wieloplanowość, niezakończoną widokiem na Tatry :)

...

Ostatnie makro i czas schodzić...
Zanim coś zjemy i wrócimy do Polski, do Sromowiec Niżnych, postanawiam pojechać jeszcze na Magurską Przełęcz skąd jest przepiękny widok na Tatry (które się w końcu odsłoniły!). Spotyka nas tutaj też, fotograficzny bonus w postaci stada owiec na tle Tatr :)

Magurska Przełęcz.

Osioł fotografujący owce - to dopiero gratka :)

...

Plenerowo-warsztatowa ekipa. Ania, Asia, Czarek i prowadzący.
...

Panorama od Tatr Bielskich, przez Gorce, Pieniny aż po Beskid Sądecki - genialne miejsce!

...

Nasz portret w cieniach :)
Sobotnie popołudnie spędzamy w Wąwozie Homole w Jaworkach, na fotografowaniu potoku na długich czasach naświetlania... Ale nim tam dojedziemy, zatrzymujemy się w niezwykle malownich kościółku drewnianym w Grywałdzie. Niektórzy z nas, upadli w nim naprawdę nisko...

Kościół św. Marcina w Grywałdzie.

Ania i Asia przy ołtarzu w kościele w Grywałdzie.

Ołtarz i wnętrze.
...

Pokuta?

Widok z chóru.

Nie zabraliśmy statywów więc wysokie ISO i niska przysłona były tutaj konieczne.
Wąwóz Homole. Zabawa z długimi czasami naświetlania...

...

Żebym to ja wiedział jak się nazywasz...
Czarek w akcji. Ten to jest model - długie czasy z ręki! :)))

Humory dopisują...
Na zachód słońca wybieram ostatecznie Przełom Białki gdyż poprzedniego dnia go tutaj nie było... Przejeżdżamy przez Łapszankę skąd w końcu widać Tatry :) Tym razem zachód się nam udaje :)
W drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze na nocne ujęcie zapory w Niedzicy.

Przełęcz Nad Łapszanką.

Widok z Obłazowej na Tatry...

... i przełom Białki.

...
Tym razem zachód się nam udaje... W oddali, z lewej, wyraźnie widoczna Babia Góra.

Spiskie pola...

I po zachodzie... Czerwieni co nie miara...

Niedzica nocą...
Kolejna noc z dwu godzinnym snem i o 2.45 wychodzimy ze Sromowiec na wschód słońca na Trzy Korony. Na platformie bywa ciasno ale tym razem jest nas jakieś 10-12 osób więc fotografuje się bardzo komfortowo, tym bardziej że tylko 5 osób ma statywy :) Plener kończymy bardzo ciekawym wschodem słońca a przede wszystkim z mgłami w dolinach i świetnymi humorami! :)

Trzy Korony (Okrąglica). 45 minut przed wschodem słońca.

Mgieł coraz więcej nad Sromowcami Niżnymi...

Widok dla którego turyści przychodzą na Trzy Korony...

Tatry.
Pomału budzi się dzień, co widać po szczytach Tatr...

"Dobrze że zabrałem gaz i nie zawaham się go użyć!" - mógłbym sobie pomyśleć gdybym nie znał łagodnego charakteru mojego przyjaciela, Czarka :)

Na Spiszu...

...
...

...

Czerwony Klasztor.

Asia i Cezary.
Po wschodzie główną rolę grały już chmurki...

...

...

Selfi na szczycie - a jakże?!
...

...

Nie zawsze świat jest kolorowy...

Trzy Korony.
Sromowce Niżne.

Ukryte wśród pól i porannych mgieł...

Pienińskie pola...

Sromowce Niżne.
Ostatnie ujęcia...

Spojrzenia w stronę Spisza i Tatr...

Pionowe także...

Pora wracać. Słońce jest coraz wyżej...



2 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia Michał...jak zwykle :)
    Pozdrawiam ciepło,
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zdjęcia :) Mają klimat i wciągają :) Świat widziany z innej perspektywy :) Idealne połączenie nieba i ziemi :) Chce się przez cały czas oglądać takie zdjęcia :) Ladetre

    OdpowiedzUsuń