17 czerwca 2017

Wielki Rozsutec w Małej Fatrze.

16.06.2017 Wielki Rozsutec 1610 m n.p.m.
 
            Spoglądam na prognozy i piszę do Dawida z którym od lutego umawiamy się na wspólny wyjazd w słowackie góry. Kriżna, Osnica, Wielki Rozsutec... Cały czas nam coś wypada i ciężko się zgrać ale... Okazuje się że piątek ma wolny do...14. Podziwiam go bo w pracy na pewno będzie zasypiał ale...
23.20 Dawid melduje że czeka u mnie pod domem. Chwilę później ruszamy samochodem w stronę Małej Fatry. Krywańskiej Małej Fatry. O 1.15 docieramy na parking w Stefanovej a 5 minut później, jesteśmy już na szlaku. My wychodzimy a 3 osoby z Polski akurat schodzą z gór... Idzie im bardzo wolno bo wyraźnie widać iż dziewczyna która z nimi idzie utyka na nogę i podpiera się patykami, trzymanymi w ręce... Ciekawe, jak długo schodzą i skąd? Tego się już pewnie nie dowiemy ale na szczęście są już w Stefanovej więc nic jej nie grozi.
Niebo bezchmurne ale jest bardzo duszno. Wg prognoz, o wschodzie ma być pięknie a z godziny na godzinę po, coraz gorzej. Na Przełęczy Medziholie jesteśmy o 2.45 a więc nieco przed czasem jaki pokazują oznaczenia na szlaku. Jest jeszcze całkiem ciemno choć na wschodzie widać już delikatne kolorki... Teraz przed nami najtrudniejszy odcinek - drabinki, łańcuchy i skały. idziemy w światłach czołówek. Łatwo nie jest - trzeba uważać. A drugi powód który mnie "zatyka", to moja... piętnastokilowa nadwaga :( Zawsze w takich momentach mówię sobie że trzeba coś z tym zrobić i robię - tyję dalej...
3.55 rozstawiamy statywy na szczycie Wielkiego Rozsutca. Jest naprawdę pięknie! Jesteśmy tylko my, o dziwo - nie ma więcej fotografów. Co prawda to piątek ale jednak w Polsce długi weekend i myślałem że ktoś tu będzie. Dawid rozstawia 2 statywy i robi timelaps'y. Jest kolorowo na niebie i do szczęście brakuje nam tylko więcej mgieł w dolinach... Ale broń Boże nikt z nas nie narzeka!
Wschód jest wyjątkowo wcześnie tzn. może nie wyjątkowo ale jednak trafiamy na wschód który jest najwcześniej w całym 2017 roku :) 4.36.
Przed 6-tą zaczynamy schodzić na przełęcz Między Rozsutcami. Następnie przez Diery (zaczyna padać deszcz - momentami intensywnie...), do Stefanovej. Mijamy kilkanaście osób - Polaków, i o 8.40 jesteśmy z powrotem na parkingu. Większość turystów dopiero wysiada z samochodów a my ruszamy w drogę powrotną. W Zawoi jesteśmy tuż po 11 a Dawid rusza dalej bo o 14-tej rozpoczyna...dzień pracy :) I żal tylko że Piotr nie mógł z nami pojechać ale zatrzymała go praca...

4 nad ranem... Wielki Rozsutec.

Kolorki na wschodzie z Babią Górą w oddali...

Wieli Rozsutec 1610 m

Im bliżej wschodu, tym niebo bardziej kolorowe...
Widać stąd także Beskid Wyspowy (ostatni plan) oraz Jezioro Orawskie...

Jest!

Wyszło dokładnie o 4.36
Dawid czyli "niespotykane" ujęcie w górach :)
...
Wschód był bardzo ciekawy.
Mała Fatra ze Stohem, Ośnicą i Wielkim Choczem w oddali (po lewej).

Selfie pod krzyżem :)
Podwójne selfi...

Czas schodzić. Mgiełki są ale światło już nie to...

...

Ośnica 1363 m
Grzbiet Ośnicy na który próbowaliśmy już dwukrotnie wejść podczas plenerów fotograficznych na Choczu ale cały czas coś nam stawało na przeszkodzie...

...

Poranne światło...
Wieloplanowość...

Na zboczach Wielkiego Rozsutca...

Miejsce w którym prawie zawsze można zobaczyć mgły...
Większe lub mniejsze ale jednak mgły...
...

Cały czas światło gdzieś się przebija i gra główną rolę...

Trzeba tu wrócić przy lepszym świetle...





2 komentarze:

  1. .... powód który mnie "zatyka", to moja... piętnastokilowa nadwaga :( Zawsze w takich momentach mówię sobie że trzeba coś z tym zrobić i robię - tyję dalej...

    Znam ten problem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wiem jak Ty możesz tyć przy takiej ilości ruchu ;-)

    OdpowiedzUsuń